Od wypowiedzi polityków i dziennikarzy mam napady śmiechu, a później odruchowo pukam się w głowę - szkoda że w swoją, a nie tych, którzy takie brednie wygadują.
Chodzi mi przedewszystkim o pewne wmawianie społeczeństwu swojej politycznej ideii, mimo iż realne postępowawanie jest na wskroś inne. Nie może się nazwać prawicowym polityk podwyższający podatki i obciążający nie tyle ludzi bogatych co po prostu bardziej pracowitych.
Mamy w Polsce kryzys, i to nie tylko pod względem finansowym, ale też pod wzlgędem politycznym. Pomyślmy sami o chwili skreślania polityków na listach wyborczych do parlamentu. Czy nie przemknie nam czasem przez myśl, że robimy błąd? A może głosujemy raczej wbrew sobie, gdyż ani nam śpieszno do kabaretu z czasów Samo-PiSo-LPR'u, ani do przekrętów postkomunistów i antyhumanistycznych lewaków, ani tym bardziej do leniwego nie-rządu PO? Mamy nieco patową sytuację, gdyż kolejna kadencja oznaczać będzie kolejne, zbyt długie i zabójcze dla systemu państwowego rządy, z niesprawną opozycją, która będzie skupiać się znów na samej sobie.
Wiem, że zostanę zganiony przez wielu czytelników za zbyt optymistyczną postawę wobec ewentualnej przyszłości klubu założonego po raz pierwszy w historii Polski nie przez mężczyzn ale przez panie. No cóż, muszę przyznać, że jako osoba młoda, bardziej przyswajam styl JK-R czy Migalskiego niż Błaszczaka, Brudzińskiego czy Kaczyńskiego. Wiem też, wielu zbyt pochopnie i pesymistycznie mówi o szansach wyborczych kandydatów na których ludzie głosują wyłącznie ze strachu, a może bardziej zwykłej paranoi.
Właśnie dlatego chcę nowej partii, z młodszymi twarzami, także tymi zapomnianymi. Uważam, że jest to jedyna możliwość przecięcia tego chorego kręgu w którym każdy zrzuca odpowiedzialność na drugą stronę. Bardzo cieszyłbym się gdyby miała miejsce swego rodzaju fuzja ugrupowań prawicowych i centrum w jedną szerszą ale i mocniejszą, demokratyczną formację. Było by miło, gdyby obok pani Kluzik, stanął Jurek czy nawet Mikke.
Ostatnio powoli przekonuję się do prezydenta - i to wcale nie z powodu jego miernej elokwencji. Po prostu, jest ale go nie ma - taki cicho ciemny. Jaki jest każdy widzi, ale jego główną zaletą jest to, że mało mówi.
Pozwólcie Panśtwo, że odniosę się jeszcze do porównań Ruchu PO(za)parcia Palikota i ewentualnej partii pani Kluzik&Jakubiak. Owo porównanie sytuacji politycznej jest bezsensowne. Palikot jest pieniaczem, taką zamożniejszą wersją Leppera. Podobnie jak on zdobywa popularność u ludzi jakby to nie powiedzieć - ograniczonych. Cała różnica jest taka, że o ile Lepper ślizgał się na rolnikach, o tyle Palikot żeruje na "młodych, wykształconych, z dużych miast". Polityczne cele są takie same, podobnie jak formuła w stylu "... musi odejść", gdzie w miejsce kropek możemy wstawić słowa Balcerowicz, Rydzyk, Kaczyński czy liberalizm. Sytuacja z zespołem liberałów z PiS jest inna. Oni nie tyle walczą, co dążą do władzy, co w porównaniu z stylem PO-PiS jest nowością. Życzę Państwu i sobie więcej szczęścia przy podejmowaniu decyzji.


Komentarze
Pokaż komentarze (2)