dr Jarosław Kaczyński w odpowiedzi na apel Parlamentu Studentów Rzeczypospolitej Polskiej, zapowiedział, że jako organ władzy wykonawczej będzie dążył do przywrócenia pełnej 49% ulgi dla studentów, zniesienia limitu dostępu do zawodów prawniczych i zapewnienia studentom bezpłatnej edukacji - czyli zachowania konstytucyjnego porządku.
Jako student dzienny Politechniki Rzeszowskiej, jestem dobrze wprowadzony w temat.
PO od początku zamierzała wprowadzić płatne studia na uczelniach państwowych - tfu. już za niedługo prywatnych. Była to odpowiedź na rzekomy list rektorów uczelni prywatnych. Zdrowy rozsądek mówi, iż uczelnie państwowe w obecnej formie są zagrożeniem dla tych instytucji "wyciągania pieniędzy". "Państwówki" mają wyższy poziom, lepszą kadrę i są potencjalnie trudniejsze do przebycia, ale o wiele łatwiej dostać po nich dobrą pracę i płacę w zawodzie. Nie od dziś wiadomo, że biznes na wszelkiej maści "wyższych szkołach" zbijają ich założyciele, a właściwie menadżerzy. Wielu moich znajomych wybrała te uczelnie tylko dlatego, że nie poradziłaby sobie z poziomem uczelni państwowych, albo po prostu nie chce im się uczyć, a chcą mieć "papier".
Jestem w tej świetnej sytuacji, że nie muszę daleko dojeżdżać, ani płacić za akademik czy stancję. Przeciętny student w Krakowie (dane od znajomych) wydaje na stancję, lichy posiłek i dojazdy po mieście od 800 do 1200 zł. Nie wspominając już o książkach na własność czy innych "luksusach". Natomiast średnie zarobki wszyscy dobrze znamy - i co na to mają powiedzieć rodziny w których dwoje i więcej dzieci uczęszcza na studia???
Ktoś powie: "niech idą do pracy i chodzą na zaoczne" - więc ja też odpowiadam pytaniem: do jakiej pracy i co komu przyjdzie z tych zaocznych "przyzakładówek"???. Z papierem "prywatnej" wstyd się pokazać u pracodawcy. Inna sprawa, że chodząc na zaoczne nie ma szans przerobić materiał, który w normalnym toku chłonie się w 5 dni w tygodniu, w dwudniowy weekend. Absolwenci takich prywatnych szkoł najczęściej lądują na lodzie, bez pieniędzy i pracy.
Platforma Obywatelska chce zabrać ostatni punkt oparcia młodego człowieka - edukację. Wmawia nam się, że studia i tak nie są bezpłatne - nie wspominając, że jako dzieci podatników mamy do nich prawo. POwcy systematycznie obcinają dotacje dla uczelni. Przykład: moja rodzinna uczelnia, której drastycznie zmniejszono pieniądze na szkolenia pilotów - na szczęście dzięki kilku posłom PiS, ministerstwo częściowo wycofało się z tej decyzji.
Kolejną, nieco przemilczaną "nowością" jest fakt cofnięcia uchwały o zakazie używania broni palnej na terenach uczelni i miasteczek studenckich - zapachniało tu Kiszczakiem i Jaruzelskim. POwcy na wszelki wypadek dali sobie prawo do tłumienia manifestacji, takich, dzięki którym mamy dziś wolną Polskę i możliwość studiowania zależną od naszych umiejętności i chęci, a nie od zasobności portfela naszego i naszych rodziców.
Inna rzecz, to tzw. podstawy programowe. POwcy wyścinali godziny takich przedmiotów jak matematyka, kosztem wprowadzania na kierunkach ścisłych bezsensownych zapełniaczy godzin a la "społeczeństwo informacyjne".
Parafrazując wzywam Was, drodzy czytelnicy - ODBIERZMY IM ZABAWKI!!! - dopóki mamy możliwość. Odsuńmy "ich" od władzy, zanim edukacja wyższa zejdzie poniżej poziomu parteru naukowego!


Komentarze
Pokaż komentarze (3)