To oni unieszkodliwili mordercę, zapobiegając ew. kolejnym ofiarom. M. Zieliński praktycznie uratował życie Pawłowi Kowalskiemu.
Niby po prostu wykonywali swoja pracę, ale jednak wypada wspomnieć i pamiętać te nazwiska. Gdzieś czytałam, że policja po otrzymaniu telefonu o strzałach w siedzibie PiS, uznała go za głupi dowcip i początkowo zignorowała.
Mam nadzieję, że miasto - i państwo docenia ich odwagę, zdecydowanie i skuteczność. Ich postawa, to przykład, który budzi - tak bardzo nam dziś potrzebna - nadzieję. Stąd ten wpis (ufam, że komuś w mediach nie pomyliły się nazwiska, ludzie i diabli wiedzą co jeszcze).
Kaśka




Komentarze
Pokaż komentarze (18)