Pisałem świeżo i w pochwalnym tonie, że Sejm niemal w całości wykonał legislacyjny plan minimum pierwszego powakacyjnego posiedzenia, uzgodniony w środę przez wszystkie kluby. Pojawiają się wszakże nowości. Niespodziewane i niebezpieczne.
W piątek rano, tuż po urlopie, premier poza Sejmem przedstawił pakiet ustaw, które mają ułatwić życie budującym się i uprościć formalności. Jakby nieświadom, że marszałek zapowiada niezwoływanie Sejmu po samorozwiązaniu 7 września, premier wyraził nadzieję na rychłe uchwalenie tych ustaw.
Może jednak i marszałek już wie, że jego zapowiedź jest nieaktualna. Sam zarządził w Sejmie początek prac nad zmianą zasad waloryzacji rent i emerytur, a na spotkaniu z szefową Związku Polaków na Białorusi Angeliką Borys miał obiecać, że to samo zrobi z projektem ustawy Karta Polaka.
To nie są ustawy ani proste czy krótkie, ani niekontrowersyjne. Nowa waloryzacja to ponadto duży koszt dla budżetu. Szanse na ich uchwalenie są nikłe. Trudno więc nie uznać ich zgłoszenia za element kampanii wyborczej PiSu, a to może sprowokować opozycję do wznowienia walki o komisję śledczą już teraz. I to walki na śmierć i życie, czyli na przerwy w nieskończoność. Lub do momentu skrócenia kadencji.


Komentarze
Pokaż komentarze (20)