29 obserwujących
353 notki
297k odsłon
432 odsłony

Jak idzie polskim snookerzystom?

Wykop Skomentuj2

W notce sprzed paru tygodni cieszyłem się, że w obecnym sezonie w gronie zawodowych snookerzystów mamy dwóch polskich graczy: Kacpra Filipiaka i Adama Stefanowa. Ponieważ sezon 2019/2020 jest już w pełni, można pokusić się o pierwszą ocenę ich dotychczasowych występów.

Niestety, nie jest ona najwyższa. Ani Kacper, ani Adam nie zakwalifikowali się do International Championship. Co prawda obaj Polacy przebrnęli przez eliminacje do Riga Masters, ale szybko przegrali w pierwszej rundzie tego turnieju. Kolejną potyczką były eliminacje do China Championship; one także zakończyły się niepowodzeniem: Filipiak przegrał 1:5 z Matthew Seltem (obecnie nr 30 na światowej liście rankingowej), a Stefanów w takim samym stosunku uległ Scottowi Donaldsonowi (nr 31 na świecie).

Rezultaty sugerują kiepską grę Polaków, jednakże w snookerze goły wynik jest czasem mylący. Można grać zupełnie nieźle, ale gdy trafi się na przeciwnika w znakomitej formie, prawie nie dostaje się szans na podejście do stołu. Wielokrotnie przekonywali się o tym konkurenci Ronniego O’Sullivana czy Judda Trumpa

Aby stwierdzić, jak faktycznie było, zdecydowałem się odżałować ponad 5 godzin swojego czasu i obejrzeć oba mecze eliminacyjne do China Championship. Postanowiłem liczyć wbijane bile, a także skuteczność odstawnych. (Oczywiście, ocena jakości odstawnych jest dość subiektywna i ktoś inny mógłby mieć odmienne zdanie niż ja).

A oto co mi wyszło. Skuteczność wbić Filipiaka wyniosła 79% (34 wbite bile na 43 próby), zaś Stefanowa – 75% (51/68). Wyniki te są raczej przeciętne, by nie powiedzieć – słabe. Czołówka światowa gra na poziomie bliskim 90%, a często nawet go przekracza. W oglądanych przeze mnie meczach zarówno Selt, jak i Donaldson mieli skuteczność wbić równą 88% (Selt 115/130, Donaldson 126/144).

Jeszcze gorzej było z odstawnymi (które liczyłem łącznie z rozbiciami i próbami wyjścia ze snookera). U Stefanowa procent dobrych odstawnych wyniósł 66% (38/58), a u Filipiaka tylko 52% (23/44). (Dla Donaldsona i Selta te liczby wyniosły odpowiednio 70% i 81%). Na wyniki obu Polaków w dużym stopniu wpływ miały nieudane wyjścia z bardzo trudnych snookerów, z tym, że Kacprowi takiego snookera zafundował Selt, natomiast Adam sam się w niego wpędził chcąc dokleić białą bilę do bili brązowej, lecz o milimetry jej nie dotoczył.

Nie najlepiej było również z taktyką. Za przykład niech posłuży 4. frejm meczu Donaldson-Stefanów. Adam prowadził 50 punktami w sytuacji, gdy na stole było do zdobycia jeszcze 67 punktów. Zamiast szanować przewagę i grać odstawną, Stefanów zaryzykował bardzo ostre cięcie. Następnie, gdy jego przewaga wynosiła 30 punktów (przy 35 na stole), porwał się na dubla... Żeby w takich momentach próbować tak trudnych uderzeń, trzeba być co najmniej Johnem Higginsem! W konsekwencji frejm został przegrany i zamiast 2:2, jak powinno być, zrobiło się 1:3.

Często mówi się, że jeden snookerzysta "wykradł drugiemu frejma". W tym przypadku należałoby chyba powiedzieć, że Stefanów zgubił frejma...

Muszę jednak przyznać, że zarówno Adam, jak i Kacper mieli kilka naprawdę świetnych zagrań. Widać więc, że obaj Polacy mają spory potencjał, brakuje im jednak regularności. Co to oznacza dla naszych snookerzystów? Niestety, nic dobrego, szczególnie dla Stefanowa. Jeżeli Adam miałby w następnym sezonie utrzymać się w gronie zawodowców, musiałby znaleźć się w pierwszej 64 dwuletniej listy rankingowej, albo wśród 8 pozostałych z listy rocznej. Aby to osiągnąć, musi w obecnym sezonie zdobyć jeszcze ładne kilkadziesiąt tysięcy punktów. Będzie to trudne, gdyż system punktacji (oparty na wygrywanych pieniądzach) jest bardzo progresywny: żeby dostać solidny zastrzyk punktów, nie wystarczy regularnie wygrywać jeden czy dwa mecze w każdym z turniejów – trzeba kwalifikować się do ćwierćfinałów lub półfinałów lepiej płatnych turniejów, albo nawet do finałów tych gorzej płatnych. Trzymajmy kciuki, żeby tak się stało.

Sytuacja Kacpra jest o tyle lepsza, że jako „nowy” w gronie zawodowców ma zagwarantowany dwuletni udział w turniejach, a więc na pewno zobaczymy go także w przyszłym sezonie.

Jeżeli ktoś chciałby obejrzeć oba opisane przeze mnie mecze i wyrobić sobie własną, być może różną od mojej opinię, podaję linki:

https://www.youtube.com/watch?v=iz1P1JcIReM

https://www.youtube.com/watch?v=4pEQClxGWN0

Na zakończenie, dla poprawy humoru, znacznie lepsza wiadomość. 15-letni Antoni Kowalski został Mistrzem Świata do lat 16! Antek od dłuższego czasu uważany jest za wielki talent; uczestniczył już – nie bez powodzenia – w turniejach dla dorosłych. Jeśli będzie się dalej rozwijać, jest spora szansa, że za jakiś czas dołączy do światowej czołówki.

image

Wykop Skomentuj2
Ciekawi nas Twoje zdanie! Napisz notkę Zgłoś nadużycie

Więcej na ten temat

Salon24 news

Co o tym sądzisz?

Inne tematy w dziale Sport