Pan Igor Janke martwi się :). Cisza wyborcza a jej naruszenie to poważne kary finansowe! Czy blogierzy będą wystarczająco odpowiedzialni a admini dostatecznie czujni? Czy prowokatorzy nie zakłócą przepisów wyborczych i nie sprowadzą nieszczęścia na właścicieli? I oczywiście zatrważający spadek „klików” a to wiadomo jakie ma konsekwencje. Powodów wystarczająco dużo do nieprzespanych dwóch nocy. Ale są też jasne strony! Można sobie pozwolić na nocną, salonową „konserwację techniczną” i zagonić nocnych marków do łóżka. Jeżeli oczywiście nie mają nic innego do roboty!
O 48-godzinnym zakazie rozmawiania o polityce w mediach pisze pan Janke: „absurdalny wynalazek”. Chyba trzeba się z tym zgodzić! Przecież jeszcze można dyskutować o wyższości PiS’u nad PO (lub odwrotnie) albo poziomie inteligencji kandydatów na burmistrza W-wy przy śniadaniu lub obiedzie, po wyjściu z niedzielnej Mszy św., w czasie spacerów lub robienia zakupów. A tego przecież nie zabraniają! Nie mówiąc o kazaniach w kościołach, wysyłaniu SMS’ów lub dyskusjach na FB’ku.
Jak z powyższego wynika nie bardzo zgadzam się z panem Janke i Jego hipotezą że to, być może, ograniczenie wolności słowa. Powstrzymanie się przez dwa przedwyborcze dni z dyskusjami o polityce, z reklamowaniem swoich poglądów, przekonywaniu niezdecydowanych o słuszności takich czy innych przekonań lub udowadniania wyższości swoich samorządowych idei nie decyduje o (nie)demokratycznych wartościach wprowadzonych ograniczeń. Jest to zresztą zwyczaj stosowany również w innych europejskich krajach.
Zjawisko ciszy wyborczej uderza oczywiście w ofertę salonowych blogów. Przecież olbrzymia większość publikowanych wpisów dotyczy wydarzeń politycznych i to one przecież wywołują największą ilość reakcji. Najbardziej zemocjonowanych, najgorętszych i z największą ilością „ekspertów”. Znamy się na tym wszyscy i dzielimy się swoimi politycznymi ocenami z licznym gronem dyskutantów. Już nie ma tylko dziennikarskich czy politologicznych, wszystkowiedzących fachowców ogłaszającym nam swoje odkrywcze analizy. Warsztat pisarsko-dziennikarski posiadamy przecież wszyscy a szare komórki również.
Powstrzymanie się od salonowych dyskusji przed ostatecznym wrzuceniem wyborczych kartek nie zmieni naszych, już ugruntowanych przecież decyzji. Mamy swoich faworytów, znamy ich argumenty i ich samorządowych konkurentów. Mieli wystarczająco dużo czasu aby nas przekonać. A my mamy „spokojną” sobotę. Czy da się tak żyć? Zadanie niełatwe :). Ale niech nas podtrzyma na duchu świadomość że już niedługo do niedzielnego sygnału „start”. Do godziny 22-giej. Jutro. Już jutro!.


Komentarze
Pokaż komentarze (10)