4 obserwujących
48 notek
58k odsłon
  415   0

Wybory prezydenckie a przestępstwo "sprowadzenia niebezpieczeństwa dla życia lub zdrowia"

Tekst cokolwiek w tej chwili nieaktualny, postanowiłem go jednak ostatecznie opublikować ze względu na to, że mam w nim coś, jak sądzę, ciekawego do powiedzenia. Tekst nie jest propisowski, ani antypisowski – broni zasady praworządności i przestrzegania prawa.



Ciekawą (poniekąd, znaną zresztą z pewnością czytelnikom tego tekstu) informację przeczytałem przedwczoraj na stronie „Gazety Wyborczej”: prokurator Ewa Wrzosek z Prokuratury Rejonowej Warszawa – Mokotów, działając na podstawie doniesienia ze strony prywatnej osoby wszczęła śledztwo w sprawie dążenia przez obecne polskie władze do przeprowadzenia wyborów prezydenckich w czasie epidemii koronawirusa. Śledztwo prowadzone jest na podstawie art. 165 § 1 pkt. 1 kodeksu karnego, który przewiduje karę od 6 miesięcy do 8 lat więzienia dla kogoś, kto „sprowadza niebezpieczeństwo dla życia lub zdrowia wielu osób albo dla mienia w wielkich rozmiarach (…) powodując zagrożenie epidemiologiczne lub szerzenie się choroby zakaźnej albo zarazy zwierzęcej lub roślinnej”. Jak powiedział przytoczony przez „Wyborczą” anonimowy prokurator, śledztwo to „swoim zakresem może objąć wszystkich, zarówno funkcjonariuszy publicznych, którzy wydają określone polecenia, jak i osoby, które te polecenia - np. z Poczty Polskiej - bezrefleksyjnie realizują”.

Według TVN24 najważniejsza dla wszczęcia sprawy była opinia epidemiologów, którzy wskazywali na to, że nawet korespondencyjnie przeprowadzone głosowanie może się przyczynić do rozprzestrzeniania się koronawirusa.

Czy jednak na obecnym etapie można mówić o popełnieniu przestępstwa ze wspomnianego powyżej art. 165 § 1 pkt. 1 k.k.? Ja co do tego mam wątpliwości.

Zauważmy bowiem taką rzecz: zagrożenie epidemiologiczne bezwątpienia obecnie w Polsce występuje. Bezdyskusyjnie szerzy się obecnie w naszym kraju choroba zakaźna. Ale temu, że tak się dzieje, nie jest winien ani Jarosław Kaczyński, ani Andrzej Duda, ani Mateusz Morawiecki, ani Jacek Sasin, ani szef Poczty Polskiej Tomasz Zdzikot – czy wszyscy inni ludzie, którzy z wiadomych w gruncie rzeczy dla każdego, kto minimalnie orientuje się w polskim życiu politycznym względów chcą przeprowadzenia wyborów prezydenckich w maju. Samo dążenie do przeprowadzenia wyborów prezydenckich w terminie zakładanym przez obóz rządzący i nawet podejmowanie pewnych działań w tym kierunku – takich, jak np. zlecenie drukowania kart wyborczych (które jak najbardziej może być bezprawne z innych względów – choćby braku podstawy prawnej dla takiego działania w sytuacji, w której dawne przepisy straciły moc obowiązującą, a nowe póki co jeszcze nie obowiązują) – w żadnym wypadku nie może być jeszcze „sprowadzeniem niebezpieczeństwa dla życia lub zdrowia wielu osób (…) poprzez spowodowanie zagrożenia epidemiologicznego lub szerzenia się choroby zakaźnej”. Bo takie tylko działania na spowodowanie zagrożenia epidemiologicznego czy szerzenie się choroby zakaźnej nie mają żadnego wpływu – nie przyczyniają się do niego i nawet nie mogą się do niego przyczynić.

Sytuacja wyglądałaby zupełnie inaczej, gdyby do przeprowadzenia, czy też próby przeprowadzenia wyborów prezydenckich doszło, i wskutek tego nastąpiłby wzrost liczby zakażeń wirusem SARS-COV2 i zachorowań na COVID19. W takim przypadku o popełnieniu przestępstwa określonego we wspomnianym art. 165 § 1 pkt. 1 k.k. jak najbardziej można byłoby mówić, szczególnie, że przestępstwo, o którym tu mowa można popełnić nie tylko w zamiarze bezpośrednim (tj., że ktoś chce spowodować zagrożenie epidemiologiczne lub szerzenie się choroby zakaźnej) ale także w zamiarze ewentualnym – ktoś nie działa wprawdzie w celu spowodowania (czy zwiększenia) zagrożenia epidemiologicznego, czy szerzenia się choroby zakaźnej, ale dokonuje jakiegoś czynu mając świadomość, że jego skutkiem może być spowodowanie takiego zagrożenia lub szerzenie się takiej choroby i godząc się z tym, że taki właśnie może być efekt jego działania. Więcej nawet: o popełnieniu wspomnianego tu przestępstwa można byłoby – teoretycznie rzecz biorąc – mówić nawet wówczas, gdyby do nowych zachorowań na COVID19, czy choćby tylko bezskutkowych ostatecznie zarażeń wirusem SARS-COV2 nie doszło. W art. 165 § 1 pkt. 1 k.k. jest – co było tu już szereg razy wspomniane – o sprowadzeniu „zagrożenia epidemiologicznego”. Zagrożenie to najogólniej rzecz biorąc sytuacja, z której może coś złego – jakaś faktyczna szkoda czy krzywda – wyniknąć – nawet, jeśli niekoniecznie, nie każdym przypadku wyniknąć musi. Z przestępstwem spowodowania zagrożenia epidemiologicznego moglibyśmy mieć do czynienie wówczas, gdyby ktoś np. wprowadził jakiś zakaźny patogen do środowiska, czy spowodowałby, że patogen ten znalazłby się tam, gdzie go wcześniej nie było (ot, choćby na kartach do głosowania) i tym samym stworzyłby możliwość wybuchu – czy też powiększenia się, albo wznowy – epidemii i co za tym idzie, sprowadzenia zagrożenia dla życia lub zdrowia wielu osób. Znów, to są dość teoretyczne rozważania, jako że udowodnienie spowodowania zagrożenia szerzenia się jakiejś choroby bez faktycznego spowodowania szerzenia się takiej choroby (czy w obecnej sytuacji raczej wzrostu zachorowań na nią) byłoby raczej trudne (co nie znaczy, że po prostu i na pewno niemożliwe) (1). Najogólniej jednak rzecz biorąc, o popełnieniu przez przedstawicieli władz, dążących do przeprowadzenia w maju wyborów prezydenckich przestępstwa z art. 165 § 1 pkt. 1 k.k. nie można jeszcze w tej chwili mówić, jako że do popełnianie tego przestępstwa konieczne jest podjęcie – czy to w wyniku zamiaru bezpośredniego, czy też w wyniku zamiaru ewentualnego – działań prowadzących bezpośrednio do spowodowania zagrożenia epidemiologicznego lub szerzenia się choroby zakaźnej i powodujących wskutek tego zagrożenie dla życia lub zdrowia wielu osób. Nie można z takimi działaniami mylić samego tylko zamiaru podjęcia takich działań, czy nawet jakichś czynności podejmowanych w zamiarze doprowadzenia do takich działań w późniejszym czasie. O popełnieniu przez przedstawicieli władz, zmierzających do przeprowadzenia w maju wyborów prezydenckich przestępstwa „spowodowania zagrożenia epidemiologicznego lub szerzenia się choroby zakaźnej” mówić jest jeszcze – póki co – za wcześnie.

Lubię to! Skomentuj6 Napisz notkę Zgłoś nadużycie

Więcej na ten temat

Salon24 news

Komentarze

Inne tematy w dziale Polityka