4 obserwujących
11 notek
18k odsłon
  1514   0

Paradoksy nauki: Ciemna materia i soczewkowanie grawitacyjne.

 

 

"Nic nie jest takie, jakim się wydaje."- Nefertari

 

"...I nikt nas nie przekona, że czarne jest czarne, a białe jest białe..."- były premier

 

 

OPIS I ANALIZA PROBLEMU

Niniejsza notka zadedykowana jest przede wszystkim astronomom i astrofizykom oraz tym wszystkim którym nieobojętne jest dążenie do prawdy w nauce. Często powtarzana w mediach wymyślona przez kogoś teoria z czasem przechodzi przedziwną metamorfozę – staje się coraz bardziej prawdopodobna, aż w końcu niemal wszyscy w nią wierzą jak w oczywistą oczywistość, czyli jedyną prawdę. Tak było np. z teorią wyginięcia dinozaurów – każde dziecko powie, że zrobiła to olbrzymia asteroida która spadła w rejonie Zatoki Meksykańskiej 60 mln lat temu, choć wcale nie musi to być prawdą. Równie dobrze przyczyną tą mógł być jeden z okresów tzw "Wielkiego Wymierania", które następowały na kuli ziemskiej co kilkaset milionów lat przynosząc całkowite lub częściowe zlodowacenia, albo splot kilku różnych niesprzyjających okoliczności. Odnoszę nieodparte wrażenie, że podobnie może być z wieloma faktami w nauce. Jednym z nich jest istnienie ciemnej materii. Wymyślona przez pewną panią astronom teoria istnienia ciemnej materii przyjęła się zaskakująco dobrze w środowisku naukowym. Ma ona tłumaczyć rzekomo zbyt dużą prędkość wirowania galaktyk a także być niezbędna w procesie ich formowania się. Ciemna materia będąca rzekomo składnikiem 23% całkowitej materii Wszechświata (a tak na marginesie – ciekawe skąd to wyliczenie?) jest podobno przyczyną tzw soczewkowania grawitacyjnego mającego być dodatkowym dowodem jej istnienia (w myśl teorii Einsteina o zakrzywianiu się promieni świetlnych w polu grawitacyjnym) oraz służącego w związku z tym do wykrywania obszarów o szczególnym zagęszczeniu tejże ciemnej materii. Zacznę od tego, że prawdopodobnie zawyżono prędkość obracania się galaktyk z powodu nieprawidłowej interpretacji przesunięcia ku czerwieni odległych galaktyk. Z mojej teorii wynika bowiem, że owo przesunięcie posiada złożoną naturę. Realne przesunięcie ku czerwieni odległych obiektów zależy od trzech składników  tego przesunięcia dających nierówne wkłady do tego przesunięcia. Dlaczego tak jest wyjaśnia jedynie teoria NTW. Odległość galaktyk zależy bowiem nieliniowo od przesunięcia ich widm ku czerwieni. Podejrzewam, że astronomowie już to odkryli lecz wyciągnęli na tej podstawie niepoprawne wnioski co do przyspieszenia rozszerzania się Wszechświata w naszych czasach, podczas gdy Wszechświat prawdopodobnie nie zmienił tempa lub zwalnia. Ponadto źle oceniono rozmieszczenie materii w galaktykach, której większość jest umieszczona nie w centrum, lecz jest równomiernie rozłożona w płaszczyźnie dysku galaktycznego. Takie rozmieszczenie materii powoduje, że galaktyki obracają się bardziej jak sztywny dysk niż tak jak planety wokół słońca (gdzie 99% masy znajduje się w centrum) i w związku z tym ramiona galaktyk mogą się obracać szybciej w środku i na obrzeżach, nie powodując rozpadnięcia się z powodu zbyt dużej siły odśrodkowej.


 image


Błędny rozkład teoretyczny i obserwowalny prędkości gwiazd w galaktyce

 

Czyli uważam, że zawiniła tu nieznajomość praw dynamiki Newtona nieuwzględniająca poprawnego rozkładu masy w obracających się galaktykach oraz zła ocena prędkości obrotowej tychże galaktyk z powodów wymienionych powyżej. Jeżeli jednak nie mam racji i prędkości galaktyk są obliczone poprawnie (w co wątpię) to ciemna materia nie jest samoistnym bytem lecz niczym innym jak strumieniami ośrodka wypełniającego wszechświat zdążającymi do centrów grawitacji, którymi są gwiazdy.

Co do soczewkowania grawitacyjnego to zacznę od tego, że teoria którą wymyślił Einstein o ugięciu światła w polu grawitacyjnym (patrz słynne doświadczenie myślowe o fotonie wypuszczonym w windzie) w myśl mojej NTW jest niepoprawna i fotony w polu grawitacyjnym nie uginają się. Choć wymienione doświadczenie jest poprawne, to nie można na jego podstawie wyciągać wniosku o analogicznym zachowaniu się fotonu w polu grawitacyjnym (podobnie jak to się robi w przypadku masy grawitacyjnej i bezwładnej). Dlaczego tak jest tłumaczy jedynie moja teoria NTW, według której środowisko w którym rozchodzą się fale elektromagnetyczne i sposób ich rozchodzenia się nie dają podstaw do wyciągania wniosków o ugięciu tych fal przez grawitację. Foton to skomplikowana fala rozchodząca się w ośrodku który wypełnia cały Wszechświat, wykazująca czasami właściwości przypisywane korpuskułom. Rzekome dowody na uginanie się światła w polu grawitacyjnym, począwszy od pierwszej obserwacji tego typu z promieniem gwiazdy chowającej się za tarczą słońca podczas zaćmienia, a skończywszy na ugięciu promieni światła odległych galaktyk przechodzącego przez gromady galaktyk znajdujące się na drodze tychże promieni, są niczym innym jak ugięciem światła na atmosferze słonecznej (w przypadku słońca) lub ugięciem światła na materii międzygwiazdowej i międzygalaktycznej (której gęstość oceniana jest odpowiednio na 1 atom na cm3 i 1 atom na m3).

Lubię to! Skomentuj16 Napisz notkę Zgłoś nadużycie

Więcej na ten temat

Komentarze

Inne tematy w dziale Technologie