111 obserwujących
210 notek
707k odsłon
  2689   0

Spojrzenia na Ukrainę: Jak się robi rewolucję...

Kijowski Majdan. "Kijowska Statua Wolności" /znalezione w sieci/
Kijowski Majdan. "Kijowska Statua Wolności" /znalezione w sieci/

 

 

"(...) Na piątym piętrze „Domu Związków Zawodowych” zajętych przez sztab rewolucji w Kijowie zamieszkują dowódcy „Prawego Sektora”, który od 19 stycznia okupuje rządową dzielnicę Kijowa. Wejście ochraniają mężczyźni w czarnych maskach, kilku ma odkryte twarze; maja jakieś 17-18 lat. Wpuszczają do środka tylko po sprawdzeniu wiarygodności informacji, że jest umówione spotkanie z ich liderem. Gabinet 42-letniego Dmitra Jarosza mieści się na samym końcu korytarza.

- Proszę wybaczyć, że tak tu zadymiliśmy – wstaje zza stołu i wita się. - Proszę usiąść.

W pokoju siedzi jeszcze szef „Tryzuba” 39-letni Andrej Stempickij. Na stole jakieś jedzenie…

_- Uciekałem od polityki 25 lat, a teraz przyszło mi się nią zajmowac – uśmiecha się. – Jednak wiemy, w imię czego to robimy: w imię budowy państwa narodowego i narodowej państwowości, by w Ukrainie działał system, który zabezpiecza wolność, sprawiedliwość i dobrobyt. To główny wątek naszej działalności.

- 18 stycznia napisałeś w Internecie tak: „Przyjaciele, kto wierzy niech się pomodli za „Prawy Sektor”. Pomoc Boga jutro nam będzie bardzo potrzebna.” Następnego dnia zaczęły się zamieszki na ul. Hruszewskiego…

- Braliśmy to pod uwagę, ale tylko jako jeden z wariantów – wyjaśnia D. Jarosz. – Dlatego, że po przyjęciu dyktatorskich przepisów 16.01. normalnie już w takim państwie żyć nie było można: dwa miesiące ludzie wytrwali na Majdanie, efektów nie było, a tu taki ruch ze strony władz.

- Co było bezpośrednią przyczyną wybuchu?

- Uliczna burda, to były sekundy. Jakiś milicjant kogoś walnął, ktoś mu oddał, ruszyło koło zamachowe. Obawialiśmy się, że w sytuacji krytycznej wszystko się może zdarzyć. „Prawy Sektor” był wydzielonym obszarem dla rewolucyjnie nastawionych obywateli. Szybko uformowali sztab, sformowano jednostki. Po 19 stycznia i Mjadan, i cała Ukraina stały się „Prawym Sektorem”.

- Jaka jest wina po stronie opozycji w wydrzeniach na ul. Hruszewskiego?

- Występujemy jako rzecznicy jedności (działań i decyzji) w prowadzeniu powstańczych akcji. Ale prowadzona przez opozycję polityka nie przynosi żadnych konkretnych rezultatów. Z każdym dniem było gorzej. Ludzie zgromadzeni na Majdanie wygwizdywali liderów. Majdan im zaufał a oni nie wykazali się żadnymi rezultatami. Teraz też toczą się rozmowy. Chcieliśmy do nich, do tych rozmów, włączyć naszych ludzi – by kontrolowali liderów i wzmocnili ich rolę. Często bowiem oświadczają coś zupełnie innego, niż możemy to zobaczyć następnego dnia; mówią jedno, coś zupełnie innego się okazuje...

Również ze względów psychologicznych nacisk na władze byłby większy, jeśli za stołem usiedliby również nasi ludzie: „afgańcy” lub komendant Majdanu, A. Parubij. „Batkiwszczina” jednak (a konkretnie: Turczynow) nie wyraziła na to zgody.

- Czy z dzisiejszego punktu widzenia, warto było iść na ul. Hruszewskiego?

- Jeśli byśmy o tym nie zdecydowali, Majdanu już dzisiaj by nie było. Ludzie mogliby się rozejść. Nie byłoby żadnej kontynuacji rozpoczętego procesu. Tragedią było, że polała się krew naszych braci. Ale na niej wybuduje się nowe państwo, wyrastają nowe zasady państwowej polityki, nowe zasady życia politycznego.

- Podczas pierwszych dni po bitwie na ul. Hruszewskiego oświadczyłeś: „Iść trzeba nie z tymi, którzy słodko przemawiają ze sceny, lecz za tymi, którzy przedkładają nam realny scenariusz rewolucyjnych zmian w kraju." Jaki scenariusz miałeś na myśli?

- Dążyliśmy od samego początku do tego, by rewolucyjna walka była zorganizowana i przemyślana. Żeby na narodowych spotkaniach ("wiecze") na Majdanie można było uchwalać rezolucje a nie wysłuchiwać wystąpień polityków ze sceny. Byliśmy za utworzeniem Rady Narodowej, która powołałaby rząd rewolucyjny i zaczęłaby budować struktury nowej władzy w terenie. Jeśli  nie można się dogadać z władzami w oparciu o prawidła konstytucyjne i parlamentarne, trzeba budować alternatywne struktury i w ten sposób naciskać na władze.

- Nie będziecie stosować teraz taktyki siłowej?

- Siła, to nie „koktajle mołotowa”, czy kamienie z mostu. Bierzemy pod uwagę koncepcję strajku generalnego, który może stać się momentem przełomowym. Pokaże władzy, że ona dalej rządzić już po prostu nie może.

- Kliczko już wezwał do godzinnego strajku z morzem flag narodowych

- Miejmy nadzieję, że oni wiedzą, co robią. Ludzie muszą wiedzieć, jaki jest plan działań. Ważnym krokiem było utworzenie terenowych oddziałów samoobrony w Ukrainie: władze są nieuczciwe i bezmyślnie używają w regionach siły, biją naszych aktywistów. Za wcześnie wydano decyzje o zgodzie na opuszczenie budynków administracji państwowej; to powinno być argumentem przetargowym, wyciągniętym w ostatnim momencie. Apelowałem o dobre przygotowanie mobilizacji ogólnonarodowej. Ale zobaczymy, co będzie w parlamencie. Jeśli w niczym nikt się nie porozumie, będzie kolejny wariant działań.

Lubię to! Skomentuj135 Napisz notkę Zgłoś nadużycie

Więcej na ten temat

Komentarze

Inne tematy w dziale