Żadna miłość nie jest łatwa – ani do Polski, ani do kobiety. Każda stawia wymagania, każda zostawia głęboki ślad w sercu. O takiej miłości śpiewają Grabaż i Strachy na Lachy na najnowszej płycie „Dodekafonia”.
Płyta zapowiadana głośnym „Żyję w kraju” z jednej strony jest mocnym głosem Strachów o Polsce i Polakach, lecz z drugiej jest zapisem rozmowy pomiędzy mężczyzną (Grabażem?) a kobietą – o ich wspomnieniach, rozstaniach, pragnieniach…
Gdybym mógł / Być jak duch / Mieszkałbym w twojej kieszeni / Od jesieni do jesieni / Znów i znów / Gdybym mógł…
Dużo tu symbolizmu – Grabaż jest mistrzem mówienia o sprawach oczywistych symbolicznym językiem. Nie ma tu lekkości poprzednich płyt, są ciężkie słowa o twardej rzeczywistości, choć muzyka nadaje świeżości wszystkim utworom. W piosenkach „Dodekafonii” przewijają się motywy poprzednich tekstów Grabaża.
Śpiewanie o końcu, o przemijaniu, pojawienie się wątku Welwetowych Swetrów w piosence „Spacer do strefy zero”, czy echem odbijające się słowa z innych płyt na końcu „Radia Dalmacija” – w zestawieniu z deklaracją „nie mieszkam już punk rock city” – budzi pytanie z jakim końcem i jakim początkiem mamy do czynienia w „Dodekafonii”.
Płyta do obowiązkowego wysłuchania.
(Notka ukazała się w Poznańskim Informatorze Kulturalnym, Sportowym i Turystycznym IKS, numerze 5 / 2010)


Komentarze
Pokaż komentarze