Doczekaliśmy się następnego przełomu. Jest przełom Dunajca, przełom w leczeniu raka, Przełom w gminie Mniów, przełom wieków XX i XXI tez przeżyliśmy. Ale czy rewolucję w przemyśle czekoladowym uda nam się jeszcze przetrwać? Czy nie nadwyręży to zanadto naszych szarych komórek?
Tytuły z pierwszych stron czołowych dzienników przynoszą nam ekscytujące wiadomości, epatują nas swoja odkrywczością, wprowadzają nas w tajniki i tajemnice nieznane ogółowi, podają na tacy fryzury, stroje, ukrywane tajemnice alkowy i sal sądowych. ”Wzbogacają” nasze życie wewnętrzne, podają tematy do dyskusji rodzinnych, skonfrontowania z sąsiadką naszego intelektualnego rozwoju i decydują o tematach rozmów przy kawie w pracy. Są pożywką przyciągająca wzrok, decydującą o decyzji kupna, zajmującą miliony jeśli nie miliardy neuronów cennej pamięci i decydującą również o naszym widzeniu świata.
Jajko czy kura. Czy to oni nam wpychają czy tylko spełniają nasze życzenia i dostarczają co tak bardzo chcielibyśmy mieć. Utożsamić się z celebrytą naszych marzeń, poznać koronki na majtkach znanej gwiazdy, wysłuchać wyznań miłosnych podstarzałego aktora, popatrzeć na zdjęcia wypadków i poznać gorzki smaki czekolady Lucullus. Wszystko na sprzedaż. Sales na wszystkich frontach. Przeceny w zasięgu ręki i naszych możliwości a kontakt z filmowym idolem jak w ”Purpurowej róży z Kairu”.
Czy czekoladowa rewolucja dosięgła już nas swoimi mackami? Czy wgryzła się niezauważalnie w nasze jestestwo i spowodowała nieodwracalne zmiany? Czy zakłóciła nasz zmysł odczuwania słodyczy lub goryczy? Jest obecna, to pewne ale przecież my uważamy ze ją potrafimy kontrolować. Odróżnić prawdę od kłamstwa, machlojkę od szczerych intencji, pozerstwo od czystości duszy. Potrafimy przecież dokonać słusznych wyborów i przekonać do nich naszych sympatyzantow lub krytyków. Widzimy przecież jak na dłoni ze tamci nas oszukują a ci są ich przeciwieństwem. A że inni tego nie potrafią, nie chcą, nie są w stanie zobaczyć? To tylko dowód przecież jak ich już ta czekoladowa rewolucja pochłonęła i odebrała zdolność myślenia.
Czy przełom w rozwoju czekolady dosięgnął już politycznych salonów? Wprowadził nowe smaki, sposoby odczuwania, ”nauczył” nas smakowania esencji a nie substytutów? Uchronił nas przed groźbą zagubienia się w politycznych łamigłówkach czy powiększył ryzyko papki medialnej której wpływom ulegamy? Pozwolił zachować dystans spojrzenia z rozwagą i odpowiedzialnością na podsuwane nam nowe smaki które dla naszego organizmu sprowadzają się li tylko do białka, tłuszczu i witamin. Czy jesteśmy Po Prostu mikroskopijnym trybikiem w samonapędzającej się taśmie produkcyjnej nowych czasów.


Komentarze
Pokaż komentarze (7)