7 obserwujących
47 notek
86k odsłon
  360   0

Uporządkujmy świat i powiedzmy wprost kto nas skazał na dyktat Unii

Ponad dekada od zdrady.

Nie tak dawno temu, bo 10 października minęło dokładnie 11 lat od kiedy ówczesny prezydent RP Lech Kaczyński ratyfikował Traktat Lizboński. W moim mniemaniu oznaczało to zrzeczenie się potężnej części suwerenności Polski na rzecz nowego tworu, który zaczął przyjmować państwowe cechy - Unii Europejskiej.

Warto przy tym dodać, że Lech Kaczyński i jego środowisko namiętnie zachęcał do podpisania traktatu już w 2007 roku kiedy na czele polskiego rządu stał Donald Tusk i stanowczo odmawiał przeprowadzenia referendum w jego sprawie. Obawy przed oddaniem głosu ludowi były chyba zresztą słuszne, bo w takiej Irlandii trzeba było powtarzać referendum, żeby wynik głosowania był właściwy. Tutaj można więc pochwalić Lecha Kaczyńskiego przynajmniej za oszczędność papieru do głosowania.

Dlaczego Tusk i Kaczyński tak bardzo chcieli?

Tusk zapewne widział w Unii jako Państwie szansę na szybsze wprowadzenie postępu światopoglądowego w Polsce, natomiast Kaczyński był przekonany (tak się domyślam), że udział w tworze prawnym o nazwie Unia Europejska będzie stanowił wartość dodaną w kontekście obronności naszego kraju na arenie międzynarodowej. Różne podejścia do chęci podpisania traktatu miały na celu podtrzymać ogień, który podgrzewał w narodzie atmosferę podziału na PO i PiS. Cel jednak był jeden - kontynuować blokowanie potencjału gospodarczego Polski na rzecz żebractwa i uzależniania się od zachodnich gospodarek. Czy takie przekonanie, że tylko dzięki Unii w Polsce będzie żyło się dostatniej wynikało ze złych intencji Tuska i Kaczyńskiego, czy też z ich braków intelektualnych zostawmy bez odpowiedzi - raczej nigdy się tego nie dowiemy.

Premier robi z ludzi durni, bo mu na to pozwalają.

Faktem natomiast jest to, że obecna walka Premiera Morawieckiego o uniezależnienie budżetu Unii od praworządności w naszym kraju jest śmieszna. Morawiecki jako człowiek insekt w 2013 roku potrafił mówić o młodych Polakach, że: "Będą zapierdalać i rowy kurwa kopać, a drudzy będą zasypywać i będą zadowoleni", teraz udaje ojca narodu z ramienia partii, wobec której jeszcze kilka lat temu stał po przeciwnej stronie. Tak więc jako człowiek insekt idealnie potrafiący dostosować się do klucza, z którego trzeba gęgać w tym momencie wmawia Polakom, że dzielnie walczy z Unią o to żeby Polska była od niej niezależna. Czyli walczy o to czego można było uniknąć gdyby w 2009 roku ŚP brat jego Naczelnika - Lech Kaczyński - nie podpisał traktatu, który nas od Unii uzależnia i powoduje, że nie jesteśmy suwerennym Państwem. Ilość kłamstw, które wypowiada na minutę Morawiecki niedługo dorównają Tuskowi za najlepszych lat. Panowie swoją drogą byliby idealnym duetem w negocjacjach z Putinem. Nie umiał by nas zaszachować, bo duet 'Tuskowiecki' byłby kompletnie nieprzewidywalny. Przy jednym stole z Putinem jeden wycyckałby drugiego, a Putin by się nawet nie zorientował, że 'Tuskowiecki' oszukują samych siebie zamiast niego. To byłaby na pewno mocna rzecz w negocjacjach - podrażnilibyśmy ambicje zimnego ruskiego czekisty.

Na dyktat Unii skazał nas PiS z Lechem Kaczyńskim, a kontynuuje to obecny rząd.

Granie teraz obrońców suwerenności Polski przez PiS jest obrzydliwe i żałosne. To Ci ludzie nas wkopali w to szambo. Oczywiście warto dodać, że gdyby prezydentem był Tusk to zrobiłby to samo (mam na myśli ratyfikację traktatu lizbońskiego). Wracając jednak do osądu winowajców - PiS nigdy jasno nie zadeklarował, że chciałby z Unii wystąpić, chciałby natomiast ją od środka zmienić co jest niewykonalne będąc Państwem posiadającym peryferyjną gospodarkę i pogłębiający się socjalistyczny model Państwa. Taki model nie zapewni rozwoju krajowi, który po komunie cieszył się z takiej naprawdę prawdziwej wolności gospodarczej raptem przez pierwsze kilka lat, aż politycy ze swoim tajemniczym zapleczem nie podłapali, ze na zachodzie jest moda na rozdawnictwo. Tylko, że na zachodzie są kraje bogate i w czasie kiedy my kupowaliśmy ocet na kartki oni mieli pełną swobodę gospodarczą dzięki temu mogli się szybciej rozwijać.

Obecna sytuacja, kiedy Premier polskiego Rządu musi uzależniać bytność swoich obywateli od budżetu Unii Europejskiej świadczy o tym w jak czarnej dupie jesteśmy i jak długo jeszcze nie dorównamy do bogatych krajów zachodnich. Polacy zrobili z siebie żebraków i ja się z taki stanem rzeczy nie utożsamiam, więc jestem całkowicie przeciwny tkwieniu w antycywilizacyjnej Unii, a jak już byśmy się od niej uwolnili to jestem przeciwny socjalistycznemu modelowi Państwa Polskiego. 


Lubię to! Skomentuj8 Napisz notkę Zgłoś nadużycie

Więcej na ten temat

Komentarze

Inne tematy w dziale Polityka