O tym, jak barany przechodziły przez rzeczkę przy pomocy kładki z jednej strony na drugą stronę rzeczki.
Z uwagi na liczebność występujących postaci istnieje prawdopodobieństwo, że mogą pojawić się kolejne rozdziały: pierwszy, drugi i trzeci. Tego jeszcze nie wiemy — to dopiero okaże się w praktyce. Gdyby ktoś czegoś nie zrozumiał, proszę śmiało zadawać pytania. Kto pyta – ten nie błądzi.
Początek (czyli tu się zaczyna):

Była sobie rzeczka (przez niektórych zwana też potokiem). Po jednej stronie rzeczki stały barany. A po drugiej – nie. Barany chciały przejść przy pomocy kładki z jednej strony rzeczki na drugą stronę rzeczki. Jak pomyślały – tak postanowiły. I tak się zaczęło.
Jeden po drugim – bo kładeczka była wąska i nie mogły iść parami – szły z jednej strony rzeczki na drugą stronę rzeczki.
I szły,i szły, i szły, i szły, i szły, i szły, i szły, i szły, i szły, i szły, i szły, i szły, i szły, i szły, i szły, i szły, i szły, i szły, i szły, i szły, i szły, i szły, i szły, i szły, i szły, i szły, i szły, i szły, i szły, i szły, i szły, i szły, i szły, i szły, i szły, i szły, i szły, i szły, i szły, i szły, i szły, i szły, i szły, i szły, i szły, i szły, i szły, i szły, i szły, i szły, i szły, i szły, i szły, i szły, i szły, i szły, i szły, ii szły, i szły, i szły, i szły, i szły, i szły, i szły, i szły, i szły, i szły, i szły, i szły, i szły, i szły, i szły, i szły, i szły, i szły, i szły, i szły, i szły, i szły, i szły, i szły, i szły, i szły, i szły, i szły, i szły, i szły, i szły, i szły, i szły, i szły, i szły, i szły, i szły, i szły, i szły, i szły, i szły, i szły, i szły, i szły, i szły, i szły, i szły, i szły, i szły, i szły, i szły, i szły, i szły, i szły, i szły, i szły, i szły, i szły, i szły, i szły, i szły, i szły, i szły, i szły, i szły, i szły, i szły, i szły, i szły, i szły, i szły, i szły, i szły, i szły, i szły, i szły, i szły, i szły, i szły, i szły, i szły, i szły, i szły, i szły, i szły, i szły, i szły, i szły, i szły, i szły, i szły, ii szły, i szły, i szły, i szły, i szły, i szły, i szły, i szły, i szły, i szły, i szły, i szły, i szły, i szły, i szły, i szły, i szły, i szły, i szły, i szły, i szły, i szły, i szły, i szły, i szły, i szły, i szły, i szły, i szły, i szły, i szły, i szły, i szły, i szły, i szły, i szły, i szły, i szły, i szły, i szły, i szły, i szły, i szły, i szły, i szły, i szły, i szły, i szły, i szły, i szły, i szły, i szły, i szły, i szły, i szły, i szły, szły…
A tu, w tym miejscu, jeden się przewrócił i wpadł do rzeczki. Chlup! I się utopił.
A barany dalej szły, i szły, i szły, i szły, i szły, i szły, i szły, i szły, i szły, i szły, i szły, i szły, i szły, i szły, i szły, i szły, i szły, i szły,i szły, i szły, i szły, i szły, i szły, i szły, i szły, i szły, i szły, i szły, i szły, i szły, i szły, i szły, i szły, i szły, i szły, i szły, i szły, i szły, i szły, i szły, i szły, i szły, i szły, i szły, i szły, i szły, i szły, i szły, i szły, i szły, i szły, i szły, i szły, i szły, i szły, i szły, i szły, i szły, i szły, i szły, i szły, i szły, i szły, i szły, i szły, i szły, i szły, i szły,i szły, i szły, i szły, i szły, i szły, i szły, i szły, i szły, i szły, i szły, i szły, i szły, i szły, i szły, i szły, i szły, i szły, i szły, i szły, i szły, i szły, i szły, i szły, i szły, i szły, i szły, i szły, i szły, i szły, i szły, i szły, i szły, i szły, i szły, i szły, i szły, i szły, i szły, i szły, i szły, i szły, i szły, i szły, i szły, i szły, i szły, i szły, i szły, i szły, i szły, i szły, i szły, i szły, i szły, i szły, i szły, i szły, i szły, i szły, i szły, i szły, i szły, i szły…
Tu kolejny baran… Noga mu się podwinęła i tez wpadł do rzeczki. Chlup! I też się utopił.
I szły, i szły, i szły, i szły, i szły, i szły, i szły, i szły, i szły, i szły,i szły, i szły, i szły, i szły, i szły, i szły, i szły, i szły, i szły, i szły, i szły, i szły, i szły, i szły, i szły, i szły, i szły, i szły, i szły, i szły, i szły, i szły, i szły, i szły, i szły, i szły, i szły, i szły, i szły, i szły, i szły, i szły, i szły, i szły, i szły, i szły, i szły, i szły, i szły, i szły, i szły, i szły, i szły, i szły, i szły, i szły, i szły, i szły, i szły, i szły, i szły, i szły, i szły, i szły, i szły, i szły, i szły, i szły, i szły, i szły, i szły, i szły, i szły, i szły, i szły, i szły, i szły, i szły, i szły, i szły, i szły, i szły, i szły, i szły, i szły, i szły, i szły, i szły, i szły, i szły, i szły, i szły, i szły, i szły, i szły, i szły, i szły, i szły, i szły, i szły, i szły, i szły, i szły, i szły, i szły, i szły, i szły, i szły, i szły, i szły, i szły, i szły, i szły, i szły, i szły, i szły, i szły, i szły, i szły, i szły, i szły, i szły, i szły…
Szły, ale jeszcze nie wszystkie przeszły. Stąd wynika konieczność napisania kolejnej części.
Dziękuję za uwagę.
Jeżeli ktoś uzna ten tekst za absurdalny, głupi i niepotrzebny — ma absolutną rację.
Gratuluję spostrzegawczości.


Komentarze
Pokaż komentarze (14)