111 obserwujących
210 notek
707k odsłon
  3113   0

"Poszły konie po betonie..." - rosyjski system propagandowy

 

 

Kreml już w ubiegłym roku przeprowadził zmiany organizacyjne w działaniu rosyjskich mediów – na pierwszy strzał poszły "RIA Novosti": nastąpiła zmiana zasad organizacyjnych (przekształcenie z agencji informacyjnej w międzynarodową agencję informacyjną) i zmiana składu redakcji. Nowa agencja pod nazwą „Rosja dzisiaj” [«Россия сегодня»] otrzymała zadanie „objaśniania światu polityki rosyjskiej i pokazywanie głównie tego jak Rosja broni swoich narodowych interesów”. Nowy szef agencji D. Kisielow oświadczył wówczas, że czas zakończyć pokazywanie Rosji w mediach w sposób „niesprawiedliwy i szargający jej dobre imię” i że jego zadaniem będzie stworzenie zupełnie innego wizerunku FR. To, co dzisiaj oglądamy w rosyjskich kanałach telewizyjnych na temat Krymu i Ukrainy, to już dość rozwinięta formuła zadań Kisielowa, ale można ją rozbudowywać jeszcze wzdłuż i wszerz. Być może, znane nam dotąd reguły prowadzenia propagandy w okresie wojen mają się nijak do tego, czego jeszcze możemy być świadkami.

Wraz z zaostrzaniem się sytuacji związanej z wojną o Ukrainę i o Krym, w rosyjskich mediach błyskawicznie, z dnia na dzień, wzrasta presja propagandowa idąca z Kremla i coraz większą rolę zaczyna odgrywać cenzura. Sposób przekazywania rozwoju wydarzeń przez media reżimowe, wojenki o dostęp/ograniczenie regionalnego dostępu do kanałów serwisowych i wyraźne różnicowanie zawartości informacji mających trafić do różnych grup odbiorców, wydają się świadczyć o wdrożeniu już strategii ukierunkowanej na maksymalne zantagonizowanie grup przeciwników (oskarżenia pod adresem Polski, polityczny pejzaż Ukrainy, a dzisiaj – wydarzenia w Doniecku).

Nie tylko zawartość treści szybko się zmienia. Do nowych zadań dopasowuje się również kadry wykonujące zlecenia propagandy moskiewskiej, czyli dziennikarzy. Jednych się natychmiast zwalnia, innym pozwala się jedynie na obecność w mediach gdzieś na poboczach nurtu informacyjnego lub na mniej znanych portalach;  jeszcze innym blokuje się blogi/strony/portale – a jak trzeba, prokuratura rosyjska wystawi każdorazowo odpowiedni dokument uzasadniający blokadę. To są istotne zmiany, ponieważ rola mediów niezależnych - wbrew utartym w Polsce opiniom na ten temat - osiągnęła w Rosji poziom o jakim u nas jedynie można było pomarzyć. Ostatnie decyzje mogą więc po prostu anihilować ten ważny i istniejący ok. 20 lat odłam mediów, który skupił wokół siebie znaczące środowiska opozycyjne.

Wczoraj wymieniono szefową redakcji Lenta.ru – za omówienie na tym portalu wywiadu z Dmitro Jaroszem, liderem ukraińskiego „Prawego Sektora” i za podanie linka do oryginału tegoż wywiadu. Łącznie na dzień dzisiejszy odeszło z tego portalu aż 40 dziennikarzy. Dzisiaj zamknięto dostęp do 3 portali: Kasparow.ru, Grani.ru i do „ Dziennika Codziennego” ["Ежедневного журнала"] A. Rylkina – rzekomo wzywających społeczności sieciowe do organizowania „niesankcjonowanych”/nielegalnych zgromadzeń publicznych. Również zablokowany został dostęp do bloga Aleksieja Navalnego. Z serwisu „Rosyjska Planeta” zniknęły też dzisiaj wszystkie informacje związane z Krymem, a 5 redaktorów portalu już tu nie pracuje. Portal "programowo" przestał się nagle Krymem interesować.

Zmiany zaszły też w redakcji „Echa Moskwy”: dyrektorem generalnym będzie teraz osoba zarządzająca jedną z tub propagandowych Moskwy, „Głosem Rosji” . „Echo Moskwy” czekają jeszcze w marcu wybory redaktora prowadzącego, wzmacnia się więc kadry przychylne Putinowi. Aleksiej Wenediktow po raz kolejny ma podobno duże szanse – i zupełnie nie wiem dlaczego towarzyszy mu image antyputinisty. To prawda, że zna Putina i Rosję, jak mało kto; oba podmioty rozumie i sensownie tłumaczy, przy czym brak akceptacji dla szeregu decyzji Kremla nie przekłada się u niego na postawę wpisującą go na listy po drugiej stronie barykady. Jako bardzo znacząca postać medialnego mainstreamu, bardziej więc spełnia zadania psychologicznego wentyla bezpieczeństwa w mediach rosyjskich – korzystnego dla Kremla - niż jest postacią stojącą w kontrze do reżimu Putina. Ale to tylko moja osobista ocena.

Jeśli to Wenediktow ma kierować nadal „Echem Moskwy” – portalem, co trzeba przyznać, prezentującym dotąd dość zróżnicowane stanowiska  i opinie - to zobaczmy może jak on widzi najbliższą perspektywę w rosyjskich mediach.

Zapytany przez dziennikarza Focus.ua, jak widzi następstwa kryzysu ukraińskiego dla Rosji, Wenediktow odpowiada:

„Czynnik ukraiński doprowadzi do represji, z wolnością słowa będzie jeszcze gorzej. Sprawa Majdanu i rewolucji  jest głównym czynnikiem braku stabilności a rozpalają ją dodatkowo  niezależne media, co będzie miało poważny wpływ na rosyjskie media. Rosja może podlegać też zewnętrznym sankcjom i możliwe będą elementy izolacji Rosji. Oznacza to, że obywatele Rosji będą mieli znacznie słabsze możliwości integrowania się ze światem, niż dotąd.”

Lubię to! Skomentuj92 Napisz notkę Zgłoś nadużycie

Więcej na ten temat

Komentarze

Inne tematy w dziale