Bareja byłby zachwycony. Jego dziedzictwo przetrwało zmianę systemu i nie tylko przetrwało, ale zyskało nowe oblicze. Kabaret to teraz nasza rzeczywistość. Alternatywne ślubowania, sędziowie, którzy nie są sędziami, trybunał, który nie jest trybunałem, a się dopiero rozkręca.
Chcąc nie chcąc, doczekaliśmy się wreszcie owej mitycznej nowej Polski, o której Żeromski ledwo napomknął w swoim Przedwiośniu - IV Rzeczpospolitej. Szklane domy to nasza codzienność, tak samo jak ośmiogodzinny dzień pracy, bezpłatna służba zdrowia i opieka prawna. Związki zawodowe wynegocjują dla ciebie uczciwą stawkę i zadbają o to, żebyś nie był wyzyskiwany. W końcu zaponawało w naszym kraju prawo i sprawiedliwość.
To tyle propagandy. Szklane domy są tylko dla kanciarzy. Ty możesz co najwyżej w nich sprzątać kible. Osiem godzin to ledwie pół etatu (w najlepszym razie). Lekarze zarabiają jak w Dubaju, ale leczą jak w Kitaju. Służba zdrowia jest bezpłatna, ale już nie leczenie, chociaż bezpłatne łóżko na korytarzu jakieś zawsze się znajdzie. Zanim dostaniesz się do specjalisty albo na zabieg, zdążysz sam skończyć studia medyczne i się przyjąć. Adwokat z urzędu może ci załatwić co najwyżej widzenie intymne z żoną w pierdlu. Jak ci coś nie pasuje zawsze możesz urządzić strajk... głodowy. Zresztą, po postawieniu pierwszych postulatów szefowi, nic ci innego nie pozostanie.
Żyć, nie umierać. Co innego oni, nasi reprezentanci, ci posłowie, senatorowie, europarlamentarzyści. Patrzmy na nich i się uczmy. Są najlepszym dowodem na to, że te wszystkie cudowne diety to pic na wodę, bo im od nich rośnie tylko brzuch. Wiedzą jak oszczędzać publiczne pieniądze, żeby jak najwięcej zostało dla nich.
Taki prezydent to dopiero fucha. Po ośmiu latach łamania prawa i Konstytucji dwanaście kafli na raczkę co miesiąc do końca życia. A to dopiero czubek prawdziwej góry pieniędzy: płatne wykłady dla mafiozów z obchodzenia przepisów, czlonkostwa w różnych radach (ktoś musi doradzać kapitalistom gdzie i do kogo najlepiej uderzyć w sprawie państwowego kontraktu, gdzie zallobbować w sprawie korzystnej ustawy etc.). O takich europarlamentarzystach to już nawet nie ma co wspominać. A ty babciu po pół wieku budowania tej nowej Polski i noszenia tych... na swoich plecach dumaj pół godziny przed sklepem co lepiej kupić: leki czy drożdżówkę.
Naprawdę nie mamy się czego wstydzić przed naszymi systemowymi poprzednikami, po których tak jeździł reż. Misia, Alternatyw 4 czy Zmienników. Tylko drugiego Barei jak nie ma tak nie ma. Nic dziwnego, z czego mieliśmy się pośmiać, to się już pośmialiśmy i nasze poczucie humoru się już wyczerpało. Nastała demokracja i tym razem sami sobie wybieramy swoich przedstawicieli, więc śmiać się z nich to tak jakby....jak to już trafnie wyraził niegdyś Gogol... śmiać się z samych siebie. Nic więc dziwnego, że nasz naród stracił już calkowicie poczucie humoru i zamiast kwiatami rzuca w satyryków kamieniami. Nie daj Boże jak się któremu wyrwie jakiś żarcik na temat prezydenta czy premiera, jak niedawno Cezarowi Żakowi, wtedy już tylko pakować walizki i za granicę (byle nie do Lądka Zdroju).
O ile komuna urwała naszemu narodowemu misiowi jedno oczko, o tyle demokracja oślepiła go już na dobre i niczym ten przysłowiowy ślepiec prowadzony przez jednookich zmierza znowu do ziemi obiecanej, choć podobno już trzy dekady temu do niej weszliśmy i tak wchodzimy do dzisiaj, i nijak nie da się mu przetlumaczyć, że to tylko taka wyborcza, już nawet nie kiełbasa, bo cyklopy zjadły cale jej zapasy, ale... parówka. Tą też już zresztą od dawna bierzemy na zeszyt.

Smacznego, rodacy.


Komentarze
Pokaż komentarze (22)