Dawno nie słyszałam o pomyśle tak nachalnie politycznie motywowanym, że wszelki rozum przy propagowaniu go opuszcza żarliwie przytakującym mu. Nie mówię tu o inicjatorach - ci, to wyrachowani polityczni gracze i fakt, że nie widzą nic niewłaściwego w takim machaniu trumnami nad ciężko, nieuleczalnie chorymi, to tylko kolejny kamyczek do ich podwórka nikczemności. Nie pierwszy i, zapewne, nie ostatni.
Hospicja ku pamięci ludzi, których życie zostało przerwane tragiczną katastrofą.
Niech umierają w cieniu zmarłych!
A może jednak - imiennie! - tych, którzy nieśli pomoc cierpiącym? Nie brakuje takich cichych bohaterów, o których boży świat zapomniał, nie brakuje ich także w Polsce: wspaniałych, nietuzinkowych lekarzy, pielęgniarek, księży, zakonnic, spoŻeczników, woluntariuszy. Żołnierzy, wynoszących na własnych plecach rannych... To są właściwi patroni dla hospicjów, a nie grupa ludzi, którzy zginęli tragicznie w drodze do uczczenia pamięci żołnierzy, wymordowanych na rozkaz człowieka, który życie ludzkie mial za nic.
Kaśka




Komentarze
Pokaż komentarze (15)