Stała baza USA w Polsce to kwestia przyszłości, która jednak zależy do tego jak rozwiążemy bieżące problemy. Bezpośredni atak Rosji nam nie grozi, tak jak zresztą na państwa bałtyckie. Putin ugrzązł na Ukrainie i nie ma potencjału, ani środków do otwarcia nowego fronu, szczególnie z państwem NATO. Po co zatem akurat teraz grzanie tego tematu?
Trump poprzez stałą bazę USA chce jeszcze bardziej uzależnić nas od siebie. Ta baza to koń trojański, który ma zamontować u nas usłużny wobec Trumpa, antyukraiński rząd. Trump bardziej dba o stosunki z Rosją, niż z nami. Polska, Nawrocki dla niego to tylko pionki, które chce mieć do swojej dyspozycji i ich używać, ale w swoich interesach z Rosją, ochronie których stała baza u nas ma jedynie slużyć. Tak jak służyły im rządy Orbana.
Nic dziwnego, że na Kremlu nie reagują na te zapowiedzi, bo rozumieją, w przeciwieństwie do Warszawy, do czego Trumpowi ta baza ma służyć: do zmiękczenia stanowiska Polaków odnośnie wojny na Ukrainie i uzyskanie naszego poparcia, a przynajmniej braku sprzeciwu wobec oddania Putinowi ukraińskich terytoriów po to, żeby Trump mógł ogłosić sukces. Nieważne co będzie potem i z czym zostaniemy, gdy już Trump odejdzie. Trump ma stałą bazę na Kremlu od początku lat 90' i tam się uda po przegranych z kretesem przez Republikanów listopadowych wyb. uzup. do Kongresu, gdy Demokraci przejąwszy władzę w obu izbach wyślą go w Roskosmos.
Temat bazy Trump grzeje również ze względu na Polonię w USA, o której głosy zabiega. Po to również chwali Nawrockiego, choć absolutnie nie ma za co, bo ten jest bardziej popularny wśród Polonusów od Tuska. O bazie w Polsce Trump już na drugi dzień po wyb. zapomni, bo utrzymanie się na stanowisku będzie wówczas jego podstawowym problemem. Zresztą, budowa i organizacja takiej bazy to minimum dwa, trzy lata, a już za miesiąc zmieni się o 180st. sytuacja Trumpa, a za pół roku na całym świecie. Tak jak pisałem:
A ostatnio:
zdjęcie: kadr z filmu z Louisem de Funesem pt. Mania wielkości


Komentarze
Pokaż komentarze (4)