To, co pisałem kilka dni temu o Kanale Zero, to znaczy o jego ukrytym zaangażowaniu w poparcie dla niemieckiego programu SAFE, sądząc z niewielkiego zainteresowania spłynęło po salonowiczach niczym woda po kaczce. I dobrze, a nawet bardzo dobrze, bo podobnie jak kaczka, która nie chce nasiąkać, by po obciążeniu zostać nielotem, a może nawet i utonąć – kto wie? - podobnie lotni na swoja miarę rodacy nie lubią obarczać głowy sprawami, których nie rozumieją. To znaczy w tym przypadku wolą być nielotem, co w procesie ewolucyjnym zasadniczo różni ich od kaczki, przemawiając na korzyć tej ostatniej rzecz jasna.
Zresztą mówić o niezrozumieniu to de facto nic nie powiedzieć. Oni swoim śladowym, najczęściej dwucyfrowym ilorazem inteligencji w ogóle nawet nie odczuwają potrzeby zrozumienia otaczającego ich świata inaczej niż go amatorsko postrzegają. Zwłaszcza wtedy, gdyby korekta ich niewiedzy naruszała wcześniej wypracowany w pocie czoła wyrywkową lekturą Wikipedii oraz własnymi, mocno wątpliwymi możliwościami analitycznymi ich światopogląd. A tego strzegą jak źrenicy oka, bo ich ci on jest, swojski, spod strzechy taki, a nie przybłęda jakiś z katedry lub nie daj Bóg - z ambony. Byle jaki, ale własny. No właśnie, a brak wiedzy powoduje z kolei zakłócenia wyobraźni oraz osłabienie zdolności odczuwania zagrożeń, a tym samym obniżenie grupowego instynktu samozachowawczego – w tym przypadku siermiężnych popłuczyn po narodzie.
No dobra, co mi tam, chleba z tego, co sobie uroiliście nie mam, zaś wasz los tak naprawdę mało, żeby nie powiedzieć dosadniej, mnie obchodzi. Natomiast Polski, którą noszę w sobie w kawałkach, w okruchach imponderabiliów, w zasianych we mnie w rodzinnym domu ziarnach historii, zwłaszcza tej, której nie należy się wstydzić oraz w tradycjach – tego już z siebie nie wyplenię. I jeśli widzę ją, to absolutnie nie kojarzę jej ze współczesnym polskim społeczeństwem i jego cwaniacką gębą, tylko z symboliczną rozczochraną wierzbą, która i ,,za Niemca”, zwanego teraz dla niepoznaki Unią, rosnąć będzie. Tak jak rosła przez niemal półtora wieku zaborów, a później jeszcze przez prawie następne pół sowieckiej dominacji, by niestety doczekać ostatecznie wysiewu hołoty. Niby dokonanego na Polakach siłą i z premedytacją, a dziś wstydliwie przemilczanego, żeby nikogo nie urazić, co nie zmienia postaci rzeczy, że proces taki miał miejsce, wyniszczając tkankę narodową. I Polskę w ogóle, czego ta dzisiejsza, podzielona, zwaśniona i ogłupiała do reszty jest namacalnym dowodem.
Dziś kontynuując temat Kanału Zero, ale tylko przez chwilę, zachęcam was do obejrzenia tego oto materiału, byście zrozumieli, kto i jak manipuluje waszymi umysłami, ktoś przecież medialnie bliski wam, z setkami tysięcy odsłon na YouTubie, a więc dobrze wgryziony propagandowymi kłami w waszą bezbronną świadomość.
https://www.youtube.com/watch?v=YJf-1AgAg5g
A później powiedzcie mi: Jak wiele trzeba mieć w sobie nie tyle już symetrysty, co z uśmieszkiem ironii, przewidując reakcje niektórych widzów, niby zarzuca sobie pan redaktor, ale zwykłego medialnego karierowicza i manipulanta, jakie pokłady skrywanego cwaniactwa, sprytu i uległej, sprzedajnej dyspozycyjności, by swoją niefotogeniczną gębę i swoje pióro wystawić na licytację, angażując się w czysto antypolskiej sprawie? Ile medialnego łotrostwa, by walkę o suwerenność państwa sprowadzić do bezideowej awantury pomiędzy pałacem prezydenckim i opozycją a rządem, zrównując tym samym status proniemieckiego arcydrania z polskim państwowcem, szkodząc wizerunkowo temu drugiemu i starając się uzyskać społeczny efekt zobojętnienia na sprawy państwa i nieistotności politycznej sporu.
No ile trzeba tego wszystkiego w sobie nazbierać, by nazywać się Robert Mazurek, do ch… pana?!





Komentarze
Pokaż komentarze (25)