Krzysztof Mączkowski Krzysztof Mączkowski
34
BLOG

60 minut ... i nic więcej?

Krzysztof Mączkowski Krzysztof Mączkowski Rozmaitości Obserwuj notkę 0

Ochronę środowiska można realizować realnie, stawiając przed sobą realne cele i postulaty, a następnie mozolnie wprowadzać je w życie. Ochronę środowiska można też próbować robić poprzez fajerwerki – głośne, chwytliwe hasła, ale uciekać od realizacji konkretnych projektów.

Ochronę środowiska można realizować w ramach stałych, długotrwałych – i przez to z czasem nudnych pewnie – programów, ale można też poprzez głośne, acz krótkie akcje.
 
Osobiście jestem zwolennikiem działalności programowej, jednak uznaję, że głośne chwytliwe kampanie medialne mogą być atrakcyjnym uzupełnieniem tej pierwszej. Gorzej, gdy akcyjność zaczyna dominować. Z takim przykładem najpewniej mamy do czynienia w przypadku zapowiadanej już od dawna akcji „60 minut dla Ziemi”. Ma ona na celu zwrócenie uwagi na potrzebę ochrony środowiska, „ochrony klimatu”.
 
Autorem kampanii jest WWF, która jest przykładem organizacji łączącej element pracy programowej z akcjami medialnymi. W tym wypadku myślę jednak, że kampania „60 minut” to pomysł nieudany i dość fałszywie stawiający kwestie ochrony środowiska wobec opinii publicznej.
 
Taka idea nie ma szans zwyciężyć, bo próbuje w dość sztuczny sposób skonfrontować ekologię z życiem: nakazała ograniczyć normalne życie na rzecz tej idei. Kampania sztucznie – a więc niewłaściwie i szkodliwie – tworzy opozycję: ekologia – życie codzienne, ekologia – rozwój.
 
Ta akcja ma na celu zmuszenie do ograniczeń w normalnym funkcjonowaniu przeciętnego mieszkańca, a więc próbuje określić ekologię jako skłonność do wyrzeczeń. Polacy nie chcą wyrzeczeń, chcą normalnie funkcjonować.
 
Tymczasem ekologia ma za zadanie próbować pogodzić potrzeby normalnego życia do wymogów ochrony środowiska. Zgadza się, trzeba oszczędzać, ale nie bezmyślnie. Nikt dziś nie będzie wyłączał wszystkiego co ma w domu, tylko dlatego, by ratować klimat. Wystarczy zwrócić uwagę na konieczność wyłączania oświetleń pustych pokojów, wyłączania stand-by’ów w telewizorach, video, czy wyjmowania z sieci ładowarek komórkowych, które niepotrzebnie pobierają energię …
 
Znacznie lepszą metodą dochodzenia do efektu, o który chodzi WWF – poza „domowym zarządzaniem energią” – jest dbanie o „efektywność energetyczną” w naszych domach – dbanie o termomodernizację (ocieplanie ścian i dachów, wymiana i uszczelnianie okien), czy zmiany źródeł zasilania energetycznego.
 
Zamiast zmuszać ludzi do siedzenia o ciemku, lepiej myśleć o działaniach realnych, a nie jedynie pięknych ideowych (ideologicznych) gestach, które nic poza nie proponują.
 
Oczywiście, ta klęska nie jest dla mnie powodem do radości, a raczej do bezsilnego żalu, że zaproponowano fałszywe rozwiązania. I chciałbym, by więcej takich błędów już nie popełniano, bo piękna idea ochrony środowiska straci na znaczeniu.
 
 

Nowości od blogera

Komentarze

Pokaż komentarze

Inne tematy w dziale Rozmaitości