RE: Rocznica Poznańskiego Czerwca 1956. Nowa inicjatywa prezydenta Nawrockiego
https://www.salon24.pl/newsroom/notka-komentarze/1510298,rocznica-poznanskiego-czerwca-1956-nowa-inicjatywa-prezydenta-nawrockiego
Ładne przemówienie. Wielkie słowa. „Precz z komuną!”, hołdy, pomniki, kwiaty, delegacje, wojskowa oprawa i zapowiedź nowego państwowego święta.
Wszystko pięknie. Tylko że w tej uroczystej opowieści zabrakło czegoś bardzo ważnego: ludzi, którzy po Poznańskim Czerwcu naprawdę stanęli po stronie robotników. Nie z trybuny. Nie przed kamerami. Nie w bezpiecznym, rocznicowym ceremoniale. Tylko wtedy, gdy komunistyczna machina represji jeszcze działała pełną parą.
Po czołgach, strzałach i trupach przyszły aresztowania. Potem przyszły procesy. I wtedy trzeba było mieć odwagę nie do wygłaszania patriotycznych frazesów, ale do realnego sprzeciwu wobec systemu. W sądzie. Pod presją. W atmosferze nagonki. W obronie ludzi, których władza chciała przedstawić jako „warchołów”, „bandytów” i „agentów”.
Czy naprawdę nie wypadało wspomnieć choćby dra Stanisława Hejmowskiego?
Adwokata, który stał się jednym z symboli obrony robotników po Poznańskim Czerwcu. Człowieka, który nie potrzebował rocznicowych dekoracji, aby zachować się przyzwoicie. Obok niego byli także inni obrońcy: Gerard Kujanek, Władysław Rust, Tadeusz Luboński, Adam Barszczewski, Stefan Jauksz, Józef Umbreit, Mieczysław Klauziński, Tadeusz Napierała, Józef Sopa, Kazimierz Nowak, Juliusz Wójciak, Witold Trojanowski, Stanisław Konieczny, Michał Grzegorzewicz, Kazimierz Tasiemski, Władysław Banaczek, Piotr Moś, Leon Kaczyński, Bronisław Rzemyk, Janusz Waliszewski, Stanisław Szczęsny i Julian Sznapik.
To nie są nazwiska do dekoracji. To nie jest przypis do uroczystego przemówienia. To są ludzie, którzy w realnym PRL-u robili to, co dziś wielu tak łatwo opakowuje w narodowe hasła i polityczne pozy.
Łatwo jest dziś krzyczeć „Precz z komuną!”, kiedy komuny już nie ma. Łatwo składać kwiaty pod pomnikiem. Łatwo mówić o bohaterach, gdy bohaterowie nie mogą już niczego sprostować, dopowiedzieć ani zapytać, dlaczego z ich historii wybiera się tylko to, co pasuje do aktualnej scenografii politycznej.
Znacznie trudniej jest uczciwie przypomnieć tych, którzy bronili żywych ludzi, gdy ci ludzie byli bici, przesłuchiwani, oskarżani i zastraszani.
Dlatego ten brak nie wygląda na przypadek. Wygląda na polityczne wygodnictwo. Na pamięć historyczną przyciętą pod akademię. Na rocznicę wykorzystaną do wygłoszenia efektownego przemówienia, ale bez pełnej uczciwości wobec tych, którzy naprawdę ryzykowali.
Jeżeli prezydent ogłasza Dzień Działacza Opozycji Antykomunistycznej i Osoby Represjonowanej z Powodów Politycznych, a przy okazji nie potrafi wymienić ludzi, którzy po Poznańskim Czerwcu bronili represjonowanych robotników, to coś tu bardzo zgrzyta.
Bo pamięć historyczna nie powinna być własnością żadnej władzy. Nie powinna być rekwizytem na uroczystości. Nie powinna służyć do budowania pozycji politycznej.
Powinna być uczciwa.
Także wobec tych, którzy nie mieli kamer, orderów, ochrony i wielkich haseł. Mieli tylko odwagę, przyzwoitość i świadomość, że w pewnych momentach trzeba stanąć po właściwej stronie.
A tego, panie prezydencie, w tym przemówieniu zabrakło najbardziej.
Źródła:
Palestra.pl — materiały o procesach po Poznańskim Czerwcu 1956
Instytut Zachodni w Poznaniu — tekst o Stanisławie Hejmowskim


Komentarze
Pokaż komentarze (11)