Ukraińska żywność i problem różnych standardów
Można wspierać Ukrainę, jej niepodległość i europejskie aspiracje, a jednocześnie domagać się ochrony własnego rynku rolnego. Tak robi rozsądne państwo.
Jednym z problemów są środki ochrony roślin. Na Ukrainie nadal można stosować część substancji, których europejscy rolnicy używać już nie mogą. Żywność sprowadzana do UE musi oczywiście spełniać normy dotyczące dopuszczalnych pozostałości pestycydów. Nie usuwa to jednak różnicy na wcześniejszym etapie, czyli podczas samej produkcji.
Tymczasem rolnik z Polski musi dostosować technologię uprawy do unijnych ograniczeń, kupować dopuszczone preparaty, prowadzić dokumentację i spełniać kolejne wymagania. Ukraiński producent funkcjonujący według innych przepisów może mieć pod tym względem łatwiej i taniej. Potem obaj spotykają się na tym samym rynku.
Tak trudno budować uczciwą konkurencję.
Unia Europejska dostrzega ten problem i przewiduje stopniowe zbliżanie ukraińskich przepisów do europejskich, między innymi w zakresie pestycydów, leków weterynaryjnych czy dobrostanu zwierząt. Polska powinna pilnować, aby harmonizacja rzeczywiście postępowała wraz z kolejnymi ułatwieniami w handlu.
Polska przed wejściem do UE też musiała się dostosować
Dobrze przypomnieć sobie, jak wyglądała droga Polski do wspólnego rynku.
W 2004 roku 259 polskich zakładów nadal nie spełniało wszystkich wspólnotowych wymagań. Na tej liście było między innymi 200 zakładów mięsnych, 35 mleczarskich i 24 zakłady przetwórstwa rybnego. Dostawały okresy przejściowe, ale za nimi szły konkretne obowiązki. Trzeba było modernizować zakłady, poprawiać warunki sanitarne, przebudowywać linie produkcyjne i dostosowywać procedury. Firmy ponosiły koszty, bo dostęp do wspólnego rynku oznaczał także przyjęcie wspólnych reguł.
Dziś polska branża spożywcza korzysta z tamtego wysiłku. Nasza żywność ma mocną pozycję w Europie właśnie dlatego, że producenci przez lata inwestowali w jakość i bezpieczeństwo. Trudno byłoby teraz powiedzieć im, że podobnego procesu nie należy wymagać od następnego dużego producenta rolnego starającego się o miejsce na rynku UE.
Polska powinna pilnować własnych interesów
Ukraina jest dla Polski ważnym sąsiadem, a jej bezpieczeństwo ma bezpośrednie znaczenie także dla naszego kraju. Wsparcie polityczne czy militarne nie zwalnia jednak rządu z dbania o interesy polskich producentów.
Rolnictwo jest tu szczególnie wrażliwe. Ukraina dysponuje ogromnym potencjałem produkcyjnym, dobrymi glebami i dużymi gospodarstwami. Po pełnym otwarciu rynku jej obecność będzie odczuwalna w całej Unii, a w Polsce szczególnie mocno. Dlatego potrzebne są kontrole importu, skuteczne mechanizmy ochronne oraz wiązanie kolejnych ułatwień handlowych z dostosowywaniem ukraińskiej produkcji do norm obowiązujących w UE.
Polska przed akcesją dostała jasne warunki i musiała je spełnić. Ukraińscy producenci również powinni stopniowo wejść w ten sam system. Wspólny rynek działa wtedy, gdy wspólne są nie tylko możliwości sprzedaży, lecz i obowiązki wynikające z prawa. Prawa wspólnego dla wszystkich uczestników tego rynku.


Komentarze
Pokaż komentarze (1)