5 obserwujących
60 notek
27k odsłon
246 odsłon

Habemus Regem?

Wykop Skomentuj4

Tydzień temu ogłoszono Jubileuszowy Akt przyjęcia Chrystusa za Króla i Pana. Reakcje na to wydarzenie pogrupowałabym następująco:

  1. Jej! Nareszcie! Intronizacja!
  2. O nie! Intronizują! „Królestwo Moje nie jest z tego świata, będę wam to tłumaczyć, katole, nawet jeśli sam nie chodzę do kościoła/jestem katolikiem i uważam, że to zły pomysł.
  3. Przyjmujemy w sercach, że Chrystus jest naszym Panem, jest Królem naszego życia. Nie było żadnej intronizacji. Uroczystość ładna.
  4. Ładna uroczystość, ale to jeszcze nie to, to nie o to prosił Jezus w objawieniach Rozalii Celakówny.
  5. Co za pompa, bez sensu.

Jak zwykle, kiedy występują sprzeczne ze sobą opinie, potrzebują się zastanowić: co można stwierdzić na pewno?

Z pewnością tego, co się dokonało, Episkopat nie nazywa intronizacją. Jest to błąd rzeczowy, być może wynikający z niewiedzy, być może z tego, że „Jubileuszowy Akt przyjęcia Chrystusa za Króla i Pana” to jednak bardzo długa nazwa, no i przecież pojawia się hasło „przyjęcie za Króla”, to przecież intronizacja, nie? No właśnie nie. Jest różnica. Słowo „intronizacja” nie pada zresztą w oficjalnych dokumentach kościelnych. To tak co do dwóch pierwszych reakcji.

Na pewno polski Kościół przekonuje, żeby Jezus królował w sercach wiernych, żeby katolicy byli Jego przyjaciółmi i pełnili Jego wolę, mieli z Nim relację, a także postępowali zgodnie z nauczaniem we wszystkich środowiskach, które tworzą i miejscach, w których przebywają – rodzinach, parafiach, szkołach, uczelniach, urzędach, miejscach pracy, służby i odpoczynku, miastach, wioskach – które razem wzięte tworzą naród i państwo. Logiczne, i generalnie korzystne dla wspólnoty, nawet dla osób niewierzących (jakby nie patrzeć, większość Dekalogu można sprowadzić do powszechnie znanej prawdy – nie czyń drugiemu, co tobie niemiłe).

Wedle wszystkich danych, do jakich dotarłam, służebnica Boża Rozalia Celakówna faktycznie przekazywała, że Jezus prosi ją o intronizację. Nie udało mi się jednak znaleźć wiarygodnych źródeł, które podawałyby dosłowną treść jej relacji, więc ciężko mi powiedzieć, jak przyjęty Akt ma się do jej objawień. Bez wątpienia jednak do spisywania jej przeżyć duchowych zachęcało ją trzech księży i to nie byle jakich, prowincjał dominikanów, redemptorysta i paulin. Toczy się jej proces beatyfikacyjny, a w 1938 roku komisja powołana przez ówczesnego Prymasa Polski stwierdziła zgodność jej objawień z doktryną katolicką. Pozostawiam tą kwestię otwartą i chętnie poznam więcej materiałów.

Wreszcie docieramy do stałego punktu programu, czyli zarzutów o przerost formy i symboliki. Tu odpowiedź jest krótka i prosta: ludzie potrzebują widzieć symbole. Jeśli uroczystość pomoże komuś się nawrócić, to tylko dobrze.

Na koniec – pamiętajmy o tym, że „poznacie ich po owocach”. Poczekajmy na skutki Jubileuszowego Aktu.

Wykop Skomentuj4
Ciekawi nas Twoje zdanie! Napisz notkę Zgłoś nadużycie

Więcej na ten temat

Salon24 news

Co o tym sądzisz?

Inne tematy w dziale Społeczeństwo