Kraj bez osobistej materialnej odpowiedzialności decydentów od sołtysa do głowy państwa z fasadą kontroli samych siebie pozwala tort władzy z 37oma świeczkami dzielić proporcjonalnie do wyników wyborów. Również na każdym poziomie filozoficznie nazwijmy to demokracji opozycja teatralnie dla ludu gryzie władzę, a ta mnożąc nierozliczane deale udaje, że cokolwiek innego ją obchodzi. Naturalnym więc, że przy takim bezhołowiu prędzej niż później sprzedawana jest również lojalność. Morawiecki premierem poczuł moc absolutną, a szkołę rządzenia odbył w rękach Tuska. Kaczyński jeden i drugi posiedli talent drogi do celu serpentynami, a nie prostą autostradą do nieba. Tu bardziej nasz lider Koalicji Obywatelskiej się wybija patrząc co miesiąc na przepychanki wieńców dla ofiar Tupolewa, który nie doleciał. Sikorskiego też katastrofa lotnicza zneutralizowała i jak mawiają na Kremlu ,,niet cziełowieka, niet probliema,,.
Morawiecki jest i na obecnym etapie prezes gdyby nawet publicznie ogłosił wymianę kandydata z Czarnka na ekspremiera, to wizerunkowo zaufanie nawet skrajnie senioralnych wyborców ojca Tadeusza sypie się w gruzy. Jeśli żaden szantaż dotąd nie zadziałał, znakiem syn Kornela i Kurii Dolnego Śląska ma coś mocniejszego na Kaczyńskiego, niż własna afera respiratorowa i ustawki z kościelnymi hierarchami w temacie nieruchomości czy tam ziemia. Wygląda, że służby odcięły szefa PISu od informacji i podobnie jak Tusk jest zakręcony niczym słoik majonezu.
Wczoraj poseł Sawicki z PSLu, gość publicystycznego programu w jednej z komercyjnych telewizji wysypał się pytany o nadchodzącą koalicję z Morawieckim. Pachnie tu duchem eksprezydenta Andrzeja Dudy, który z Kamyszem od pieluch dziobali w tym samym krakowskim karmniku. Skoro Kaczyński bezmyślnie odciął sobie życzliwość banity Ziobry, to jak zawsze pozostaje nieoceniony dla całej polskiej sceny politycznej Jacek Kurski. Impuls prosto z nieba mi sygnalizuje, że wykorzystał osobiste i serdeczne kontakty z Kościołem, który zaopiekował Zbigniewa Z. w jakiejś swojej misji pod Waszyngtonem. Miłosierdzie jest znakiem katolickiej posługi czego niewierny cały rząd Tuska nie zrozumie. Czarzasty marszałek gaśnie i chudnie bo za Zandbergiem czai się Leszek Miller. A to już jest konkretna polityczna konnica, a nie jakieś Hołowni stringi i majtki. Miller gra na Pałac Prezydencki i swoją aplikację w glorii mędrca lewicy. Kto dziś pamięta o rządach ORDYNACKIEJ Aleksandra Kwaśniewskiego, a tam Czarzasty był kadrowym i mózgiem zarazem. Musiał ogarniać ubytki i potrzeby wszystkich aktorów spektaklu Magdalenki. Morawiecki wtedy dopieroż się uczył, a miał od kogo, bo stał przy nim ojciec,a za ojcem Donald, a za nim inny doktor Judym. Nic zatem dziwnego, że w respiratorach oraz służbie zdrowia przed i po covidzie wydobył z materii wszystko, co pozwoliło zwalić pacjenta z nóg u progu choroby.
Schyłek POPISu z przystawkami zastąpiony nową generacją narodowców jeszcze władzą nie upapranych zapowiada coraz większe pęknięcia na fasadzie jedności. Im bliżej wyborów tym większe będzie wzajemne opluwanie. Co do formacji Morawieckiego, to Horała z Gdyni i reszta ich kolegów samodzielność przypłacą odkryciem faktycznych powiązań i ciekawostek jak w Szpitalu Poludniowym. Każdy sygnalista ostatecznie jak pokazuje dr Jędrzejewski tak samo kończy. PIS dokona zemsty próbując wykorzystać wiarygodność Pałacu. Naprawdę będą się dziać ciekawe rzeczy. Zazwyczaj, gdy złodziej okrada złodzieja.



Komentarze
Pokaż komentarze (7)