Zostaw za sobą piękna ślady...
Szczęście to codzienne odczuwanie własnego wolnego istnienia
136 obserwujących
1459 notek
1103k odsłony
1713 odsłon

Kredyty nominowane w CHF - krótka historia

Wykop Skomentuj76

(Poniższy tekst jest wprowadzeniem do przedstawienia walki tzw. "frankowiczów" z bankami udzielającymi kredytów nominowanych we franku szwajcarskim. Kolejny tekst będzie niejako studium przypadku tej walki na podstawie batalii kredytobiorców z mBankiem, który był jednym z największych oferentów tych kredytów a ponadto były podstawy formalne by zgłosić ów pozew zbiorowy).

Lobby banksterskie jest silne na całym świecicie. Z bankami trudno wygrać w każdym sądzie. Mają pieniądze na wynajmowanie najlepszych prawników i z reguły batalia z nimi w procesie sądowym kończy się porażką.

Banki w sądach walczą do końca, nawet gdy w grę wchodzą małe sumy, bowiem nie chcą tworzyć precedensu i na zasadzie "kastowości" bronią siebie nawzajem. Ponadto sprawy ciągną się latami, co nieraz jest po prostu nie do wytrzymania dla zwykłego człowieka, też finansowego.

Tak jest w przypadku kredytów nominowanych we franku szwajcarskim, gdzie dziś toczą się procesy zbiorowe kredytobiorców z określonymi bankami, w tym z mBankiem.

"Frankowicze" zdani na grupową walkę z bankami

Większość kredytobiorców kredytów nominowanych we CHF w ilości około 250 tysięcy w obecnych wyborach nie zagłosowało na A. Dudę mając do niego pretensje, że nie spełnił obietnicy wyborczej z roku 2015 roku dotyczącej przewalutowania na złote kredytów frankowych według kursu z dnia ich udzielenia, przy czym faktyczna - licząc rodzinę - liczba tych głosów mogła się nawet wahać między 500 a 1 000 tys. głosów.

Co prawda w lipcu ubiegłego roku parlament przyjął ustawę pomocową, która była inicjatywą prezydenta, ale została ona okrojona z jednego z najważniejszych instrumentów pomocowych dla "frankowiczów" a mianowicie tzw. Fundusuz Konwersji, na który miały się złożyć banki i z niego następowałoby przewalutowanie frankowych kredytów hipotecznych na złotowe. Jedyną pomocą były zmiany funkcjonowania Funduszu Wsparcia, który przygotowała jeszcze w 2015 r. roku koalicja PO-PSL. Po zmianach działa on w sposób bardziej elastyczny, większe będzie wsparcie dla kredytobiorców i na dłuższy czas. Będą mogli z tego skorzystać wszyscy, którzy zakupili mieszkanie na kredyt niezależnie od tego czy jest on w złotych czy innej walucie.

Mam nadzieję, że poniższy tekst trochę rozwieje wątpliwości dlaczego nie można było jednym pociągnięciem dokonać przewalutowania i dlaczego mogłoby to doprowadzić do zaniechania wielu programów społecznych PiS-u oraz zachwiać rynkiem finansowym w Polsce. Trzeba było wybierać, ale jest taka możliwość, że w przypadku błędów konstrukcji i zapisów umów można - jak w przypadku mBanku - procesować się zbiorowo z kredytodawcami. Trwa to bardzo długo, niestety.

Jak się to wszystko zaczęło?

Rokiem przełomowym ekspansji kredytów w walucie obcej w naszym kraju było wejście Polski do Unii Europejskiej, w 2004 roku. To ten rok spowodował, że inwestorzy chętniej wchodzili na rynek rozwijający się, ale funkcjonujący na zasadach takich jak w Starej Unii.

W szczytowym 2008 roku udzielono kredytów w CHF o łącznej wartości 56 mld zł. Wcześniej były to wartości dziesięciokrotnie mniejsze.

Warto wskazać, że przed 2007 rokiem szerokim strumieniem te kredyty popłynęły też do krajów Strefy Euro jak Niemcy, Austria, Francja oraz państw członkowskich UE, jak Węgry, Polska, Islandia, Rumunia, Bułgaria. Nie jesteśmy osamotnieni w tym problemie, przy czym w jednych krajach jest on większy, a w innych mniejszy.

Na czym polegało?

I początkowo kredyty frankowe naprawdę jawiły się jako idealne inwestycje w nieruchomości. Kredytobiorcy zamiast zadłużać się w Polsce na ponad 6% rocznie plus marża banku, zaczęli pożyczać pieniądze od Szwajcarii, oprocentowane na zaledwie 0,25% plus marża banku. Wraz z odpływem kapitału ze Szwajcarii zaczęła rosnąć jego cena w tym kraju. Odpływ oszczędności powodował spadek notowań szwajcarskiej waluty i wzrost oprocentowania. W połowie 2007 roku różnica pomiędzy oprocentowaniem kredytu w PLN i CHF spadła do zaledwie 2,25 punktu procentowego z początkowych 5,5 punktów. To pokazuje dlaczego kredyty w CHF były tak atrakcyjne w latach 2004 – 2008.

Napływające do Polski oszczędności zagraniczne powodowały dynamiczny wzrost cen aktywów w naszym kraju, czyli polskiej waluty, nieruchomości oraz akcji na giełdzie. Ceny nieruchomości w tym okresie poszybowały. Indeks WIG w zaledwie 3,5 roku zyskał na wartości 230%, a kurs franka szwajcarskiego został przeceniony względem polskiej waluty o 24%. Czuliśmy się coraz bogatsi, ale w rzeczywistości to była ułudą, gdyż dramatycznie rosło nasze zadłużenie w obcej walucie. Kiedy napływ oszczędności z zagranicy się zatrzymał nastąpił zwrot na rynku walutowym.

Wykop Skomentuj76
Ciekawi nas Twoje zdanie! Napisz notkę Zgłoś nadużycie

Więcej na ten temat

Salon24 news

Co o tym sądzisz?

Inne tematy w dziale Gospodarka