Poradnik: Jak pisać teksty, które wyglądają na poważne, chociaż wcale nie są
Wystarczy kilka prostych technik, by stworzyć tekst wyglądający na głęboki, filozoficzny i pełen refleksji — nawet jeśli jest tylko zgrabnie opakowaną pustką.
Rada nr 1: Starożytny autorytet z przeszłości potwierdza Twoje „myślenie z teraźniejszości”
Najważniejsze jest wejście z rozmachem. Ogłoś, że starożytny autorytet sprzed tysiąca lat potwierdził Twoje obecne przemyślenia.
Kto to był? Nie ma znaczenia.
Może to być Platon, Laozi, średniowieczny kronikarz, anonimowy mnich z pustyni, „mędrzec Wschodu”, „filozof Północy”, albo „tradycja, której nie sposób streścić”. Ważne tylko, żeby brzmiało:
- starożytnie,
- niedostępnie,
- i absolutnie nieweryfikowalnie.
Czytelnik nie zrozumie, ale poczuje respekt. A o to właśnie chodzi — nie o treść, lecz o aurę mądrości.
Rada nr 2: Im bardziej tekst zagmatwany, tym bardziej dodaje powagi
Domorosły filozof nie pisze po to, żeby ktoś go zrozumiał. On pisze po to, żeby czytelnik pomyślał:
„Skoro ja nic nie rozumiem, a przecież jestem inteligentny, to autor musi być geniuszem.”
Dlatego stosuj konstrukcje, które wyglądają jak fragmenty doktoratu z metafizyki pisane w trakcie gorączki. Najlepiej używaj pojęć, które są autentycznie spotykane (tak, takie czytalem na polskich portalach dyskusyjnych) :
- „transcendencja codzienności”,
- „ontologiczna gęstość bytu”,
- „paradygmat świadomości zbiorowej”,
- „dialektyka egzystencjalnej projekcji”.
Brzmi poważnie. Znaczy nic. Idealne!
Rada nr 3: Powolywać się na coś, czego nie da się zweryfikować
To fundament pseudo‑filozofii. Używaj zdań typu:
- „Wiadomo przecież, że…”
- „Każdy myślący człowiek dostrzega…”
- „Od wieków wiadomo, że…”
• „Jak twierdzi tradycja duchowa…”
Nikt nie sprawdzi, bo nie ma czego sprawdzać.
A Ty wyglądasz na kogoś, kto właśnie wrócił z seminarium u Mistrza Zen z Bieszczad.
Rada nr 4: Połaskotać czytelnika
Najlepiej wpleść zdanie:
„Każdy inteligentny czytelnik zrozumie, o co chodzi.”
To genialne, bo działa w dwóch kierunkach:
- jeśli czytelnik coś zrozumie — poczuje się mądry,
- jeśli nie zrozumie — nie przyzna się, żeby nie wyjść na głupka.
W obu przypadkach wygrywasz. Czytelnik zostaje dowartościowany, a Ty zostajesz „przewodnikiem duchowym”.
Rada nr 5: Twórz nowe pojęcia, których nikt nie zna
Najlepiej takie, które brzmią jak połączenie fizyki kwantowej z coachingiem:
-„homeostat narracji egzystencjalnej”,
- „świadome pole istnienia jednostkowego bytu”,
- „metarefleksyjna modulacja sensu”,
- „ontologiczna emergencja świadomości”.
Czy to coś znaczy? Nie.
Czy wygląda jak habilitacja?
Oczywiście.
Rada nr 6: Nigdy nie kończ myśli
Przykład:
„I właśnie w tym miejscu zaczyna się prawdziwa głębia, której nie sposób wyrazić w prostych słowach, ponieważ każde słowo jest jedynie cieniem tego, co próbuje uchwycić, a cień — jak wiadomo — nie jest w stanie…”
I tu urwij.
Czytelnik pomyśli, że to celowe.
Rada nr 7: Dodaj element kosmiczny
Nic tak nie dodaje powagi jak sugerowanie, że Twoje przemyślenia mają znaczenie dla wszechświata.
Przyklad?
„Kosmos rezonuje z ludzką intencją.”
„Energia bytu splata się z pulsacją świadomości.”
Rada nr 8: Sugeruj, że inni żyją w iluzji
To daje Ci przewagę moralną i intelektualną.
- „Większość ludzi nie dostrzega głębi istnienia.”
- „Nieliczni potrafią wyjść poza horyzont percepcji.”
- „Tylko ci, którzy naprawdę myślą, rozumieją, o czym mówię.”
Czytelnik natychmiast chce być wśród „nielicznych”.
Rada nr 9: Zakończ czymś, co wygląda jak mądrość, ale nią nie jest
Przykład:
„Wszystko jest proste, dopóki nie zaczniemy tego komplikować.”
Brzmi jak aforyzm. Nic nie znaczy. Każdy może sobie dopowiedzieć, co chce.
Zakończenie
Jeśli zastosujesz powyższe rady, Twoje teksty będą wyglądały na głębokie, poważne i filozoficzne — nawet jeśli są tylko zgrabnie opakowaną pustką. W świecie domorosłych myślicieli nie liczy się treść. Liczy się wrażenie.
A wrażenie mądrości może stworzyć nawet głupiec.


Komentarze
Pokaż komentarze (4)