Jarosław Kaczyński znowu staje się politykiem cierpliwym i zdolnym do poświęceń. „Żelazna” ręka staje się mniej zaciśnięta i nie narzuca niczego partyjnym „opozycjonistom”. Nie zgadzający się z kursem partii mogą dobrowolnie opuścić szeregi PiS’u i włos im z głowy nie spadnie. Szeregi tłoczących się do partii znanych intelektualistów, biznesmenów, ludzi nauki i tzw. elit są o wysokich kwalifikacjach są mianowicie tak duże że lider partii opozycyjnej nie wie gdzie ich ma umieścić. A wybory (parlamentarne) już przecież wkrótce.
Partyjni opozycjoniści podkreślają w każdej wypowiedzi swoje oddanie Prezesowi i ideałom Jego partii. Nawet całkowicie „skompromitowany” Marek Migalski powołuje się na nie. Nie wystarcza to jednak do uznania za bycie lojalnym w stosunku do wodza. Naruszenie Jego nietykalności poprzez dyskusje o stosowanych metodach docierania do wyborców stanowi „bridge too far”. Jest pośrednią krytyką i stanowi wyłom w stosowanej w praktyce regule demokracji socjalistycznej: partia ma zawsze rację. Jest kulą u nogi jedności nie znoszącej lewicowych odchyleń.
Wykluczenie z szeregów Prawa i Sprawiedliwości, do tej pory stosowana metoda, stała się zbyt często używana. Zaproszenie do odejścia przekazane ustami europosła do specjalnych poruczeń Zbigniewa Ziobry już nie wystarcza. Pan Prezes w ramach kampanii samorządowej wypowiada się osobiście podkreślając wagę komunikatu, o ile do tej pory był on nieczytelny. I nie pozostawia złudzeń co do pozycji grupy posłów domagających się dyskusji. Ta forma wewnętrznej demokracji w ramach PiS’u nie będzie akceptowana. Pozostaje chyba salon24 jako forum wyrażania niezależnych opinii.
Z niecierpliwością należy oczekiwać wyników samorządowych wyborów. Chociaż nie całkowicie oddają partyjne preferencje to będą jednak dobrą oceną słów Prezesa. Decyzja o totalnej wojnie w szeregach partii bezwzględnie i bez zastrzeżeń mających akceptować nie tylko słowa ale i powstające myśli Jarosława Kaczyńskiego została oznajmiona. I nie miejmy złudzeń że cokolwiek jest w stanie to zmienić. Opinia publiczna, dziennikarze i media są skazane na pogodzenie się z dokonanym wyborem lidera PiS’u. Nic tego nie zmieni. Malejąca popularność partii również nie. A totalna wojna jest celem który będzie w dalszym ciągu realizowany. I rozognienie konfliktów istniejących i stwarzanie nowych punktów zapalnych drogą do osiągnięcia zaplanowanego „chaosu”. Staje się to coraz bardziej widoczne.
Polec z „honorem” staje się dewizą partii opozycyjnej. W myśl najlepszych narodowościowych tradycji.
p.s. Wydarzenia szyko sie dezaktualizują. Popołudnowe "zaproszenie" do odejścia zamieniło się w usunięcie dysydentek z klubu Prawa i Sprawiedliwości. Szeregi zostały oczyszczone!


Komentarze
Pokaż komentarze