W prasie coraz więcej czasu poświęca się pewnemu, wewnętrznemu konfliktowi w Prawie i Sprawiedliwości.
Nie ukrywam, że w typ sporze popieram obóz reformatorów, który moim zdaniem słusznie dopomina się o swoje od swoich pseudokonserwatywnych kolegów.
Dlaczego nie stare twarze?
Po ostatnich wydarzeniach i komentarzach zauważam poważne symptomy zdziecinnienia u starego obozu - p. Błaszczak czy Ziobro stanowczo nie panują nad słowami, dając się wplątać w dziecinadę - nazwanie haniebnego zabójstwa ludobójstwem jest delikatnie mówiąc nie na miejscu - postawmy się w roli rodziny ś.p. p. Rosiaka. Podobnie ma się styl uprawiania polityki wewnątrzpartyjnej przez szefa klubu PiS - ośmiesza w swoim cyrku nie tylko siebie ale też całe Prawo i Sprawiedliwość.
Głupotą jest nazywanie tej nieco wypłowiałej grupy działaczy konserwatystami - prawdziwych obyczajowych konserwatystów PiS stracił już dawno, nie robiąc nic aby pozyskać nowych.
Co prawda mam zastrzeżenia co do opinii p. Kluzik-Rostkowskiej nt. metody in vitro, ale z całą pewnością nie jest ona bardziej skrajna w poglądach niż inni członkowie PiS.
A może szansa dla młodych?
Tego czego najbardziej potrzebuje każda partia to młodego, energicznego elektoratu - bez niego każda partia z czasem umiera. W Polsce jak dotąd nie ma alternatywy dla chamowatej, agresywnej, przepojonej nienawiścią do zasad i etyki ludzkiej "młodzieży liberalno-socjalistycznej". Zakrawająca o rasizm i antysemityzm "Młodzież Wszechpolska" jest jedną, wielką porażką polskiej prawicy. Za taki stan rzeczy odpowiadają "starzy duchem" działacze, bezmyślnie ufający zasadzie "jakoś to będzie".
PiS oddaje pole, nie podnosząc miecza - rezygnuje z ideii reform, którą tak genialnie posługują się ich eurokoledzy z frakcji - czy to w W. Brytanii, na Węgrzech czy w Czechach. W Europie i USA do łask ma szansę wrócić szerokorozumiana prawica - niestety u nas możemy tylko o tym pomarzyć.
Rząd nierządem i opozycją stoi!
Obecnie PO nie potrzebuje nawet przychylnych wiatrów ze strony Tusk Vision Network czy POlsatu - premier dostaje wiatru w żagle tylko i wyłącznie przez wietrzenia w PiSie. Pomimo najgorszego rządu od dwudziestu lat jest na jak najlepszej drodze do ponownego sprawowania urzędu. Nikt nie jest w stanie mu zagrozić, gdyż sprytnie znalazł lukę pomiędzy postkomunistami i LPRem. Zresztą wydaje się być wspomagany po cichu przez jednych i przez drugich. Każda polityczna wypowiedź Błaszczaka czy Brudzińskiego odbiera PiSowi więcej zwolenników, niż zraża się po obelgach Kutza czy Niesiołowskiego.
Kończ Waść, wstydu oszczędź!!!
Czego mogę sobie i Państwu życzyć? Na pewno zmian w głównej partii opozycyjnej. Nie nalegam na polityczną śmierć p. J. Kaczyńskiego - wprost przeciwnie, uważam, że jest jeszcze zdolny do realnych rządów. Jednak aby mógł wraz z partią odegrać jeszcze jakąś rolę powinien na powrót zaufać młodszym, sympatyczniejszym i o wiele bardziej medialnym kolegom i koleżankom.
Oby tytuł akapitu nie dotyczył szefa PiSu, ale najgorszego premiera z Słońcem Peru w tle.


Komentarze
Pokaż komentarze (2)