24 obserwujących
178 notek
154k odsłony
317 odsłon

Doświadczenia z Innego Wymiaru czyli Kula i Energetyczne Połączenia

Wykop Skomentuj44

Jak wiadomo z literatury i Kobaltowych Okienek, każden człowiek swego posiadając Anioła Stróża, który owemu człowiekowi szepce różne rzeczy do ucha, co nauka współczesna nazywa także samo Intuicją. Jak zaś również wiadomo, takowy racjonalny obywatel zwany potocznie Szkiełko i Oko, intuicji owej nie ma zwyczaju słuchać względem swej sztywności światopoglądowej, ze stratą jednakowoż nie tylko dla siebie samego względem tak zwanego Samopoznania i płynących z niego korzyści życiowych w temacie postrzegania tak siebie, jak i bliźniego swego lecz co za tym idzie, mniejszemu lub większemu połączeniu energetycznemu z całym Wszechświatem.


Taka Kula Kobieta już od dziecka wykazywała zachowania z punktu widzenia szkiełka i oka, całkowicie nieracjonalne, na ten przykład wykazując niezrozumiałą panikę względem dziadkowych prawideł do butów, nie wiedzieć dlaczego nazywając owe straszliwe prawidła "Bielizna", co skrzętnie wykorzystywała starsza siostra sadystka, która zostawszy w przyszłości,  zapewne na skutek tych psychopatycznych doświadczeń na swej siostrze, tak zwanym psychologiem klinicznym.


Także samo miałam ja wielki strach przed ogniem i wybuchami, zapaloną zapałkę kładłam ja na palniku i dopiero wtenczas odkręcałam gaz, gdy zmuszona byłam samodzielnie coś na piecu ugotować, a także samo i prąd elektryczny ze swymi błyskami i strzelaniami ze strachu mnie paraliżował.


Od wczesnej młodości zaś, silny przymus wewnętrzny we mnie się pojawił w temacie drugiej wojny światowej i nie ma chyba na tym padole jakowejś książki wspomnieniowej, której ja bym była nie przeczytała, że o kinematografii wojennej nawet nie wspomnę.
I można by było ewentualnie te powyższe rzeczy uznać za pewien rodzaj dziwactwa, którego by się można było także samo doszukać u każdego człowieka, jednakowoż któregoś dnia nastąpił pierwszy w moim życiu paranormalny wypadek, które zwykłam ja nazywać "wyskakiwaniem znaków".


Tak się bowiem złożyło, że po przyjeździe do Dojczlandu i zamieszkaniu z małżonkiem Adrenaliną, mieliśmy my we zwyczaju w prawie każdą niedzielę jechać ze znajomymi na tak zwany Flohmarkt, gdzie za kilka groszy można sobie to i owo kupić, tak cosik nowego jak i używane, co w tym drugim przypadku jest względem energetycznym niebezpieczne poniekąd, o czym ja jednakowoż przy innej okazji napiszę.


Tak więc, pewnego razu, gdy małżonek Adrenalina zajęty był kontemplowaniem jakowychś śrubek, nakrętek i innych zabawek dla dużych chłopców, Kula Kobieta zajęła się przy innym stoisku oglądaniem wszelakich staroci, a uwagę moją zwróciły zdjęcia żołnierzy w mundurach Wehrmachtu, których było tam całe mnóstwo; tak zdjęcia grupowe, z rodziną w Święta Bożego Narodzenia, jak i wiele zdjęć portretowych, które się natenczas robiło dla najbliższych przed wyjazdem na front. I tak, gdy ja sobie zdjęcia owe oglądając od niechcenia, doznawszy tak zwanego gromu z jasnego nieba, gdy wzrok mój padł był na zdjęcie jednego żołnierza, a wiedziałam ja w ten deseń od razu, że zdjęcia owego z rąk sobie już odebrać nie dam, co nie było natenczas problemem, albowiem zdjęcia owe były wszak na sprzedaż i małżonek Adrenalina, choć cokolwiek zdziwiony, zapłacił dokładnie 10 Deutsche Mark. Także samo i w domu nic już nie powiedział, gdy zdjęcie owo, w ramkę oprawione, na sekretarzyku stanęło i towarzyszyło mnie przy każdej literackiej aktywności,  a było ich wiele, albowiem nie tylko ja tworząc poezje wszelakie, ale także samo ucząc się języka dojczlandzkiego.


Pewnej zaś nocy sen ja miałam niezwykły, albowiem ów żołnierz ze zdjęcia był mi się przyśnił, jako małżonek mój, co z frontu przyjechał na przepustkę, a ja do niego odezwawszy się w te słowa:"Keine sorge, ich war treu. ". I nie było by w tym nic dziwnego, że małżonka swego żołnierza ja zapewniając o swojej wierności, gdyby nie to, że po obudzeniu się ja musiałam w słowniku sprawdzać, co też ja właściwie do niego powiedziawszy.


Wiele innych, podobnych temu zdarzeniu "wyskakiwań znaków" ja mam w swoim doświadczeniu, gdy mnie przyciągają ludzie, przedmioty i zdarzenia, czego racjonalnie wytłumaczyć nie można, ale paranormalnie jak i owszem, albowiem mając świadomość tego, że jest się Starą Duszą wiadomo człowiekowi, że albo są to przebłyski zdarzeń z naszych wcieleń poprzednich, albo na skutek połączeń energetycznych we Wszechświecie, bliskie naszej Duszy osoby z owych wcieleń poprzednich, przekazując nam własne emocje, pragną się skontaktować z nami, aby przekazać pewne informacje i robią to całkowicie od naszych działań niezależnie.


Tak się i złożyło w czasie ostatnim, gdy Kobieta Kula po rzuceniu drania telekomunikacyjnego mogła była wreszcie słuchać muzyki w internetach bez żadnych ograniczeń, że wtenczas w "polecane dla ciebie" film mnie zaczął się pojawiać w temacie katastrofy samolotu, a wracając wciąż jak bumerang na sam strony początek. W ten deseń postanowiwszy ja film ten obejrzeć, który jednakowoż nagraniem się okazał, na którym słychać wyraźnie osobę, która na sekundę przed śmiercią bez żadnego strachu woła: "Do widzenia!" .


I tak ja sobie pomyślawszy, gdy w człowieku jest pewność, że śmierć tylko jest przeniesieniem duszy człowieczej w inne wymiary, tak w chwili śmierci żadnego strachu w tym człowieku nie ma, strach wynika jedynie z ludzkiej natury na poziomie ciała, albowiem jak sobie wyobrażam, człowiek boi się nie tyle śmierci, ale tego, że będzie się ona wiązała z fizycznym cierpieniem.





Wykop Skomentuj44
Ciekawi nas Twoje zdanie! Napisz notkę Zgłoś nadużycie

Więcej na ten temat

Salon24 news

Co o tym sądzisz?

Inne tematy w dziale Rozmaitości