Z urlopem to trochę przesadziłem. Od 45 lat nie miałem żadnego urlopu, tylko przerwy od pracy. Raz taka przerwa trwała 2 tygodnie i to jakoś pod urlop można podciągnąć. Zawsze z moją dziewczynką robimy spontaniczne wypady na 3-5 dni i nigdy nic nie planujemy. Budzimy się i kilka godzin później już jesteśmy w innym miejscu. Tym sprytnym sposobem mamy zaliczone wszystkie kraje ościenne i pół, a nawet połowę Polski. Wszystko samochodem i żadnych spań po znajomych i rodzinach nam przyjaznych. Raz mojej zamarzyło się Wilczy Szaniec w Gierłoży odwiedzić i załatwiłem to w dwa dni. 1300 km w dwie strony, 1 godzina na objazd samochodem po terenie (ponieważ wjazd na teren jest zabroniony, kupiłem sobie przewodnika za 30 euro i 20 euro dla pilnującego wjazdu), nocleg w hotelu i powrót do Berlina. Była szczęśliwa.
Ostatni wypad planowałem do Poznania i dojechaliśmy do Holandii. Mam nieodparte przeczucie, że nie tylko kula ziemska się przekręca, ale półkule mózgowe też.
Zdjęcia z Holandii.




Nieprawdopodobna ilość rowerów i pustka. Chyba wszyscy pracują.
Powrót do domu.
Czekam na orzechy

i śliwki

Dobrze jest wrócić do domu.


Komentarze
Pokaż komentarze (4)