FB
FB
Klub inteligencji salonu24 Klub inteligencji salonu24
198
BLOG

Profesor Grala obala lewicowy mit o „kolonizacji” Kresów

Klub inteligencji salonu24 Klub inteligencji salonu24 Społeczeństwo Obserwuj notkę 6


Prof. Hieronim Grala to polski historyk, badacz dziejów Rusi i Rosji, literaturoznawca oraz były dyplomata. Specjalizuje się m.in. w historii średniowiecznej i nowożytnej Europy Wschodniej.

W 2015 r. w TVN Olga Tokarczuk podzieliła się z nami swoim zakalcem intelektualnym: Polska była kolonizatorem na Kresach Wschodnich.

W związku z tym Grala przygotował artykuł naukowy, w którym wyjaśnił sprawę, a w rzeczywistości rozbił twierdzenia o kolonizowaniu Kresów. (Powraca m.in. głośna swego czasu praca „Fantomowe ciało króla” Jana Sowy, szeroko lansowana przez przedstawicieli postępu z GW na czele). 

Postępowi badacze „dyskursu postkolonialnego” powołują się na przykłady francuskie i brytyjskie. Grala pisze: „W zderzeniu z oczywistą wymową źródeł to efektowne porównanie okazuje się bezużyteczne, przynajmniej dla okresu I Rzeczpospolitej. Niejednokrotnie wskazywano już, iż sam przyrost granic Rzeczpospolitej na wschodzie pozbawiony był znamion podboju, grzechu pierworodnego kolonializmu.

(…)

Uporczywe przywoływanie wątpliwych analogii i epatowanie skalą domniemanej ekspansji polskiego żywiołu na ziemie ukraińskie zostało ostatnio doprowadzone jeśli nie ad absurdum, to ad libitum: wedle efektownej definicji [prof. Jana] Sowy była to wręcz „Polska Kompania Kresowa”, która jednak przy lekturze źródeł nie okazuje się wcale polską”.

Grala obszernie wskazuje jak przebiegało władanie Kresami z etnicznej perspektywy:

„Zdumienie musi budzić również przypisywanie planowania i koordynacji kolonizacji Ukrainy bliżej nieokreślonym „centralnym władzom Rzeczypospolitej”, co zdaje się ignorować fakt, iż większą rolę niż koroniarze z Wielkopolski czy Kujaw odgrywali sami Rusini: rody toczące prywatne wojny o ziemię to niemal wyłącznie domy możnowładcze pochodzenia ruskiego (Wiśniowieccy, Ostrogscy, Różyńscy, Koreccy i Tyszkiewiczowie)!

(…)

Wątpliwości budzą również argumenty o istnieniu „rugów polskich”, skoro zestawienie największych majątków kresowych wskazuje, iż gros ich należało do elity pochodzenia ruskiego (Zbarascy, Zasławscy, Czetwertyńscy, Wiśniowieccy) (…). Nie sposób również dowieść dominacji „polskich kolonizatorów” wśród szlachty kijowskiej: szczegółowe ustalenia Henryka Litwina wskazują, iż reprezentacja sejmowa tego województwa w latach 1569–1648 w lwiej części składała się z przedstawicieli tamtejszych rodów pańskich pochodzenia ruskiego, związanych więzami klientalnymi z czołowymi domami kniaziowskimi”.

Następnie Grala konfrontuje ze źródłami ten rzekomo obszerny materiał przytaczany przez postępowców (tak ich nie nazywa), który ma udowadniać, że I RP była „kolonizatorem”. Pisze: „Nie jestem w stanie dostrzec podobieństw między kolonizacją Dzikich Pól a ekspansją moskiewską na Syberii czy ekspansją kolonialną hiszpańską, portugalską, angielską i holenderską. Osadnik nasz – zarówno kozacki, jak i magnacki – nie rugował wszak ludności rdzennej, nie podporządkowywał sobie „jasacznych ludów”, bo ich tam po prostu nie było! Odgrywał przy tym pozytywną rolę wobec terenów macierzystych, zabezpieczając ośrodki od niespodziewanych inkursji ordyńskich, przenikających uprzednio bez trudności przez niezamieszkane „ziemie niczyje”.


Na zakończenie Grala konstatuje:


„Mnożenie przykładów niedomówień, przekręceń, niedokładności i symplifikacji, które znalazły się w arsenale zwolenników „staropolskiego kolonializmu”, mija się z celem, wydaje się, że zaprezentowany ich rejestr można z dużym prawdopodobieństwem przyjąć za pars pro toto, co pozwala sceptycznie odnieść się do konstruowanych na tak wątpliwej podstawie uogólnień.


(…)

Miejscowe elity nigdy nie stały się częścią elity mocarstw kolonialnych, podobnie rzecz miała się z koloniami hiszpańskimi, portugalskimi czy holenderskimi. Tymczasem w Rzeczpospolitej mamy do czynienia ze scenariuszem odmiennym: bez względu na istotę sporu o applicare czy incorporare Litwini i Rusini stali się ważną częścią elity wspólnego z Polską państwa, nierzadko przewyższając potęgą i zamożnością „polskich kolonizatorów”.


(…)


Rusini i Litwini zajmowali nierzadko pierwsze urzędy w państwie, sięgając regularnie po hetmańskie buławy i kanclerską pieczęć, zasiadali w senacie liczniej niż etniczni Polacy i stanowili potężną część reprezentacji sejmowej, ich język ojczysty zaś – inaczej niż w przypadku państw kolonialnych – zajmuje bardzo długo istotne miejsce wśród oficjalnych języków państwa, nie tylko na użytek administracji prowincjonalnej, ale także jako język urzędów centralnych i podstawowych zabytków prawodawstwa. Nietrudno zauważyć, iż nie jest to scenariusz, który stał się udziałem Azteków i Inków, Huronów i Irokezów, czy nawet Hindusów”.

HIERONIM GRALA, „KOLONIALIZM ALLA POLACCA”


Wydział „Artes Liberales” UW

Wydział Historyczny Uniwersytetu Warszawskiego


CD dyskusji w komentarzach.



Lata szczęśliwe są latami zmarnowanymi, praca postępuje tylko w cierpnieniu. Tylko w nieszczęściu poznajemy świat i samych siebie, zdobywamy się na wysiłek i pogłębienie życia, a wiec na to wszystko, dla czego najwięcej warto żyć. (…)Troska rozwija siły ducha. Marcel Proust redaguje zespół: Aspen. Basia007 Basia klika na Salonie24 dobronata Docent Stopczyk dry ehad Eternity lagriffe Lchlip Mila Nowacka Michalki m.m.w. Mr.Spock NOTAX waldburg Alpejski

Nowości od blogera

Komentarze

Pokaż komentarze (6)

Inne tematy w dziale Społeczeństwo