Mimo że nie przepadam za większością osób prowadzących Kanał Zero, a za właścicielem w szczególności, bo sprawia na mnie wrażenie bezideowego cwaniaka i medialnego manipulanta, do czego przyczynia się również tembr jego głosu, to od czasu do czasu coś z proponowanych tam programów obejrzę. I nie tylko z uwagi na zainteresowanie tematem, ale również z ciekawości podpatrywania sposobu pichcenia medialnej papy, czyli celowego robienia ludziom wody z mózgu na konkretne zamówienie lub z powodu zwykłego niedoinformowania widza, wynikającego z braku dziennikarskiego warsztatu. No a że ostatnio tematem numer jeden na wewnętrznym podwórku politycznym stały się pożyczki SAFE, to przeglądając propozycje YouTube’a zatrzymałem się na ,,wykładzie” generała Andrzejczaka, który choć z małym zastrzeżeniem, to jednak unijny program poparł. Nie wprost, nie nachalnie, ale wyraźnie narracja skierowana była na przekonanie widza o słuszności wzięcia wspomnianego kredytu… Już chciałem napisać, że ,,kontrowersyjnego”, ale on nie jest przecież w żadnej mierze niejednoznaczny i dyskusyjny, ale wręcz szkodliwy dla Polski i to w różnych aspektach, co przecież człowiek wykształcony w Polsce i za granicą, jak generał właśnie, powinien z łatwością ocenić.
No dobrze, pomyślałem, chłop ma takie zdanie jakie ma, a w mediach każdy, nawet idiota lub manipulant posiadł prawo - w ramach usług gwarantowanych przez demokrację, głównie zaś wolność słowa - do swobodnego wypowiadania się, więc i Andrzejczak tym bardziej. Przyszło mi jednak do głowy, że przypatrzę się bliżej programom Kanału dotyczących SAFE, ustalając, czy miałem do czynienia z przypadkiem czy może z zasadą. Po jawnych manipulacjach z Walusiem, Maciakiem i Braćmi Kamratami wiadomym wszak jest, że Stanowskiego i Mazurka stać na każde dziennikarskie świństewko, byle służyło Kanałowi.
Jako druga osoba, rzecz jasna nie mniej kompetentna, wypowiedział się Jan Maria Rokita. Początkowo jego sympatia dla SAFE wydawała się mocno wyważona, aż do momentu, gdy przestał się ograniczać, czyli owijać w bawełnę i wypalił wprost, że on by te pieniądze wziął, co kończyło temat jego stosunku do unijnej propozycji. A ta, sądząc po zachowaniu Tuska, wydaje się być z tych nie do odrzucenia.
Jeszcze później zajął się sprawą Prusinowski. Niby nie był za, nie był przeciw, sprowadzając raczej spór rządu i prezydenta do partyjno-politycznej rywalizacji. – Zaraz, jak to tak, pomyślałem – to już Karol Nawrocki nie kieruje się interesem Polski, a Donald Tusk oczywistym i najwyższym interesem Niemiec, tylko rzecz w prymitywnych, partyjno-politycznych mordobiciach, których celem jest wyłącznie wzrost słupków poparcia? No szok, by w ogóle tak przedstawiać istotę konfliktu pomiędzy naszym dobrem a dobrem sąsiada, sprowadzając oba te dobra do wspólnego mianownika. Bo jak Prusinowski ostrzega, grozi nam przepalanie miliardów złotych na ołtarzu partyjnych sporów. Choć jeśli zamierzał skompromitować przy okazji Duży Pałac, to dobrych intencji nie można mu odmówić.
I wtedy jakiś wewnętrzny głos podpowiedział mi błyskotliwą teorię spiskową. Oto skoro generał Andrzejczak jest łysy, Rokita jest łysy i Prusinowski również, więc czy przypadkiem nie jest to zmowa łysych, wspierających unijny projekt łańcucha na szyi und kagańca na polskim pysku? I uwierzyłbym pewnie w to, co wymyśliłem, gdybym nie zobaczył eksperta zbrojeniowego i zwycięzcę gier wojennych ołowianych żołnierzyków, a także znawcę zapraszanego na posiedzenia BBN, co świadczy o powadze tej instytucji, bo nie po to tam był, by trzymać kandelabr, czyli Jarosława Wolskiego. I mimo że ten łysy przecież nie jest, to jednak z jego narracji również dało się wyczuć aprobatę dla propozycji Brukseli. Zaś niedawno Mazurek, skądinąd też niełysy , zwłaszcza w rejonach bakobrodów, abstrahując od merytorycznego porównania unijnego i polskiego programu SAFE, swoją uwagę skupił wyłącznie na tym, kto w ringu jest w tej sprawie bardziej przekonujący. To znaczy kto wyprowadził hak na żołądek i poprawił sierpem na szczękę przeciwnika. Mazurkowi wyszło jak amen w pacierzu, że póki co wygrywa prezydent i jemu trzeba zaliczyć zwycięstwo na punkty, a może nawet i liczenie przeciwnika. A zatem nie wygrywa Polska, jej bezpieczeństwo i idea zmniejszenia obywateli obciążeniami spłaty zobowiązań aż do ich trzeciego pokolenia, licząc od dziś, ale ambicje i polityczne gierki zwycięskiego w nich prezydenta. No pięknie, k…, panie Mazurek, pięknie!
Do tego, przecząc teorii łysych, do zwolenników unijnej pożyczki dołączył Igor Zalewski. Ten przestał udawać, po której stronie jest jego portfel i zaprosił Magdalenę Sobkowiak-Czarnecką, sprawującą funkcję Pełnomocnika Rządu do spraw Instrumentu na rzecz Zwiększenia Bezpieczeństwa Europy. A ta bez jakiejkolwiek krytycznej reakcji z jego strony wobec jej opinii, przedstawiła wszystkie zalety pożyczki wciskanej Polsce przez rząd Tuska, choć oponentów nie nazwała zakutymi łbami. I sam już nie wiem, czy to dobrze czy źle, bo w sumie zakuty łeb zawsze lepszy jest od głowy jurgieltnika, czasem nieświadomego, nawet w wydaniu białogłowy.
No a ostatnio znów widziałem Prusinowskiego, który zaprosił aż trzech ekspertów porównujących oba programy, unijny i prezydencki. Z tych trzech dwóch, co jak wiadomo stanowi większość z trzech, poparło ideę zadłużania się większego nad mniejszym. Ciekawe jak zareagowaliby, gdybym zapytał ich, czy za plecenie propagandowych farmazonów wybraliby karę dziesięciu czy dwudziestu kijów na goły tyłek? No właśnie, czy też głosowaliby przeciwko swoim interesom? A póki co polskie interesy powinny być również i ich interesami, prawda?
Dobra, to teraz do rzeczy. Widać wyraźnie, że Kanał Zero wpisał się w propagandę strony rządowej popierania pożyczki unijnej SAFE, robiąc to subtelnie, dyskretnie i dla przeciętniaków na pewno przekonująco. Tu wystarczy się tylko dokładnie wsłuchać. Zwracam na ów fakt uwagę durnym prawakom, w tym internetowym trollom i innym hunwejbinom prawicy - którzy po atakach Stanowskiego na Dorotę Wysocką-Schnepf znaleźli w nim idola, zaś w Kanale Zero nowe medium sprzyjające, jeśli nawet nie wręcz przyjazne, ich wizjom przyszłych układanek polskiej sceny politycznej.
Hm, widzę to inaczej niż oni. Śmiem bowiem snuć domysły, że pewnego dnia, już po upadku projektu Stanowskiego dotyczącego założenia własnej telewizji i po stałym ograniczaniu grona jego reklamodawców przez rząd, gdzieś koło śmietnika, co w Polsce przecież w modzie, mógł spotkać się z panem Krzysztofem jakiś ważny ktoś od Tuska, komunikując mu:
- Posłuchaj, cwaniaczku, jeśli będziesz podskakiwać zniszczymy cię finansowo. A jeśli nie finansowo, to i prawny sposób się znajdzie. Proponujemy ci jednak wyjście: poprzyj w Kanale program SAFE, a w zamian zdejmiemy z ciebie pewne ograniczenia. W ten sposób za niewiele będziesz mógł więcej - kapujesz, redaktorku?
Gdyby taka sytuacja zaistniała Stanowski faktycznie mógłby skapować, przeliczyć i ulec propozycji. Zresztą który cwaniaczek by nie uległ. Co innego rzetelny dziennikarz, ale nie wymagajmy zbyt wiele od ludzi pokroju cwaniaczków i na dodatek biznesmenów.
A czy tak było? No cóż, śmietnik to nie moje rewiry, więc nie podsłuchiwałem, ale kto wie, kto wie?...


Komentarze
Pokaż komentarze (34)