W salonie s24 toczy się walka. Nieustanna, bezpardonowa i bezwzględna. Każdego dnia, z każdą komisją śledczą, z każdą aferą i każdym przeciekiem ze sfer rządowych lub organów zwalczania. Walka sil broniących podstawowych wartości Polakowi z ich tysiącletnią historią, potomków Sienkiewiczowskiej szlachty i Reymontowskich chłopów, przeciwko silom ciemności nawołujących do europejskiego otwarcia, integracji i otwarcia oczu na nowe zjawiska w szybko zmieniającym się świecie.
”Bój to jest nasz ostatni” można by odnieść wrażenie. Polacy patrioci zrzeszeni pod sztandarami prawa i sprawiedliwości maja olbrzymią przewagę. We wszystkich salonowych ankietach odnoszą druzgocące zwycięstwa. Procenty to jednoznacznie uwidaczniają: 65, 70 85 procent jest regułą, a nie wyjątkiem. Takich wyników nie zobaczysz w prasie codziennej. Ale o tej prasie mamy zdanie jasne, określone, i zdecydowane. Manipulacja!
I czasami nachodzą mnie czarne myśli. Jaką ja jestem schwarzchaf iż myślę inaczej. Może cholera już mnie przekabacili? Przecież pisze o tym niejeden blagier, mówi się o służbach specjalnych, pisze o Orwell’u, o działaniu na psychike, wypowiedzi z kręgów IPN’u mówią o borderline, inne znowu ze jestem trolem. Czy ja naprawdę jestem sobą? Przecież wszyscy ( no, prawie wszyscy) myślą inaczej, słuszniej, bardziej patriotycznie i nie tak sztampowo, nie podlegają złym wpływom i nie dają się otumanić. Czy ja nie potrafię zrozumieć tych wszystkich kalendariów, śledczych pokazujących biało na czarnym, codziennych porannych wpisów o komuchach, procentów które udowadniają i słusznych ideologicznie wywodów przypominających czasy mojej młodości w latach dawnych?
Ale przecież życie toczy się dalej. Nie mogę tak od razu wciągnąć kaftana bezpieczeństwa. Musze próbować wierzyć że logika, szacunek dla argumentów, zdolność umysłu do wyciągania wniosków z faktów w życiu publicznym, chęć uczenie się świata i zdolność postrzegania że się zmienia, chłopski zdrowy rozum i trochę nauki w szkołach i życiu, że to wszystko pozwoli mi przetrwać przez chwile zwątpienia. Muszę nie wątpić że zdrowy rozsądek, młodość ducha, dążenie do zmian na lepsze, uczenie się na błędach i umiejętność ich ujrzenia i wiara w postęp czy to materialny czy duchowy jest możliwa.
No dobrze, a Ci wszyscy myślący inaczej? Stanowiący w salonie większość? Udawadniający dzień po dniu, sondaż po sondażach że mają rację, że to tylko otumanienie a nie zdrowe siły społeczne? Ze to tylko kwestia czasu, że budzik historii jeszcze nie zadzwonił a masy nie dorwały się do dział na Aurorę skierowanych? Hmm, cóż można powiedzieć. Wiara podobno góry przenosi. Inni mówią że człowiek całe życie musi się uczyć. A znowu inni nie potrafią zrozumieć ze Ziemia się kręci i nowe następuje po starym. Ot, samo życie.


Komentarze
Pokaż komentarze (4)