Tym razem udałem się do butelkopuszkomatu, aby pozbyć się elementu bezzwrotnego; tego jeszcze nie trenowałem. Kierunek mógł być tylko jeden: mądry wybór - nikt inny nie oferuje takiej usługi. Podjąłem odłożoną wcześniej reklamóweczkę oraz oczyściłem pokój córek, gdzie na stałe rezyduje ta będąca większą bałaganiarą; uzbierało się 22 szt. - 13 butelek i 9 puszek (te w kilku przypadkach były sfatygowane).
I tym razem operacja poszła gładko; nawet puszki z kantami przeszły i słowacka butelka. Powtórzę: być może należę do ludzi, którzy mają szczęście - póki co system kaucyjny nie jest dla mnie w najmniejszym stopniu uciążliwy.


Komentarze
Pokaż komentarze (2)