Na żywo:

I na talerzu:

Szanuję ten zespół. Kilkadzieści lat temu byli dla mnie ważni i mam wiele dobrych wspomnień z nimi związanych; kilka pielęgnuję do dziś.
Wydawnictw już od lat nie kupowałem. Nie mam ich żadnego cedeka; tylko analogi (pierwsze pięć) i kasety; ostatnią kupiłem w 1995 r. Ale zawsze jak tylko grają w okolicy to się wybieram.
To zespół na naszej scenie wyjątkowy; działający na styku scen: niezależnej i oficjalnej; jak to powiedział kiedyś trafnie Przemek Thiele: bez ortodoksji i bez dawania dupy. Do dziś w tym konsekwentni; być może dlatego trwają do dziś i wciąż mają słuchaczy. Również młodych. Mieli okazje się sprzedać, ale świadomie nie skorzystali.
A trwają długo - 45 lat; zachowując 2/3 pierwotnego składu. Przez kilka początkowych lat byli kwartetem, gdy dołączył do nich na wokal Skandal, ale wrócili do tria, gdy ów - oględnie mówiąc - odpłynął. Pozycją zmienną jest u nich bas. Bardzo żałowałem jak w 93-94 odchodził Paweł Piotrowski - świetny instrumentalista i kapitalny muzyk; odchodził do będącej u szczytu popularności Armii. Potem bywało różnie, ale od ładnych kilkunastu (kto wie, może dwudziestu) gra na stałe Jacek Chrzanowski - muzyk i instrumentalista jeszcze od Pawła lepszy. Opuszcza zespół tylko na chwilę, gdy ma trasę z Podsiadło; tak, tak z tym Podsiadło.
Chłopcy na 45-lecie zrobili coś innego, niż zazwyczaj się robi - zamiast wydania jakiejś srantologii czy innego grejtestszit napisali, nagrali i wydali kompletnie nowy materiał; owszem niedługa to płyta, ale ja bardzo lubię niedługie płyty. Do grają ten materiał w jednym bloku, rozpoczynając od tego koncert.
I ja to szanuję.



Komentarze
Pokaż komentarze