W cieniu wyborczej zadymy nasze skromne, polskie pieniądze przygotowane są do zasilenia unijnych portfeli. Co prawda skromne, bo "ledwo" 115 mld polskich złotych, czyli około 1/3 naszego, rocznego budżetu państwa. Owszem, podobno to tylko gwarancje dla Grecji i jej obywateli-emerytów i jak narazie nie są to jeszcze realne pieniądze.
Boże, co za tupet!!!
Przypomnijmy sobie te nawoływania naszych Platformersów. "Euro albo śmierć" zdawało się usłyszeć w radiu i telewizji. "Złotówka BEE!!!" Po co nam własna waluta??? ITD. ITP...
Jak się okazało kolejny raz mamy dowód na to, że złotówka obroniła nas przed kryzysem i oddaliła widmo greckiej klęski. Ale po oglądnieciu niedzielnej debaty dalej można odnieść wrażenie, że pcha się nas na siłę w tą czarną dziurę nazywaną przez niektórych Unią Jewropejską. Dlaczego mamy się pozbywać tego co nas chroni??
Nasuwa się kolejne pytanie: czy stać nas na to, żeby przy tak wysokim długu publicznym jak i nie małym deficycie budżetowym wspierać ten już walący się moloch?? Do tego w sytuacji, kiedy sami potrzebujemy pieniędzy żeby odbudować infrastrukturę po powodzi i zabezpieczyć się na przyszłość.
Przysłuchując się tym doniesieniom można jednoznacznie stwierdzić, że obecny rząd pcha nas w kierunku Grecji, Hiszpanii i Węgier (Fidesz ma trudny orzech do zgryzienia po rządach komunistów) - w kierunku państw gdzie socjalizm i okłamywanie obywateli jest na porządku dziennym. Co mamy w zamian?? Wyłącznie obietnice bez pokrycia, oraz zapowiedzi podwyżek - oczywiście nie płac, ale cen za prąd, gaz i paliwo - czyli w konsekwencji za wszystko!
Przemawiając do pewnego instynktu obywateli pytam: czy naprawdę jesteśmy skłonni odebrać sobie i dać Greckim, młodym emerytom??????
Odpowiedź umieście we właściwym okienku na karcie wyborczej.


Komentarze
Pokaż komentarze (2)