A może demaskacji; takiej trochę w stylu tej z seansu czarnej magii w Mistrzu i Małgorzacie.
Otóż notce pt. L'essai* dokonałem małej prowokacji - niemal "identycznego z naturalnym" przedruku eseju o oryginalnym tytule "Polak rozłamany". Niemal, bo pozwoliłem sobie pominąć: tytuł (w jednym z komentarzy zaproponowałem nawiązujący zamiennik: Polak rozdarty) i oczywiście autora, a także podmienić następujące trzy słowa: nienormalność, nienormalny i normalniejsi. A na jakie, to już zostawiam ciekawości i bystrości czytelników.
Potraktowałem to jako eksperyment na społeczności salonowej - ciekawiła mnie reakcja (gdyż jest to tekst znienawidzony przez dużą część salonowych komentatorów - w większości nieznany, ale znienawidzony).
Podsumować ją można jednym słowem: obojętność. Do tej pory, ze 143 osób, które przeczytały, 2 postanowiły skomentować: jedna, która dała znać, że "zna się na dowcipie" oraz druga, która odniosła się jakoś do meritum. Reszta przeszła obojętnie - może nie prze-, doczytała, może nie zrozumiała, może nie znalazła w nim niczego wartego jakiegokolwiek komentarza, a może jakieś inne morze...
Tak czy siak drodzy czytelnicy - czas zdjąć zasłonę - to jest esej młodego, bo 30-letniego Donalda Tuska, w którym ogłosił swoje słynne credo: polskość to nienormalność; za co szarpany jest przez dużą część społeczeństwa po dzień dzisiejszy. Ale uwaga: wcale nie od wtedy.
Więc może weźcie sobie te trzy ww. słowa i idźcie je wstawić tam, gdzie powinny być (jeśli zdołacie) i potem przeczytajcie esej.
I pomyślcie, czy aby nie należycie do tej części, którą ktoś swego czasu podpuścił...
Dla tej właśnie części łączę wyrazy współczucia.
-----------------------------------------------------------------------------------------------
* https://www.salon24.pl/u/kultury-styki/1518965,l-essai


Komentarze
Pokaż komentarze (3)