krysz krysz
72
BLOG

O tym, jak barany przechodziły przez rzeczkę przy pomocy kładki z jednej strony na drugą .

krysz krysz Rozmaitości Obserwuj notkę 14
Dzisiejszy esej jest o tym, o czym mówi już tytuł – o przechodzeniu baranów przez rzeczkę z jednej strony na drugą. Tekst napisany jest językiem prostym, zrozumiałym dla każdego. Uważam, że temat eseju jest nie mniej istotny od innych tematów prasowych i treści blogów innych blogerów głoszonych na Salonie. W komentarzach proszę odnosić się merytorycznie do tematu mojego eseju, tzn. proszę trzymać się tematu.

O tym, jak barany przechodziły przez rzeczkę przy pomocy kładki z jednej strony na drugą stronę rzeczki.

Z uwagi na liczebność występujących postaci istnieje prawdopodobieństwo, że mogą pojawić się kolejne rozdziały: pierwszy, drugi i trzeci. Tego jeszcze nie wiemy — to dopiero okaże się w praktyce. Gdyby ktoś czegoś nie zrozumiał, proszę śmiało zadawać pytania. Kto pyta – ten nie błądzi.

Początek (czyli tu się zaczyna):

image

Była sobie rzeczka (przez niektórych zwana też potokiem). Po jednej stronie rzeczki stały barany. A po drugiej – nie. Barany chciały przejść przy pomocy kładki z jednej strony rzeczki na drugą stronę rzeczki. Jak pomyślały – tak postanowiły. I tak się zaczęło.

Jeden po drugim – bo kładeczka była wąska i nie mogły iść parami – szły z jednej strony rzeczki na drugą stronę rzeczki.

I szły,i szły, i szły, i szły, i szły, i szły, i szły, i szły, i szły, i szły, i szły, i szły, i szły, i szły, i szły, i szły, i szły, i szły, i szły, i szły, i szły, i szły, i szły, i szły, i szły, i szły, i szły, i szły, i szły, i szły, i szły, i szły, i szły, i szły, i szły, i szły, i szły, i szły, i szły, i szły, i szły, i szły, i szły, i szły, i szły, i szły, i szły, i szły, i szły, i szły, i szły, i szły, i szły, i szły, i szły, i szły, i szły, ii szły, i szły, i szły, i szły, i szły, i szły, i szły, i szły, i szły, i szły, i szły, i szły, i szły, i szły, i szły, i szły, i szły, i szły, i szły, i szły, i szły, i szły, i szły, i szły, i szły, i szły, i szły, i szły, i szły, i szły, i szły, i szły, i szły, i szły, i szły,  i szły, i szły, i szły, i szły, i szły, i szły, i szły, i szły, i szły, i szły, i szły, i szły, i szły, i szły, i szły, i szły, i szły, i szły, i szły, i szły, i szły, i szły, i szły, i szły, i szły, i szły, i szły, i szły, i szły, i szły, i szły, i szły, i szły, i szły, i szły, i szły, i szły, i szły, i szły, i szły, i szły, i szły, i szły, i szły, i szły, i szły, i szły, i szły, i szły, i szły, i szły, i szły, i szły, i szły, i szły, i szły, ii szły, i szły, i szły, i szły, i szły, i szły, i szły, i szły, i szły, i szły, i szły, i szły, i szły, i szły, i szły, i szły, i szły, i szły, i szły, i szły, i szły, i szły, i szły, i szły, i szły, i szły, i szły, i szły, i szły, i szły, i szły, i szły, i szły, i szły, i szły, i szły, i szły, i szły, i szły, i szły, i szły, i szły, i szły, i szły, i szły, i szły, i szły, i szły, i szły, i szły, i szły, i szły, i szły, i szły, i szły, i szły, szły…

A tu, w tym miejscu, jeden się przewrócił i wpadł do rzeczki. Chlup! I się utopił.

A barany dalej szły, i szły, i szły, i szły, i szły, i szły, i szły, i szły, i szły, i szły, i szły, i szły, i szły, i szły, i szły, i szły, i szły, i szły,i szły, i szły, i szły, i szły, i szły, i szły, i szły, i szły, i szły, i szły, i szły, i szły, i szły, i szły, i szły, i szły, i szły, i szły, i szły, i szły, i szły, i szły, i szły, i szły, i szły, i szły, i szły, i szły, i szły, i szły, i szły, i szły, i szły, i szły, i szły, i szły, i szły, i szły, i szły, i szły, i szły, i szły, i szły, i szły, i szły, i szły, i szły, i szły, i szły, i szły,i szły, i szły, i szły, i szły, i szły, i szły, i szły, i szły, i szły, i szły, i szły, i szły, i szły, i szły, i szły, i szły, i szły, i szły, i szły, i szły, i szły, i szły, i szły, i szły, i szły, i szły, i szły, i szły, i szły, i szły, i szły, i szły, i szły, i szły, i szły, i szły, i szły, i szły, i szły, i szły, i szły, i szły, i szły, i szły, i szły, i szły, i szły, i szły, i szły, i szły, i szły, i szły, i szły, i szły, i szły, i szły, i szły, i szły, i szły, i szły, i szły, i szły, i szły…

Tu kolejny baran… Noga mu się podwinęła i tez wpadł do rzeczki. Chlup! I też się utopił.

I szły, i szły, i szły, i szły, i szły, i szły, i szły, i szły, i szły, i szły,i szły, i szły, i szły, i szły, i szły, i szły, i szły, i szły, i szły, i szły, i szły, i szły, i szły, i szły, i szły, i szły, i szły, i szły, i szły, i szły, i szły, i szły, i szły, i szły, i szły, i szły, i szły, i szły, i szły, i szły, i szły, i szły, i szły, i szły, i szły, i szły, i szły, i szły, i szły, i szły, i szły, i szły, i szły, i szły, i szły, i szły, i szły, i szły, i szły, i szły, i szły, i szły, i szły, i szły, i szły, i szły, i szły, i szły, i szły, i szły, i szły, i szły, i szły, i szły, i szły, i szły, i szły, i szły, i szły, i szły, i szły, i szły, i szły, i szły, i szły, i szły, i szły, i szły, i szły, i szły, i szły, i szły, i szły, i szły, i szły, i szły, i szły, i szły, i szły, i szły, i szły, i szły, i szły, i szły, i szły, i szły, i szły, i szły, i szły, i szły, i szły, i szły, i szły, i szły, i szły, i szły, i szły, i szły, i szły, i szły, i szły, i szły, i szły…

Szły, ale jeszcze nie wszystkie przeszły. Stąd wynika konieczność napisania kolejnej części.

Dziękuję za uwagę.




Jeżeli ktoś uzna ten tekst za absurdalny, głupi i niepotrzebny — ma absolutną rację.

Gratuluję spostrzegawczości.

krysz
O mnie krysz

A taki tam sobie...

Nowości od blogera

Komentarze

Pokaż komentarze (14)

Inne tematy w dziale Rozmaitości