10 obserwujących
84 notki
101k odsłon
  307   2

Wiedza ekonomiczna Polaków powodem wysokich cen

Przez ekonomiczną głupotę Polaków, którzy do rządzenia wybierają co cztery lata ciągle tych samych cwaniaków, prawdopodobnie nigdy nie staniemy na obie nogi. Oni obiecują nam 'michałki', my to kupujemy, a później budzimy się z potężnym długiem publicznym, mega inflacją i brakiem punktu zaczepienia, żeby to wszystko naprawić nie ponosząc konsekwencji w postaci wielkiego ogólnopolskiego 'zaciskania pasa'.

Ludzie wciąż nie dostrzegają skąd coraz wyższe ceny

Mniej więcej od tygodnia w radiu, można usłyszeć najnowszy propagandowy spot reklamowy polskiego Rządu, odnośnie tego skąd mamy tak wysokie ceny za paliwo. Oczywiście w spocie, winą za całe zło obarczona jest wojna na Ukrainie. Taka mała 'propagandówka' z całą pewnością ma na celu zrzucenie odpowiedzialności za tragiczną sytuację gospodarczą w naszym kraju na czynniki zewnętrzne, co jest bezczelnym kłamstwem.

To, że Rząd zna sposoby na to jak podprogowo prać mózgi swoim wyborcom nie jest żadnym zaskoczeniem. Zaskoczeniem też nie jest odzew na tego typu zabiegi, bo ludzie chętniej będą wierzyć w to, że źle jest przez zimnego ruskiego czekistę Putina, niż przez nasz umiłowany Rząd.

Największym dramatem jest jednak całkowita indolencja ludzi w kwestii poznania prawdziwych przyczyn tego, przez co za paliwo trzeba płacić już teraz 50% więcej, a na jesieni za żywność i artykuły przemysłowe już pewnie ponad 30% więcej niż jeszcze niecały rok temu.

Wygodnie jest żyć w przekonaniu, że będzie dobrze, bo przecież to niemożliwe, żeby nasz własny, Polski Rząd mógłby dopuścić do sytuacji, w której znacznej części Polaków nie będzie stać na normalne życie. Zagrożone jest wręcz życie z tak zwanego "miesiąca na miesiąc", bo koszty utrzymania socjalistycznej machiny do której teraz dokoptowano prawie ponad 3 mln Ukraińców, mogą wysadzić w powietrze budżety rodzinne tzw. klasy średniej.

Z nieznanych mi przyczyn Jarosław Kaczyński i Mateusz Morawiecki uparli się, żeby zniszczyć w Polsce klasę średnią, która i tak istnieje w naszym kraju stosunkowo niedługo, bo wcześniej o wiele wyraźniej zarysowany był podział na bogatych i biednych. W ostatnich latach pomimo działaniom kolejnych polskich Rządów Polacy jakimś cudem dorabiali się swoją pomysłowością i ciężką pracą. Nie było łatwo, bo z każdym kolejnym rokiem Rząd dokładał nam nowe podatki, nowe ograniczenia w prowadzeniu działalności gospodarczej, nowe unijne regulacje i ogólnie rzecz biorąc nową 'unio-biurokrację', która hamowała (i wciąż hamuje) nasz rozwój, a premiuje rozwój zagranicznych inwestorów (mam na myśli głównie Niemcy). Wystarczy przecież spojrzeć jakie 'granty' dostała fabryka Mercedesa wybudowana w Jaworze (2019 r.). Zwolnienie z płacenia podatków, dopłaty do miejsc pracy itd. Wszystko w imię socjalistycznej myśli "tworzenia nowych miejsc pracy", natomiast zwykły Polak, chcąc otworzyć własny biznes jest dosłownie niszczony ZUS-em i coraz bardziej 'szczelnymi' przepisami uniemożliwiającymi rozwój i możliwość płacenia więcej swoim pracownikom.

Państwo zabiera coraz więcej i to jest złe. Jeszcze gorsze jest jednak to, że zabiera swoim własnym obywatelom, a tym zagranicznym wchodzi w cztery litery. Pytam w imię czego? Jakie mamy z tego korzyści? Okej, niech nie nakładają podatków na  zagraniczne koncerny, jestem za (jestem przeciwny prawie każdej formie opodatkowania kogokolwiek i czegokolwiek), ale jednocześnie niech nie nakładają podatków na Polskich przedsiębiorców. Niech będzie jakaś sprawiedliwość w tych 'daninach'. Czemu jej nie ma? Nie wiem. Co takiego zrobiła Kaczyńskiemu i Morawieckiemu klasa średnia? Nie wiem. Jednak, gdybym miał się domyślać to na pierwszy rzut oka widać, że realizują interesy obcych Państw, zamiast swojego własnego. W takim wypadku nie ma miejsca dla takich ludzi w polskim Rządzie. Oni nie powinni podejmować, żadnych decyzji gospodarczych. W świecie normalnym, Państwo nie powinno wtrącać się do gospodarki WCALE, a jedynie pilnować, żeby przestrzegać prawa w relacjach miedzy podmiotami gospodarczymi.

Niestety rządzą nami socjaliści, którzy wierzą w to, że tylko Rządowa łapa położona na naszych pieniądzach pozwoli na istnienie Państwa Polskiego.

Rolnicy zamiast żądać likwidacji podatków, chcą zasiłków i dopłat.

Dzisiaj na Onecie przeczytałem artykuł, w którym oburzenie działaniami Rządu wyrazili rolnicy. Bardzo dobrze, bo zwracają uwagę na to, że przez wysokie koszty za energię, produkty na jesień będą jeszcze droższe. Ale tak konkretnie czego oni domagają się od Rządu? Oczywiście DOPŁAT. Zamiast krzyczeć o tym, że podatki i opłaty emisyjne nałożone, na podmioty, które pozyskują energię są w obecnej sytuacji kompletną patologią, to oni chcą dolewać jeszcze więcej benzyny do tego pożaru i krzyczą, że chcą DOPŁAT (czyli zasiłków), takich jakie dostaną gospodarstwa domowe.

To jest ostateczna intelektualna demolka już nawet nie tylko rolników, ale wszystkich grup zawodowych w tym kraju. Kiedy przed laty protestowali lekarzy rezydenci, również wykazywali się kompletnym dyletanctwem ekonomicznym domagając się WIĘKSZYCH pensji, zamiast likwidacji NFZ-tu. Wyjaśnię: kiedy oni domagają się większych pieniędzy zarabiają na tym głównie urzędnicy, a tracą pacjenci. Jednak kiedy domagaliby się likwidacji Narodowego Funduszu Zdrowia, zyskaliby zarówno pacjenci, jak i lekarze, bo z całej tej machiny relacji lekarz-pacjent zniknął by pasożyt jakim są urzędnicy z NFZ, którzy część pieniędzy za usługę lekarską pobierają zarówno od pacjenta jak i od lekarza. Ludzie niby po studiach, powiedzmy, że "wykształceni", a nie rozumieją (albo nie chcą rozumieć), tak banalnej rzeczy. To jak teraz dziwić się rolnikom, że również nie zwracają uwagi na główny problem jakim są podatki, a żądają dopłat, które pójdą oczywiście z kieszeni wszystkich Polaków. Czyli - jak się Państwo domyślacie -  rolnicy chcą, żeby Polacy zapłacili już za w czasu za podwyżki cen żywności, zamiast na jesień przy półce w sklepie. Ludzie, ale to wychodzi na to samo! Celem powinno być zniesienie opłat dla Rządu, jakie towarzyszą wytwarzaniu żywności, a nie pogodzenie się z tym, że jest drogo i zmuszanie wszystkich ludzi, żeby zrzucili się na to, żeby nie było tak drogo. Przecież to jest chore! Dlaczego nikt nie dostrzega prawdziwych przyczyn tego, że za chwilę naprawdę będzie nam groził głód.

Jak ktoś zaczyna mówić o tym, żeby likwidować socjal to jest z miejsca bezdusznym oszołomem, bo co zrobią Ci, którzy uzależniają swoje domowe budżety od zasiłków? I ci sami ludzie później drapią się po głowie i narzekają, że wszystko jest drogie i domagają się do Rządu, żeby coś z tym zrobił! No to Rząd robi. Odwleka katastrofę w czasie jak tylko może, ale z każdym kolejnym, miesiącem, rokiem odwlekania, nasz upadek będzie jeszcze bardziej bolesny, o ile już nie śmiertelny...

Nie dziwi mnie, że Rząd wypuszcza takie prostackie spoty radiowe, które są ewidentnie propagandowe, bo Polacy nie raz, nie dwa udowadniali, że na ekonomii nie znają się wcale. Zatem, jaki z tego wniosek? Skoro przez naszą ekonomiczną głupotę, wybieramy co cztery lata ciągle nie tych ludzi do rządzenia, co trzeba, to czy demokracja na pewno jest dobrym ustrojem? Nie wiem co jest łatwiejsze, czy zabrać ludziom prawo głosu i oddać je tylko ludziom kompetentnym, żeby postawili ten kraj na nogi, czy może łatwiej byłoby zachować demokrację, ale edukować ludzi od podstawówki na temat podstaw ekonomii i wpływu podatków na życie ludzi w perspektywie dłuższej niż 10 lat, bo z tym obecnie mamy właśnie do czynienia. Obawiam się, że na to drugie rozwiązanie może zabraknąć nam już czasu.


Lubię to! Skomentuj14 Napisz notkę Zgłoś nadużycie

Więcej na ten temat

Komentarze

Inne tematy w dziale