19 obserwujących
526 notek
240k odsłon
  42   0

Co się w sercu kryje cz.45

Fragment z Ewangelii (Mk 10, 2-16)

"Faryzeusze przystąpili do Jezusa, a chcąc Go wystawić na próbę, pytali Go, czy wolno mężowi oddalić żonę.
Odpowiadając, zapytał ich: «Co wam przykazał Mojżesz?»
Oni rzekli: «Mojżesz pozwolił napisać list rozwodowy i oddalić».
Wówczas Jezus rzekł do nich: «Przez wzgląd na zatwardziałość serc waszych napisał wam to przykazanie. Lecz na początku stworzenia Bóg stworzył ich jako mężczyznę i kobietę: dlatego opuści człowiek ojca swego i matkę i złączy się ze swoją żoną, i będą oboje jednym ciałem. A tak już nie są dwojgiem, lecz jednym ciałem. Co więc Bóg złączył, tego niech człowiek nie rozdziela».
W domu uczniowie raz jeszcze pytali Go o to. Powiedział im: «Kto oddala swoją żonę, a bierze inną, popełnia względem niej cudzołóstwo. I jeśli żona opuści swego męża, a wyjdzie za innego, popełnia cudzołóstwo».

Przynosili Mu również dzieci, żeby ich dotknął; lecz uczniowie szorstko zabraniali im tego.
A Jezus, widząc to, oburzył się i rzekł do nich: «Pozwólcie dzieciom przychodzić do Mnie, nie przeszkadzajcie im; do takich bowiem należy królestwo Boże. Zaprawdę, powiadam wam: Kto nie przyjmie królestwa Bożego jak dziecko, ten nie wejdzie do niego».
I biorąc je w objęcia, kładł na nie ręce i błogosławił je."


Błogosławić a nie złorzeczyć, to chyba jeden z trudniejszych wyborów i czynów. Prostym jest wypowiedzenie kilku słów, które mają wejść głęboko i mają być dotkliwie zapamiętane. Prostym jest posłużyć się zemstą, sponiewierają tym godność drugiego człowieka. Bo przecież własny ból jest bardziej odczuwalny niż ból drugiego człowieka.
trudno jest zahamować swoje reakcje, które są nieraz silniejsze niż wolna, słowo czy przyrzeczenie. Bo przecież nie mogę czynić drugiemu, co mi nie miłe.
Zadziwiające jest dla mnie to, że nieraz zamykam oczy na drugiego człowieka i skupiam się na tym, by mu z serca odpłacić. Przestaje być wtedy dla mnie osobą, a staje się czymś mniej wartym niż krzesło, na którym siedzi. Może wtedy sam przestaje być człowiekiem,a  staje się automatem do zadawania bólu. Automatem, który wykonuje swoje zadanie w celu osiągnięcia ulgi.

Jezu, chcę być kimś, a nie czymś. Kimś, kto jest twoim uczniem.

Lubię to! Skomentuj3 Napisz notkę Zgłoś nadużycie

Więcej na ten temat

Komentarze

Inne tematy w dziale Społeczeństwo