Aby podkreślić znaczenie sędziego trybunału konstytucyjnego, wprowadzono dodatkowy rytuał - przysięgę wobec prezydenta RP.
Wszystko po to by pokazać że to stanowisko jest ważne, honorowe, z blichtrem. Kwiaty, delegacje, uściski dłoni, i bankiet po.
Fajna rzecz, taka pokazówka, opisana w ustawie (https://isap.sejm.gov.pl/isap.nsf/download.xsp/WDU20150001064/T/D20151064L.pdf):
Art. 21. 1. Osoba wybrana na stanowisko sędziego Trybunału składa wobec Prezydenta Rzeczypospolitej Polskiej
ślubowanie następującej treści:
„Uroczyście ślubuję, że pełniąc powierzone mi obowiązki sędziego Trybunału Konstytucyjnego będę wiernie
służyć Narodowi i stać na straży Konstytucji Rzeczypospolitej Polskiej, czyniąc to bezstronnie, według mego
sumienia i z najwyższą starannością, oraz strzegąc godności sprawowanego urzędu.”.
Ślubowanie może być złożone z dodaniem zdania „Tak mi dopomóż Bóg.”.
2. Odmowa złożenia ślubowania jest równoznaczna ze zrzeczeniem się stanowiska sędziego Trybunału.
Twórcom ustawy o TK raczej chodziło o uhonorowanie powołania i do głowy nie przyszło że ten element pokazówki może być w przyszłości wykorzystany do mieszania i niszczenia instytucji państwowej. Do złośliwego blokowania jednej instytucji przez drugą, do takiego 'liberum veto'.
Ale uwaga, to może nie wypalić i prezyden się zbłaźni. Bo, co ważne, prezydent jest tu bierny. Nie musi nic odbierać, podpisywać, zgadzać się. Wystarczy że kandydat na sędziego powie treść przysięgi przy prezydencie, nie ma kompletnie znaczenia forma, może to być na konferencji prasowej, w przerwie śniadaniowej, podczas wystąpienia prezydenta w sejmie - i formalność załatwiona.
Podpowiadam koalicji - w ten sposób można załatwiać psuja-prezydenta.



Komentarze
Pokaż komentarze (19)