Według ostatnich sondaży Stowarzyszenie Polska Jest Najważniejsza może, liczyć w najbliższych wyborach na 4% poparcie. Co prawda obecnie nie zapewniłoby to wejścia do parlamentu, ale daje dobre rokowania, w końcu ludowcy, którzy od pewnego czasu znajdowali się poza magicznymi 5 procentami dziś mogą liczyć na coraz większe poparcie.
Jak narazie, SPJN jest pod ciągłą nawalanką z obu stron konfliktu określanego mianem wojny polsko-polskiej. Raz dostają od prezesa, innym razem od platformersa. Podobnie rzecz ma się na wszelkiego rodzaju forach internetowych. PiS'owcy wyzywają SPJN nie tyle od buntowników, ile od zdrajców, kukułczych jaj i określeń uznawanych za obraźliwe. Dłużna PiS'owcom nie pozostaje PełO-wszczyzna, nazywając banitów z PiS'u kłamcami i nieudacznikami. Słowem - i jedni i drudzy znaleźli chłopca do bicia.
A co z tej całej nawalanki ma zwykły Polak? Nie wiem, jak Wy, drodzy czytelnicy, ale ja mam po prostu nadszarpnięte nerwy, gdyż nic, a nic się w Polsce nie zmieniło, a jeśli już to na gorsze. Jak nie było "atomówki" tak nie ma, dług publiczny wysoki jak nigdy, energetyka pada, państwo jest coraz bardziej zależne od Rosji, Niemiec i Bóg raczy wiedzieć kogo jeszcze. Do głosu dochodzą chorzy od nienawiści wyznawcy jedynego, prawdziwego antypatriotyzmu, antyreligii i fanatyczni piewcy homoseksualizmu. Jednak co to obchodzi te dwie wzajemnie powiązane partie, czyli tzw. POPIS? Najzwyklej w świecie: NIC! Pomimo medialnej wojny oba obozy prowadzą coś w stylu gry. Nie jest to jednak zwykła gra - tutaj nie gra się po to żeby wygrać i tym samym przejąć odpowiedzialność. Tutaj gra się o polityczne przetrwanie i wysokie diety poselskie.
Pomimo specyficznego, medialnego kurzu otaczającego arenę polityczną nie widzimy krwi, czyli konkretnych ruchów poczynionych w naszym imieniu. Kaczyński dobrze wie, że kampania prezydencka była prowadzona idealnie, wiedział też, że dalsze utrzymywanie spokojnej, merytorycznej polityki doprowadziłoby PiS w przyszłym roku do zwycięstwa. Jednak, jeśli wierzyć w jego zdolności polityczne - przytomnie wolał zrzucić z siebie odpowiedzialność za co kolwiek, oddając walkowerem praktycznie pół Polski. Zniżył tym samym poziom poparcia do bezpiecznego dla niego progu 20-25%, poprzez cykliczne wypowiedzi Macierewicza, Błaszczaka czy Nelly.
Muszę się przyznać, żę brakuje mi jako obywatelowi ś.p. Lecha Kaczyńskiego, podobnie jak ś.p. Zbigniewa Wassermana czy Grażyny Gęsickiej. Odeszli niestety Ci, którzy dla Polski najwięcej zrobili i mogli zrobić. Odszedł prezydent, który nie bał się dojść do władzy i poprowadzić do władzy w sumie własną partię. Nawet mimo może pewnych wad, potrafił pogodzić u siebie liberałów i konserwatystów.
Dziś jego imię obrzucane jest błotem, nie ze swojej winy, ale z winy swojego brata, który wykorzystuje jego śmierć do celów politycznych, odbierając pośrednio pewną cześć.
Może i nie jestem upoważniony do takiego sądu, ale założę się, że gdyby L.K. żył dałby tęgiego kopa bratu.
Dlaczego tak "jadę na Jarka"? - odpowiedź jest prosta. Gdybym to ja stracił brata w takich okolicznościach to w pierwszej kolejności zdobyłbym realną władzę, a następnie rozliczał winnych. Chciałbym to zrobić jak najszybciej, nie czekając 5 lat.
Jak narazie POPiS nic dobrego nie przyniósł. Reform, choćby tych najpotrzebniejszych brak, wszystko kosztem tak naprawdę nas wszystkich. A co u panów Tuska i Kaczyńskiego? W sumie nic. Obaj tak naprawdę zadowoleni, bo obaj mają zapewniony polityczny byt. Obaj mają swoje media, które w różnych proporcjach popierają choćby najgorsze głupoty i wpadki swoich politycznych pupilków i żywicieli. Bo czym byłby TVN bez dowalania PiS'owi i Tv TRWAM bez wyzywania od żydów i masonów? Ważne, że idzie cały nakład Naszego Dziennika i Gazjety Wybiórczej.
Po kilku długich latach prawica, a raczej uzurpatorzy nazwy tej strony politycznej wrócili do władzy. Ponownie po czasie aferalnych rządów lewicy. Polacy wiązali z tym wielkie nadzieje. Jednak, jak się pewnie okaże, za niedługo znowu będą woleć afery i przekręty żywego, komunistycznego betonu, gdyż ich cierpliwość się skończy, tak jak po rządach AWS'u, tyle, że za AWS'u przeprowadzono chociaż częściowe mniej czy bardziej udane reformy.
Skąd u mnie takie zainteresowanie SPJN'em?
Szczerze mówiąc, to nie mogę już patrzeć na tę nawalankę, na tłumy fanatyków i wandali. Mam dość tego błogiego nic nierobienia z Polską. Ale przedewszystkim zdaję sobie sprawę, że bez reform moja przyszłość w Polsce nie będzie należała do prostych. Nie mam zamiaru czekać 5 lat zanim PiS dojdzie, lub nie do władzy. Mam dosyć tego zaplanowanego nam przez polityków chaosu. Denerwuje mnie, że PiS pokazuje ludziom młodym, że są dla niego zbędni, odsyłając ich w sumie do Ruchu Zaparcia Palikota.
Tonący brzytwy się chwyta, moją brzytwą jest SPJN. Uważam, że jest jedyną możliwością do sprawowania realnej władzy opartej nie na wzajemnej nawalance z pozostałymi ale na programie bardziej realnym niż wspaniałym. Jeśli formacja zapoczątkowana przez panią Kluzik nawiąże współpracę z jednej strony z prawicowcami pokroju JKM czy Jurka, a z drugiej specjalistami jak choćby z L. Balcerowiczem możliwe będzie naprawienie i tego co zepsuły lub o czym zapomniały obecny i poprzednie rządy.
Reformy, mimo szoku są potrzebne do tego, żeby Polska wogóle mogła istnieć. Bo nic nam z granic czy pomników, gdy będziemy siedzieć po ciemku, pracować w rosyjsko-niemieckim folwarku i płacić nasze ciężko zarobione pieniądze na tłumy administracji, bezrobotnych i polityków-pseudopatriotów.


Komentarze
Pokaż komentarze (6)