56 obserwujących
297 notek
490k odsłon
  3048   4

Kolejna rocznica zamachu w Smoleńsku – obrońcy CFIT słabną

Zaskakująca jest obfitość notek nawiązujących w S24 do katastrofy smoleńskiej w 11-tą rocznicę tragedii. Być może ich autorzy instynktownie czują, że zbliża się moment oficjalnego ogłoszenia prawdy, choć w tym roku będzie to zapewne jeszcze prawda cząstkowa. Ostra, ale mało merytoryczna wymiana komentarzy pod każdą notką pokazuje wyraźnie, że obrońcy wersji losowej katastrofy CFIT nie mają żadnych nowych argumentów, wpisują jedynie obraźliwe uwagi i powtarzają beznadziejnie to, co już setki razy napisali. Znikło wiele dawnych, znanych z agresji pseudonimów, a pojawiły się nowe, też agresywne, choć najczęściej nudne, bo agresja też może się znudzić. Tymczasem pojawiają się nowe ustalenia i fakty, które wzmacniają prawdę o zamachu, a są trudne do wytłumaczenia w ramach kłamstwa o CFIT i prawda powoli wychodzi z cienia manipulacyjnej przemocy.
Nie mam zamiaru rozszerzać swoich argumentów ponad te, które przedstawiłem w podsumowującej notce blisko pięć lat temu, ale zwrócę uwagę na dwa fakty, które mogły ujść uwadze zainteresowanych.   

https://www.salon24.pl/u/krakow-broda/724598,smolensk-i-fizyka-jadrowa

Pierwszy, to fakt, który przywołała nieoceniona Pani Wiesława, gdy w dyskusji pod notką nawiązała do moich słów z tekstu notki i przytoczyła znamienną wypowiedź Siergieja Szojgu. Fakt, który sam w sobie może nic nie znaczyć, może być zlekceważony, a jednak zestawiony z całym mnóstwem innych faktów staje się elementem wskazującym drogę do prawdy. Przy okazji zwrócę uwagę na całą dyskusję, która zawiera blisko 400 komentarzy, by porównać wypowiedzi z dzisiejszymi nawalankami agresywnych trolli smoleńskich. Oto wpis Pani Wiesławy:

wiesława18 sierpnia 2016, 11:51
30
@Autor > Słowa polityków często warto traktować dosłownie….
jesienią 2009 roku Siergiej Szojgu, prominentny polityk proputinowskiej Jednej Rosji wypowiedział słowa, które mogą byc odebrane jako bezpośrednia groźba wobec prezydenta Lecha Kaczyńskiego. Proponując wprowadzenie w Rosji odpowiedzialności karnej za negowanie zwycięskiej roli ZSRR, Szojgu powiedział:

„Wówczas prezydenci niektórych państw, negujący ten fakt, nie mogliby bezkarnie przyjeżdżać do naszego kraju (...). Nic nie powinno być zapomniane. Ci, którzy targną się na naszą pamięć, nie powinni spokojnie spać i przyjeżdżać do Rosji”.

Było to nawiązanie do przemówienia, które Lech Kaczyński wygłosił 1 września 2009 r. na Westerplatte, po przemówieniu Putina kontestującym ustalenia konferencji w wersalu i usprawiedliwiającym agresję Niemiec i Rosji na Polskę.

Polskie służby musiały znać tą wypowiedz, choćby z „białego wywiadu” . Można było o tym poczytać, chociażby w analizie opracowanej w 2009 r. przez prywatną amerykańską agencję wywiadowczą Strategic Forecasting (STRATFOR). Są tam opisane również powiązania Szojgu z GRU. Jak również powiązania z GRU prokuratora Czajki, nadzorującego sledztwo w sprawie katastrofy smoleńskiej.
Istnieją dwie możliwości: albo polskie służby „zaspały” lub zignorowały analizę STRATFOR czy informacje, na których oparto to opracowanie – albo rząd RP zlekceważył raporty swoich agencji.

Przypomnę, że Siergiej Szojgu był wiceprzewodniczącym rosyjskiej komisji ds. katastrofy pod Smoleńskiem. Był na miejscu tragedii już 10 kwietnia; to on uniemożliwiał polskim śledczym i rzeczoznawcom badania wraku; pod jego nadzorem prowadzona była akcja „zabezpieczania” wraku, podczas której rosyjscy funkcjonariusze cięli fragmenty tupolewa i wybijali szyby w jego oknach.

Przywołam też drugi fakt, nawiązując do dzisiejszej wypowiedzi Magdaleny Merty, wdowy po śp. Tomaszu Mercie.
https://wpolityce.pl/smolensk/546521-gorzkie-slowa-m-merty-w-11-rocznice-katastrofy-smolenskiej

„Śmierć to jedno, ale na przykład dowody na profanowanie zwłok, na bestialstwo Rosjan, którzy pozbawieni zupełnie kontroli ze strony polskiej zachowywali się wobec zmarłych obrzydliwie, okazało się, że świadomość takiego a nie innego postępowania z ciałami zmarłych jest gorsza od samej śmierci.”

Tych mocnych słów zawsze mi trochę brakowało, bo ujawniają one jedną z najbardziej ponurych pieczęci wskazującą sprawców. Nie było zapewne tak mocnych słów wcześniej, bo dopiero niedawne ekshumacje ujawniły skalę potworności, z jaką traktowano zwłoki ofiar. Zwracałem już wcześniej uwagę na niebanalność ujawnienia takich faktów. Kiedyś zwrócił się do mnie jeden z agresywnych dyskutantów, bym podał choć jeden dowód, że w Smoleńsku był zamach. Odpowiedziałem, że może to dla niego będzie zaskakujące, ale skoro żąda jednego dowodu, to powiem, że może nim być „noga generała znaleziona w trumnie z ciałem prezydenta” i jasno wytłumaczyłem, dlaczego tak uważam. Ta moja wypowiedź stała się na kilka lat przedmiotem drwin agresorów, ale i tak pozostaje wciąż ważna. Rozumiem niechęć powracania do tej delikatnej sprawy, jednak pamiętam publiczną wypowiedź JK, w której ujawnił, że po otwarciu w Warszawie trumny śp. Brata znaleziono w niej obcą nogę w spodniach z lampasem. Każdy, kto ma elementarną wiedzę o Rosji doskonale wie, że w sprawach państwowych najwyższej wagi nie ma tam żadnych pomyłek. Jeśli warto uznać, że skandaliczne odkrycia przy ekshumacjach innych ciał nie były rezultatem pomyłek, to w przypadku trumny Prezydenta pomyłka jest absolutnie wykluczona. Skoro Rosjanie uczynili to z premedytacją, to musi rodzić się pytanie, co chcieli przekazać tym gestem. Otóż chcieli przekazać: „Tak, zrobiliśmy to, ale nam niczego nie udowodnicie. Możemy z wami zrobić to, co zechcemy, tak jak wtedy w 1940-tym. Weźcie to pod uwagę i stańcie w szeregu.” Nie da się więc lekceważyć takich faktów, jeśli szukamy prawdy.
    Na koniec podam przykład, w jaki sposób propagatorzy CFIT lekceważą ważne fakty i demonstrują niechęć do ogarnięcia całości wydarzenia. W różnych okresach stawiałem im następujące pytanie: „Proszę na chwilę zupełnie abstrakcyjnie założyć, że mamy pewne dowody, iż mgła w Smoleńsku była sztucznie wytworzona. Nikt teraz już tego nie udowodni, ale załóżmy sytuację, że mamy takie dowody. Czy wpłynęłoby to na pana ocenę tego, co się wydarzyło?”  Za każdym razem odpowiedź była: To jest kompletnie nieważne, czy mgła była naturalna, czy sztuczna, w każdym przypadku pilotom nie było wolno lądować.” Fakt, że ktoś wytworzył sztuczną mgłę  w miejscu i czasie katastrofy nie miałby dla nich żadnego znaczenia. To mógł być przecież normalny przypadek, że ktoś lubiący mgłę i potrafiący ją wytworzyć zrobił ją sobie w tym czasie i w tym miejscu. Ważny jest ten pierwszy SMS i tego się trzymajmy.
Za chwilę będą udokumentowane wybuchy i ci sami agresorzy powiedzą, że to o niczym nie świadczy, bo jeśli są gdzieś materiały wybuchowe, to od czasu do czasu  one wybuchają, zresztą nie wiadomo kto je wniósł do samolotu, to mógł być każdy.     


Lubię to! Skomentuj127 Napisz notkę Zgłoś nadużycie

Więcej na ten temat

Komentarze

Inne tematy w dziale Polityka