Gestapo, gestapo…
Kochani, zobaczcie, jak wyglądały te wydarzenia. Posłuchajcie dokładnie, co mówił niemiecki policjant — i to po polsku! — a potem porównajcie to z tym, co później Pani Danusia ❤ nałgała na temat motywacji i przebiegu całej sytuacji.
Łał.
https://www.facebook.com/reel/1571538881343573
https://www.facebook.com/reel/1198873375697557
Znaleźliśmy komentarz do pierwszego filmiku i nie możemy się z nim bardziej zgodzić:
„No nie, niesamowite. Policjant kulturalnie tłumaczy, jaka jest decyzja operacyjna, proponuje kompromisowe rozwiązanie, załatwia jeszcze kogoś, żeby przetłumaczył, jest spokojny, nie wrzeszczy, mówi dokładnie, co się stanie, a te geniusze stwierdzają, że będą iść w zaparte i krzyczeć o nazistach. Niebywałe.” — Adam Kościelak
https://www.facebook.com/reel/1148679737476417
Bąkiewicz:
Bąkiewicz łamie ręce...

„Jak Bąkiewicz w Polsce łamał dziewczynom ręce, to wszystkie PiSiory wyły z zachwytu ????????. Teraz poczuł na własnej skórze, jak służby porządkowe powinny się zajmować takimi wichrzycielami ????????” — Jacek Fogiel
Co za tupet ???? No i mamy to, drodzy Państwo. Ledwo tata Bąkiewicz zdążył przytulić się do niemieckiego chodnika i poczuć smak policyjnych buciorów, a jego ukochana córeczka Blanka już odpaliła zbiórkę jak zawodowiec.
„Tata ma najprawdopodobniej połamane żebra!!!” — krzyczy z selfie godnym influencerki.
Szanowni Państwo, szacun. To już jest poziom olimpijski. Akcja w Berlinie trwała krócej niż niemiecka interwencja, a kampania „ratujcie tatę” ruszyła szybciej niż sam ambulans.
Proces produkcyjny rodziny Bąkiewiczów dopracowany do perfekcji:
- robimy prowokację,
- dostajemy reakcję,
- natychmiast: „potrzebujemy Waszego wsparcia na pomoc prawną w Niemczech”.
Klasyczna, sprawdzona w boju biznesowa ścieżka: krew, kajdanki, przelew.
Brawo, Blanka. Widać, że jabłko niedaleko pada od drzewa.
https://www.facebook.com/reel/1667710851120881
Racjonalna Polska:
Robert Bąkiewicz przez miesiące robił polityczną karierę na „obronie granicy” przed Niemcami. Aż w końcu postanowił przekroczyć ją osobiście i urządzić hucpę w Berlinie.
Efekt? Zamiast bronić granicy, został skuty przez niemiecką policję.
To chyba pierwszy przypadek, gdy samozwańczy obrońca granic tak skutecznie przetestował niemiecki system od środka. Historia zatoczyła piękne koło: ruszył walczyć z Niemcami, a skończył w ich kajdankach.
https://www.facebook.com/reel/1021160284171590
Jacek Fogiel:
???? No proszę, kolejny „zwycięski” dzień w obronie polskiej godności.
Pan Bąkiewicz w Berlinie, z miną „znowu mnie prześladowali”, w kamizelce odblaskowej, po tym jak chciał postawić krzyż tam, gdzie władze jasno powiedziały: „nie”.
Bo wiecie… w Niemczech wolność religijna jest podobno podstawowa, ale jeśli ktoś chce w miejscu publicznym postawić coś bez zezwolenia, to nagle okazuje się, że prawo budowlane i przepisy o zgromadzeniach działają jednakowo dla wszystkich.

Na FB ukazały się ordynarne wpisy pod tym zdjęciem. Proszę zachować umiar i kulturę.


Komentarze
Pokaż komentarze (16)