Zaczęło się. 46 tomów akt w rękach dziennikarzy. Z tajnego śledztwa. Ile to jest stron do przeczytania? Ile zeznań, faktów, cyfr i danych, technicznych opisów i rozważań. Można sobie tylko wyobrazić. Albo nie. Wszyscy pracownika tygodnika zatrudnieni do studiowania, porównywania, ustalania i wynajdywania faktów nie podanych jeszcze do wiadomości opinii publicznej. Poszukiwania zakończyły się sukcesem!
O fakcie telefonu zaczynają pisać blagierzy. Nic dziwnego, wiadomość jest sensacyjna i zaczynają się spekulacje. Dlaczego o tym nie wiemy, co próbuje się przed nami ukryć, kto próbuje nami manipulować, kto kłamie i dlaczego. Mało kogo interesuje fakt że do momentu zakończenia dochodzeń prokuratorskich i sformułowania aktu oskarżenia postępowanie jest tajne. Opinia publiczna domaga się faktów i dziennikarze, o których na co dzień mamy jak najgorszą opinię, teraz pomagają nam czytelnikom dochodzić do prawdy. W tym wypadku wznieśli się na poziom oczekiwań, w innych nie. W innych wypadkach manipulują opinią publiczną, tym razem ujawniając fakt z 46-tomowegu zbioru informacji walczą o prawdę, nie o zwiększenie nakładu swojego czasopisma.
Wiadomość połączenia telefonicznego posła Deptuły analizuje pan Warzecha i inni blogierzy. Tworzone są konstrukcje logiczne i przyjmowane najbardziej prawdopodobne scenariusze. Zakłada się że nagrane odgłosy są prawdziwe i nagrane w MOMENCIE KATASTROFY i że tylko św.p. poseł zdawał sobie sprawę z nadchodzącego niebezpieczeństwa. Nikt inny, nawet nie osoby siedzące bliżej kabiny pilotów. I że tylko ten pasażer zauważył że z samolotem dzieje się coś złego i „musiał mieć poważny powód do obaw”. I jak wynika z przeprowadzonej „czasowej analizy włączania telefonu, roamingu i wybierania numeru” co najmniej kilka minut przed rozbiciem zdawał sobie z tego sprawę i włączył komórkę aby zadzwonić do żony.
Analiza wygląda przeprowadzona bardzo starannie i fachowo. Oczywiście opiera się na założeniach, prawdopodobności zachowań i gdybaniu gdyż analizuje nieznany do tej pory fakt i próbuje wyjaśnić jego zaistnienie. Ja spróbuje również podać , według mnie, prawdopodobną i logiczną wersję tego wydarzenia.
Poseł Deptuła chce zadzwonić do żony tak szybko jak to możliwe zaraz po wylądowaniu. Włącza komórkę przed lądowaniem (o ile była ona wyłączona) i dzwoni wiedząc ze za chwile samolot będzie na lotnisku. Otrzymuje połączenie dokładnie w chwili katastrofy. Wszystko logicznie się zgadza, krzyczący ludzie, wiatr, dźwięki łamiącego się skrzydła, wołanie posła i przerwane połączenie.
Dla wielu powyższe wyjaśnienie jest za proste. Ale wyjaśnia w sposób logiczny zaistniały fakt. I opiera się tylko na jednym założeniu: dzwonienie do najbliższej osoby z pokładu samolotu trochę wcześniej niż zwykle to się robi.
Dla wielu powyższe wyjaśnienie jest za proste. Ale wyjaśnia w sposób logiczny zaistniały fakt. I opiera się tylko na jednym założeniu: dzwonienie do najbliższej osoby z pokładu samolotu trochę wcześniej niż zwykle to się robi.


Komentarze
Pokaż komentarze (170)