A mój wniosek jest taki: jakiś krawiec ma w MON-ie dobre wtyki.
Przypominam sobie, jak kiedyś, zaraz po zmianie ustroju, najważniejszą reformą zaprowadzoną w WP była zmiana guzików w mundurze. Też pewnie ktoś za to wziął, ktoś zarobił. Praktyczna korzyść dla żołnierza pozostała nieokreślona.
„Ryś”… Biorąc pod uwagę przewidywany przyszły teatr działań wojennych, bardziej adekwatny byłby wzór „Miś”. I to w dwóch wersjach: polarnej i brunatnej. A czapki — koniecznie z uszami. Chelmy też.
Kamuflaż to nie tylko tkanina
Należy zrobić pełny kamuflaż. Taki, żeby jak wejdzie na drzewo to zacznie wydawać dźwięki z repertuaru rysia…
Aby wróg naprawdę nie odróżnił żołnierza od rysia - trzeba go takze nauczyć wydawać dźwięki rysia.
Jakie dźwięki wydaje ryś?
- Mruczenie – jak duży kot, w sytuacjach spokojnych lub kontaktowych.
- Pisk / miauczenie – krótkie, wysokie dźwięki, podobne do kota domowego, ale głośniejsze.
- Warczenie – gdy jest zaniepokojony lub broni terytorium.
- Syczenie – klasyczna reakcja obronna.
- Krzyk godowy – przeciągły, ochrypły wrzask, słyszany zimą podczas rywalizacji samców.
Też się może przydać !
- Chrapliwe „szczeknięcie” – krótkie, gardłowe „kek”, używane w agresji lub ostrzeżeniu.
Dopiero wtedy kamuflaż będzie kompletny. Bo co z tego, że materiał jest siedmiokrotnie bardziej odporny na ścieranie, jeśli żołnierz miauczeć nie potrafi.
https://www.youtube.com/shorts/KTFgEDKwqds?feature=share



Komentarze
Pokaż komentarze (10)