Podczas sobotniego wystąpienia przed rekrutami na Uniwersytecie Tennessee Hegseth, który w Afganistanie służył jako kapitan, wątpił w realny udział sojuszników w działaniach bojowych. Opisując misję ISAF, stwierdził, że w kwaterze głównej w Kabulu powiewały flagi dziesiątek państw, ale walczyła tylko garstka z nich. Dodał, że skrót ISAF żołnierze żartobliwie tłumaczyli jako „widziałem Amerykanów walczących”.
Sikorski odpowiedział w niedzielę na platformie X. Zwrócił się bezpośrednio do szefa Pentagonu, by swoje słowa powtórzył rodzinom 44 polskich żołnierzy, którzy zginęli, zapewniając bezpieczeństwo w trudnej prowincji Ghazni.
To kolejny taki epizod w tym roku. Wcześniej podobne uwagi wygłosił prezydent Donald Trump, sugerując, że żołnierze sojuszniczy unikali linii frontu. Wywołało to falę krytyki w Europie. Sikorski pisał wówczas, że nikt nie ma prawa kpić ze służby polskich żołnierzy. W ich obronie stanął też prezydent Karol Nawrocki, polityczny sojusznik Trumpa, nazywając poległych bohaterami, którym należą się szacunek i wdzięczność. Mówił o 44 Polakach, którzy zginęli w Afganistanie: 43 żołnierzach i jednym cywilu.
W Afganistanie służyło ponad 33 tysiące polskich żołnierzy i pracowników resortu obrony. W latach 2008–2013 Polacy odpowiadali za bezpieczeństwo w prowincji Ghazni, jednym z najbardziej niebezpiecznych regionów kraju. Tymczasem Trump od powrotu do Białego Domu w styczniu 2025 roku wielokrotnie zarzuca europejskim sojusznikom, że za mało wnoszą do wspólnej obrony NATO.
174
BLOG
„Powiedz to rodzinom”: Sikorski ostro odpowiada Hegsethowi po słowach o udziale sojusznikó
Szef Pentagonu Pete Hegseth zakpił z wkładu państw NATO w misję w Afganistanie, a polski minister spraw zagranicznych nie zostawił tego bez odpowiedzi. Radosław Sikorski przypomniał o 44 polskich ofiarach i odnowił spór o to, kto naprawdę niósł ciężar walk.


Komentarze
Pokaż komentarze (6)