Dziś 9 maja. Nasi żołnierze maszerują w rytm rosyjskiego marsza na Kremlu, a media zachwycają się tym śmiesznym i hańbiącym faktem.
Dla mnie to smutna nowina, bo nie czci się w Polsce ofiar pomordowanych przez czerwonoarmistów w czasie ich pochodu na zachód. Naziści zabijali z wyrachowania, czasami z obowiązku - czerwonoarmiści gwałcili, zabijali rabowali tak jak zwierzęta - bez opamiętania, bez skrupułów, dla własnej przyjemności.
My Polacy mamy maszerować obok zabójców naszych dziadków, obok tych, którzy przez ponad 50 lat po wojnie tłumili wszystko co polskie. Jak popatrzymy w oczy żyjącym jeszcze ofiarom czerwonoarmistów?
1945 rok to dla Polski gorzkie, połowiczne zwycięstwo - zabrano nam 1/3 naszych ziem, ograniczaną naszą wolność i suwerenność, wcielono nas do ZSRR jako pseudoniezależny podmiot poprzez Poczdam i Jałtę. Wyniszczano naszę prawdziwą inteligencję, duchowieństwo - próbowano zrobić z nas przeklętego "nowego człowieka". Czy teraz mamy za to dziękować Rosji?? A może niedługo przyjdzie czas, że będziemy jeszcze nie wiedzieć czemu dziękować Francji, Angli czy nawet Niemcom za naszą wolność? Niemcy i Rosjanie nas napadli, Francuzi i Anglicy zdradzili, a inni o nas zapomnieli.
W czasie gdy powstańcy warszawscy dogorywali w ruinach stolicy, Ci którym dzisiaj mamy dziękować nie kiwnęli palcem. A możemy też sądzić, że gdyby jakimś cudem powstanie zakończyłoby się sukcesem, czerwonoarmiści zajęliby stolicę. Nie ma nic do ludności rosyjskiej, okłamywanej i poniżanej przez własne władze, ale uważam że dla Europy byłoby lepiej gdyby takie państwa jak Rosja przestały istnieć.
Inna sprawa, że obecnie rządząca partia cierpi na rusofilię, a raczej na zbiór różnych filii i fobii. Kłaniają się zdrajcom, mordercom i wszelkiem maści komformistom, a wszystko to dzieje się na naszych oczach, bez naszej zgody. Na grobach zmarłych z lat '39 - '89 buduje się kłamliwy pomnik pojednania, które nie polega na wybaczeniu, a raczej na zapomnieniu. Ostatnie tygodnie pokazują, że Rosja stara się przykryć niesmak po 10 kwietnia kartami starych, znanych nam od dawna akt. Jak długo jeszcze będziemy cieszyć się z gestów "na pokaz"?
Dzień 9 maja 2010 roku zostaje dniem hańby, kłamstwa i rusofilii. Jest on całkowicie inny niż 9 maja 1794 - to właśnie w tym dniu powieszono targowickich zdrajców: Józefa Ankwicza, Józefa Kossakowskiego, hetmanów: Piotra Ożarowskiego i Józefa Zabielle. Sprawiedliwości stało się za dość.
Eliminacja targowickich zdrajców była jednym z działań podjętych przez Polaków w czasie insurekcji kościuszkowskiej. Dziś, w demokratycznym jakby nie patrzeć kraju mamy tą samą rolę jak nasi praojcowie - moralny obowiązek walki za kraj. Nie mam tu na uwadze otwartych działań zbrojnych, ale przedewszystkim odsunięcie od rządów osób, które w niejasny sposób prowadzą politykę zagraniczną.
Pamiętajmy, że Polska to nie tylko patrioci ale też zdrajcy - to komu przekażemy władzę nad nami zależy już tylko od nas.


Komentarze
Pokaż komentarze