Przez chwilę sądziłem, że PiS zdecydował się na ostry krok, by przeciąć powolne gnicie koalicji, o którym piszę od pewnego czasu. Ucieszyłem się, że może się mylę w sprawie wyborów - że jednak dojdzie do nich w tym roku lub przynajmniej wiosną przyszłego.
Ale zapowiedziane zmiany w rządzie, choć znów dość sensacyjne, wydają się nie mieć związku ze sporami koalicyjnymi. Premier nie tknął ministrów z Samoobrony. Oddawszy się do dyspozycji Jarosława Kaczyńskiego, Anna Kalata i Andrzej Aumiller pozostają w rządzie, choć premier przyznaje, że koalicja została przez przystawki wymówiona. Ale widocznie to nie znaczy zerwana, bo premier mówi, iż wybory będą nieuniknione, jeśli partnerzy zerwą koalicję. Dotąd więc takiegio zerwania nie dostrzegł.
Dymisja Janusza Kaczmarka nie łagodzi kłótni w koalicji, bo wmacnia antylepperowski kurs PiSu. Wg premiera szef MSW znalazł się bowem w kręgu podejrzeń w sprawie przecieku, który częściowo udaremnił akcję CBA w resorcie rolnictwa. Choć uwierzyć, że Kaczmarek - bliski zaufany Zbigniewa Ziobry - doniósł o czymś Lepperowi, trudno.
Chociaż...? Przeczytajcie, proszę, post Mikołaja Wójcika...


Komentarze
Pokaż komentarze (26)