Wysłuchując komentarze publicystów politycznych zaczynam się zastanawiać, że jak to możliwe, że ci sami, którzy wieszczyli wielką karierę Palikotowi, odmawiają prawa do istnienia partii prawicowych liberałów. Od prawa do lewa słychać tylko magiczne "to się nie uda". Nie ważne czy Terlikowski, Staniszkis czy Gadzinowski z Lisem - wszyscy wydali werdykt. Mam nadzieję, że Naród jak zawsze ulegnie przekorze i odetnie się od tych spolaryzowanych na różne strony pismaków.
Jednak sondaże z uwzględnieniem nieistniejącej partii dają wiele nadziei w zmianę sił na polskiej scenie politycznej. Osobiście nie widzę żadnych przeciwskazań dla powstania nowej frakcji, uważam też że taki liberalny PiS 2 jest genialną inicjatywą mogącą jeszcze zapewnić rządy prawicy w Polsce.
Zdecydowana większość osób znajomych, które są negatywnie nastawione do PiS'u, z chęcią oddałyby głos w wyborach na nieco lżejszą, młodszą i dynamiczniejszą frakcję. Zatem w połączeniu z fatalnymi rządami PO nowy ruch miałby szanse odebrać dobrym programem i pewną medialnością dużą część elektoratu.
Jak już wspominałem, Polak to krzyżówka narodowego liberała z chrześcijańskim socjalistą. Ludzie nie chcą ani ściągania Krzyży ze ścian, ani homo-parad na ulicach, jednak niechętnietnie przyglądamy się fanatyzmowi religijnemu. Ewentualna moc nowego ruchu nie będzie mogła zatem polegać na hasłach czy to typowo lewicowych czy prawicowych, gdyż Polakom przejadł się obraz kleru na wysokich stanowiskach w towarzystwie baronów SLD, czy postkomunistów.
Zbyt długo w Polsce toczy się wojna na pokaz, a zbyt mało robi się w kierunku restrukturyzjacji i modernizacji. Trudno to powiedzieć, mi, niegdyś zapalonemu PiS'owcowi, ale po tragicznej śmierci takich osób jak ś.p. Grażyna Gęsicka Prawo i Sprawiedliwość nie jest już takie samo. Obecnie PiS stoi pod tabliczką z Błaszczakiem, Kempą i Nelly Rokitą.
Wiadomo nie od dziś, że PO'wcy straszą dzieci Kaczyńskim i Macierewiczem, podobnie jak starsze panie na słowo "liberał" dostają drgawek i objawów wścieklizny.
Zatem jedynym, naturalnym sposobem pogodzenia większości wyborców może być taki złoty środek.
PS. Proszę Państwa o nie używanie w komentarzach słów uznawanych potocznie za wulgaryzmy. Radzę niektórym kolegom i koleżankom sięgnąć do słownika synonimów, aby zastąpić taki językowy hardstyle mocną, ale niewulgarną polszczyzną.


Komentarze
Pokaż komentarze (14)