Krzysztof Białas Krzysztof Białas
177
BLOG

Moje rozczarowanie

Krzysztof Białas Krzysztof Białas Rozmaitości Obserwuj notkę 2

Muzyka a uczucia

Siedzę i słucham - nie byle czego - Scorpions, Jarre i inni płyną z głośniczka laptopa. Przy takiej muzyce przez myśl przelatują człowiekowi marzenia, odległe wizje (nie ma tu mowy o żadnych dopalaczach). Wszystko wydaje się być takie piękne, klarowne i wspaniałe. Jednak te wszystkie kompozycje to dzieło przeszłości, brzmiące o niebo lepiej od wycia rozwydrzonych dzieciaków, pseudo-satanistów czy raperów-gangsterów.

Dziś takich utworów już nie ma. Wszystko ginie w śmietniku komercji i kiczu.

A co z nami? Czy aby to czego słuchamy, czytamy czy oglądamy nie jest odzwierciedleniem nas samych?

Rozmowa humanistyczna ale nie "humanitarna"

Kiedyś rozmawiałem ze znajomą na ważne (przynajmniej dla mnie) tematy. Poruszaliśmy różne tematy, jak godność człowieka, jego wartość czy chwila od kiedy człowiekiem można go nazywać. Nasza "rozmowa" zamieniła się w jednostronną eskalację wolności do interpretowania wszystkiego na swój sposób. Byłem zasypywany nic nie znaczącymi sloganami o wolności człowieka - co u rozmówczyni objawiało się przyzwoleniem na aborcję, eutanazję czy wynaturzenia seksualne, i relatywizmem wobec kar za przestępstwa przeciwko życiu. Jedynym argumentem jakiego nie mogłem podważyć było to, że według mojej rozmówczyni mam takie poglądy bo nie znam życia, bo jeste młody itd. (ona jest "aż" 6 lat starsza ode mnie). Rozmowa zakończyła się stwierdzeniem, że nie mam prawa wypowiadać własnych poglądów i że nie chce ich słuchać.

Tak sobie "na swój chłopski rozum" myślę, jak to możliwe, że człowiek popada w tak straszny relatywizm, godząc się na sprzeniewierzenie ideałom.

Skąd w człowieku taka pokusa aby myśleć  - tfu, przyjmować poglądy - zależnie od "kąta siedzenia"? Czy człowiek dla osiągnięcia garści kolorowych szkiełek jest zdolny zmienić prawo, aby innym odebrać godność człowieka niewinnego lub życie?

Emigrańci nie-polscy

Ostatnimi czasy bardzo często zmuszony jestem wysłuchiwać żali moich rówieśników (gdzie słowo rówieśnicy to spore nagięcie rzeczywistości) kiedy to zawiedzeni klną "na tej kraj" i straszą wszystkich, że wyjadą w siną dal zbierać ogórki czy zmywać naczynia za granicą. Jedni wyjeżdżają, inni tylko persfadują. Wszyscy kręcą nosem na słowa "Polak", "Polska" czy nie daj Boże "Ojczyzna". Wszyscy uważają się za wartościowych, zdolnych z wielkich miast, niezadowolonych z życia geniuszy, którym podoba się wszystko czego sami nie muszą się dorabiać lub o coś walczyć. Słychać tylko obelgi, że to "chory kraj", bez perspektyw itd.

Pewnym mitem stał się syndrom Polaka, a może "polaka" za granicą. Wraz z przekroczeniem przejścia granicznego gotów jest zapomnieć języka, wiary i świadomości posiadania rodziny, aby tylko dokopać się do papierków, po które tubylcom nie opłaca się schylać na ulicy.

Regułą jest, że żadna z takich osób w żaden sposób nie angażuje się w jakąkolwiek akcję, czy to polityczną, czy społeczną, czy religijną, uważając, że to rola odpowiednio: złodzieji, oszustów i dewotek.

Sami nie chcą dać nic od siebie, patrząc jedynie we własną kieszeń. Tylko krytykują tych, którzy za coś się wzięli. Śmieją się z tych, którzy coś chcą zmienić na dobre.

Przypomina mi się świetny skecz Kabaretu Moralnego Niepokoju pt. "Wyjazd Mariusza". Jest przekoloryzowaną kwintesencją pewnego sposobu myślenia Polaków. Polacy nie odgrywają obecnie żadnej ważnej roli bo się jej boją, uważają się za najgorszy Naród pod słońcem, zgodnie obrzucają siebie samych błotem aby  tylko wpisać się w modę płynącą z mediów - tych spod sztandarów Michnika i Rydzyka. Zapomina się o Narodzie, państwie, Ojczyźnie.

Jak długo jeszcze będzie taki stan rzeczy? - Nie mam zielonego pojęcia, ale nie dam się zepchnąć na margines - obiecjuję!

Narodowo-liberalny-konserwatysta

Nowości od blogera

Komentarze

Pokaż komentarze (2)

Inne tematy w dziale Rozmaitości