43 obserwujących
205 notek
345k odsłon
1282 odsłony

Po 1 września nastąpi 17 września

Wykop Skomentuj78

Uroczyste obchody 80-tej rocznicy wybuchu II wojny światowej zostały  wielokrotnie skomentowane w Polsce, w Europie i w świecie. Przeważają pozytywne oceny, a ponieważ zdecydowanie je podzielam, wolę uniknąć trywialnych powtórzeń i ograniczę się jedynie do krótkich uwag na temat przemówień trzech prezydentów, w których zawarła się istota wydarzenia.
Przemówienie prezydenta Andrzeja Dudy było znakomite. Powiedział to wszystko, co trzeba, we właściwej formie, z przekonującą intonacją i akcentami, także z wielką odwagą, która podkreśliła, że jest to przesłanie prawdy.  W słowach skierowanych do audytorium, które szeroko wykracza poza Polskę odważne słowa muszą być prawdziwe, bo zniekształcenie prawdy, mogłoby licznym zewnętrznym i wewnętrznym wrogom Polski, dać pretekst do krytyki.
Słowa Frank-Walter Steinmeier’a także były najbardziej właściwymi i pożądanymi, jakie w tych trudnych okolicznościach mógł wygłosić  prezydent Niemiec. Po tych słowach poczułem ulgę, ale przecież nie wzruszyłem się, bo wiem, że dla wielu współczesnych Niemców będą to zaledwie rytualne, wymuszone okolicznościami słowa formalnego dziedzica winowajców, a jednocześnie ich reprezentanta. Dobrze, że słowa te zostały tak jednoznacznie i dobitnie powiedziane, po 80 latach kłamstw i niedomówień to może być początek rzetelnego rozliczenia tragedii zgotowanej Polakom.
Z kolei przemówienie wice-prezydenta Stanów Zjednoczonych Mike’a Pence’a było dla mnie najbardziej niespodziewane. Nie przewidziałem, że znajdzie sposób na dobranie tak mocnych słów, by godnie zastąpić nieobecnego Prezydenta Donalda Trump’a. Wzniosłe przesłanie o Polsce, o stałym dążeniu do wolności i nie gasnącej nigdy nadziei, zwłaszcza nazwanie nas narodem bohaterów nigdy nie rezygnujących z zachowania własnej tożsamości, nadały duchowy wymiar historycznej uroczystości. Co więcej, nawiązanie do słów św. Jana Pawła II o tym, że człowiek nie zrozumie siebie bez Chrystusa, wybiegło w przyszłość podkreślając, że religia i wiara musi nas dalej prowadzić tą samą drogą, mimo że może być ona tak trudna jak ta, której nie szczędziła nam historia.
Całość uroczystości i obecność licznych, wysokiej rangi przedstawicieli innych państw stworzyło okoliczność, w której po raz pierwszy po 80 latach od wybuchu II w.ś. wybrzmiał mocny sygnał dla świata o tym, jaki był prawdziwy początek tego kataklizmu i w jaki sposób osamotniona Polska stała się największą ofiarą. Ten sygnał to zaledwie początek, bo prawda o tamtym czasie bardzo opornie dociera do społeczeństw w Europie i w świecie. Potrzebny będzie wielki i powszechny wysiłek zanim ten fragment historii i prawdziwy bieg wydarzeń stanie się elementem zbiorowej pamięci, zwłaszcza w Europie.
Przeciętny Europejczyk niewiele wie o historii Polski. Ta ignorancja jest bardzo powszechna i obejmuje także tragiczny czas XX-tego wieku. Jako fizyk, miałem stały i bliski kontakt z szeroką międzynarodową społecznością fizyków i mogłem osobiście zetknąć się z ignorancją nietypową dla tego środowiska. Robiłem przez kilka lat test, zapytując moich kolegów z różnych, głównie europejskich krajów, czy wiedzą, co wydarzyło się w Polsce w 1920 roku, potem uzupełniałem pytaniem o Bitwę Warszawską. Na ponad setkę uczestników tego eksperymentu, jedynie fizyk z Chorwacji wiedział, za to wiedział z takimi szczegółami, że sam poczułem się trochę ignorantem. Inne odpowiedzi były wymijające, niektórym coś niewyraźnie zaświtało, ale generalnie poza tym jednym wyjątkiem nikt nie zdawał sobie sprawy z ówczesnego zagrożenia dla Europy i wysiłku Polaków, by Polskę i Europę uratować.
W przypadku II w.ś. ignorancja zachodnich społeczeństw nie jest aż tak głęboka i dotyczy głównie braku wiedzy o zbrodniczym charakterze tej wojny w Polsce. Ich wiedza jedynie obejmuje powszechnie znaną zbrodnię zagłady Żydów, która skutecznie przesłoniła nierozpoznaną dotąd gehennę Polaków. Na towarzyskim spotkaniu w Danii słyszałem kiedyś Duńczyka skarżącego się na trudny czas niemieckiej okupacji. Zapytałem go jak ta okupacja wyglądała w jego kraju i co było u nich najtrudniejsze? Odpowiedział, że okupanci wszystko zdezorganizowali, żywność nie docierała regularnie, a dzieci przez całe cztery lata nie skosztowały bananów. Myślałem, że sobie kpi, ale był poważny, więc nawet nie próbowałem mu wyjaśnić, czym była wojna w Polsce.
Dzisiaj wielu już wie, że wojna rozpoczęła się 1 września 1939 od ataku na Polskę, że był pakt Ribbentrop-Mołotow, że Polsce nikt nie pomógł, a Sowieci zajęli dwa tygodnie później potężną część terytorium naszego państwa. Niewielu jednak wie, że ta wojna w Polsce wyglądała całkiem inaczej, niż okupacja, która później dotknęła ich kraje, a przed którą się nieszczególnie bronili. To była wojna w najpełniejszym wymiarze eksterminacyjna, wojna jakiej wcześniej nie było, wojna, która miała zabijać masowo cywilów i systematycznie likwidować elitę narodu, by zamienić Polaków w pozbawione przywództwa zasoby siły roboczej. Uroczystości w Wieluniu i słowa naszego prezydenta, a także podniesiona wreszcie po latach ranga Powstania Warszawskiego nadały oficjalny wymiar tej nieznanej na Zachodzie prawdzie historycznej. Te wypowiedziane oficjalnie słowa i akty są bardzo ważne, ale są tylko zaczynem dla szerzenia takiej wiedzy w Europie i w świecie, by objęła całe społeczeństwa. Niemcy bez zastrzeżeń przyznają się do winy, kwestia podejścia do problemy reparacji wyjaśni, czy to przyznanie jest autentyczne i dostatecznie głębokie.
Wszystkie powyższe uwagi można uznać za trywialne i raczej powszechnie uświadomione przez Polaków, jednak napisałem je, by zarysować kontekst do sprawy, która moim zdaniem ma dzisiaj szczególne znaczenie. Chodzi o drugiego agresora, który zgodnie z umową przystąpił do wojny po stronie Niemiec 17 września 1939 roku i bez którego współdziałania losy wojny mogły być całkiem odmienne. Tutaj Europa i świat przyjęły bez zastrzeżeń narrację rosyjską i poza marginalnymi głosami niektórych historyków, długie 21 miesięcy wojny po wrześniu 1939 jest w świadomości społeczeństw jedynie białą plamą. Także wśród Polaków wiedza o tym okresie jest dalece niepełna, bo dopiero po upadku PRL pewne fakty zaczęły być odkrywane i opisywane. Jeśli dzisiaj już wielu z nas wie o Wieluniu, czy o bohaterskiej obronie Wizny, wiedza o obronie Grodna i o wielu wydarzeniach, w których sowiecki agresor ujawnił swój aktywny, bezwzględny i okrutny udział w wojnie jest także w Polsce bardzo fragmentaryczna.
Narracja rosyjska mówiąca o przejęciu opieki nad rodzimą ludnością, która nie czuła związku z Polską i o zyskaniu na czasie, by przygotować obronę przed spodziewaną agresją Niemców jest klasycznym kłamstwem, jakim zawsze posługują się Sowieci. Takim jak kłamstwo katyńskie, które jest najbardziej dramatycznym i dogłębnie już zdemaskowanym wzorem sowieckiego cynicznego kłamstwa i dotyczy przecież tego właśnie okresu. Społeczeństwa zachodniej Europy mimo to przyjmują rosyjską narrację tak, jak przyjęły kłamstwo katyńskie. Nie trzeba dodawać, że naród rosyjski tym bardziej tę narrację przyjmuje, choć nie musiałby tego robić, gdyż wina nie jest do większości z nich przypisana. Dlatego niezbędną odpowiedzią na tę rosyjską narrację jest dzisiaj uporządkowanie prawdy o 21 miesiącach, które poprzedziły dzień ataku Hitlera na sowieckiego sojusznika 22 czerwca 1941 roku, gdy dopiero wtedy drogi bliskich sojuszników się rozeszły.
Nie można liczyć na to, że społeczeństwa zachodnie same poszukają prawdy historycznej o tamtym czasie i należy to wszystko uporządkować, by w syntetycznej formie nagłośnić to, co najważniejsze. A mianowicie:
1.    Stalin rozpoczął wojnę w ścisłym sojuszu z Hitlerem. Współdziałanie obu krajów zaprogramowane w pakcie Ribbentrop-Mołotow stworzyło warunki do agresji, która była mało prawdopodobna bez tej gwarancji. Ścisła współpraca Sowietów z Niemcami trwała przez prawie dwa pierwsze lata wojny. 
2.    Od 17 września 39 Armia Czerwona prowadziła działania wojenne równolegle do takich działań Niemiec w zachodniej Europie. Sowieci zajęli pół terytorium Polski, walczyli z cywilną ludnością wszędzie tam, gdzie natrafili na spontaniczny opór. Zajęli kraje nadbałtyckie i wcielili je jako republiki do związku Sowieckiego. Wytoczyli wojnę Finlandii, ale zostali odparci, jednak przejęli część jej terytorium.
3.    Przez cały okres do czerwca 1941 grali rolę pełnowartościowego sojusznika Hitlera i zaopatrywali go we wszystkie strategiczne surowce, budując także na własną zgubę jego potęgę.
4.    Od 17 września 1939 działania Sowietów na terenie Polski miały podobnie zbrodniczy charakter, jak zbrodnie Niemców. Sowieci popełniali te zbrodnie w ścisłym sojuszu z Niemcami, uzgadniając między sobą realizację głównego celu, jakim była likwidacja polskiej elity. Uzgodnień dokonywano podczas wspólnych konferencji przedstawicieli NKWD i Gestapo. Przerażająca zbrodnia katyńska jest tylko symbolem dla wielu masowych zbrodni o podobnym charakterze, a represje, wywózki na Syberię i oczyszczanie zagarniętych terenów z ludności rdzennie polskiej, do dzisiaj nie są rozpoznane na tyle, by ustalić liczbę ofiar.
5.    Po ataku Hitlera na Rosję wolny świat słusznie włączył Związek Radziecki w grono aliantów, by pokonać większe zło. W tamtym czasie wymagało to odsunięcia na bok oskarżeń o wcześniejszy sojusz Stalina z Hitlerem. Po 80 latach należy jednak przypomnieć tamten udział Sowietów w wojnie i przywołać wszystkie sowieckie zbrodnie, tym bardziej, że po nich nastąpiły szczególnie perfidne powojenne zbrodnie w krajach, które tak niesprawiedliwie rzucono na żer Stalinowi.
O tym powinno być dzisiaj coraz głośniej. Ta prawda musi dotrzeć nie tylko do zachodnich społeczeństw, ale także do samych Rosjan. Muszą oni  zacząć rozpatrywać swoją prawdziwą historię, wypełnioną przecież obficie ich własnymi tragediami, zawinionymi przez przywódców, których nadmiernie tolerują, a nawet wspierają.                                 


Wykop Skomentuj78
Ciekawi nas Twoje zdanie! Napisz notkę Zgłoś nadużycie

Więcej na ten temat

Salon24 news

Co o tym sądzisz?

Inne tematy w dziale Polityka